Menu

30 czerwca 2013

28.Ona Cię kocha by Natalie


 28.Ona Cię kocha


Czasami wydaje Ci się,że osoba którą w tym momencie kochasz jest tą jedyną..na zawsze...nie obchodzi Cię zdanie innych,ciągłe kłotnie z bliską osobą czy przeciwności losu na których ciągle się potykacie.Jednak w pewnym momencie wasze drogi rozchodzą się, często pod wpływem impulsu,błędu czy głupoty. Z czasem miłość do drugiej osoby po prostu zaczyna wyparowywać ty już wiesz,że tak naprawdę nie byliście sobie przeznaczeni. Jednak w tej historii było inaczej.

-Nino..Proszę otwórz.-Fabian pukał w drzwi od pokoju Niny. Kiedy dostał telefon od nijakiej Ashley o tym,że babcia Martin umiera nie wahał się ani jednej chwili. Już na drugi dzień wyruszył do Ameryki. Jego rodzice nie byli zbyt szczęśliwi faktem iż ich syn nie będzie dalej kontynuował z nimi pozdrózy ale zgodzili się i kazali dzwonić gdyby zmieniał się stan zdrowia kobiety. Fabian wykonał też parę telefonów by jego przyjaciele wiedzieli co z Niną i Gran.
W domu Niny nie zastał jej,skierował się w stronę najbliższego szpitala i tam dopiero się z nią spotkał. Chłopak stwierdził,że jej stan jest okropny,zaczął bać się także,że Nina zaczyna popadać w depresję.
Od tego wydarzenia minął dokładnie tydzień,a stan pani Martin z dnia na dzień pogarszał się,lekarze robili co w ich mocy,ale mimo to byli bezradni. Stan samej Niny także pozostawal wiele do życzenia, mało jadła,prawie wcale nie chciała rozmawiać... W tej chwili także nie chciała rozmawiać.
W końcu jednak otworzyła. Chłopak wszedł do pokoju,zasłony były opuszczone,w pokoju panował totalny bałagan,a sama dziewczyna po otwarciu drzwi znowu ukryła się pod zielonym kocem na łożku,Rutter usiadł na nim. Nie wiedział jak się zachować. No bo co ma zrobić? Jak ma ja pocieszyć? Nie martw się wszystko będzie dobrze,najwyżej zostaniesz sama,ale wiesz co masz...mnie...twojego byłego? Kiedy wstawał zrezygnowany poczuł jak złapała go za rękę.
-Zostań przy mnie proszę-szepnęła ze łzami w oczach i popatrzała się na niego.
-dobrze-odrzekł jej i ponownie siadł na łóżku. Po chwili milczenia wykonał którego Amerykanka wcale się nie spodziewała,przybliżył się do niej i mocno ją przytulił.
-Czemu to zawsze mnie musi spotykać?-spytała się jego łkając.Jednak on jej nie odpowiedział... Sam nie wiedział co.
-Jak myślisz jak umrze trafi do nieba?-zapytała go po raz kolejny.
-Nino..-zaczął spokojnie. - Jesteś najwspanialszą osobą na całym świecie, znam tylko jedną taką jak ty,miłą,zawsze uśmiechniętą,radzącą sobie we wszystkim. Twoją babcię. I nawet jak umrze trafi do nieba,ale uwierz mi. Nic jej się nie stanie bo ma w sobie niesamowitą siłę, wiem...że podejmie tą walkę i będzie walczyć o swoje zdrowie i przede wszystkim o Ciebie. Ona Cię kocha i nie pozwoli żebyś się martwiła o nią dlatego na pewno wróci do zdrowia i znowu będzie z tobą.-skończył całując Ninę lekko w czoło.
Po chwili piękna dziewczyna zasnęła.

Obudził ją odgłos dzwoniącego telefonu w salonie,powoli wstała i stwierdziła,że pierwszy raz od tygodnia chociaż trochę wypoczęła,popatrzała na zegarek,niestety spała tylko 2 godziny.
Telefon przestał dzwonić,a z salonu dochodził głos rozmawiającego Fabiana.
-Fabian co jest?-zapytała kiedy zobaczyła jego przerażoną minę.
-Dobrze zaraz będziemy-odpowiedział drżącym głosem i odłożył słuchawkę po czym zwrócił się do Niny.- Musimy jechać do szpitala. Twoja babcia.....







Wakacje! Wreszcie! Czekałam na to tak długo. Mam nadzieję,że moja wena wróci bo teraz to jest po prostu... Patrycja mnie zmusiła,ale no i tak .kiedyś musiałam napisać. :) Mam nadzieję,że teraz będę pisać częściej i skończę te opowiadania i może zacznę nowe... Bo nie ma po co ciągle wałkować jedną historię tym bardziej,że pomysłów to ja nie mam. (PROSZĘ WENO WRÓĆ! ZAPŁACĘ! )
Pozdrawiam i życzę miłych pierwszych dni wakacji (no całych wakacji no)
Natalie.

29 czerwca 2013

Ponowne spotkanie w Londynie - Odcinek [12] "Tu jest jak w raju."/ by Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [12]:
" Tu jest jak w raju." 


Nina ubrana w szorty i koszulkę zeszła na dół, na werandę, gdzie czekało śniadanie. Fabian zapewne już zjadł. Wyszedł z domu przed godziną, by zobaczyć czy przygotowania do bankietu idą dobrze. Choć  Nina nie miała pojęcia, gdzie teraz jest.

Przystanęła przy balustradzie, podziwiając widok. Willę zbudowano na szczycie wzgórza nad ogromnym jeziorem. Ogród położony był na zboczu: plątanina kolorów zbiegała w dół niemal do samej plaży nad jeziorem, a dalej biały piasek przechodził w ciemnozielone strumienie wody. Nina wiedziała, że po drugiej stronie jeziora znajduję się wioska rybacka, bo tam właśnie wczorajszego popołudnia jacht przybił do brzegu, ale stojąc tutaj miała wrażenie, jakby była jedyną osobą na świecie.


Czyjaś dłoń dotknęła jej pleców, przesuwając się na jej szyję. 
- Podoba Ci się mój dom? – zapytał Fabian z ustami przy jej uchu.
-„Podoba” to za mało powiedziane. Tu jest jak w raju. – A raczej mogłoby być, w innych okolicznościach. – pomyślała.

Willa była piękna. Mieściła trzy sypialnie, dwa saloniki, gabinet oraz okrągły, elegancki hol z marmurowymi schodami. Nie była zbyt wielka, ale w piwnicy zmieściła się siłownia i pokój gier, a fantastyczne tarasowe ogrody otaczały basen, zbudowany tak, by sprawiał wrażenie, że stapia się z zielenią. Ogrody były w doskonałym stanie. Było tu wszystko.

- To dobrze. A co chciałabyś jeszcze zrobić dziś, przed bankietem?

- Obejrzeć okolice i popływać w jeziorze. – obróciła się w jego ramionach, opierając dłonie na jego piersi. – Do tej pory widziałam tylko przystań, dom i sypialnię.. i może jeszcze ten lokal w którym będzie ten bankiet.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem – uśmiechnął się.

W dwadzieścia minut potem jechali otwartym dżipem po wąskiej drodze. Fabian miał na sobie tylko obszarpane szorty z obciętych dżinsów. Nina na jego prośbę nałożyła kapelusz. Dżip ze zgrzytem hamulców zatrzymał się przy przystani.

- Najpierw zapraszam Cię na najlepszą kawę na świecie. Tylko nie mów gosposi, że tak powiedziałem.- zaśmiał się, odsuwając jej krzesło przy chwiejnym stoliku, stojącym przed niedużą kawiarnią.

Właściciel natychmiast wyłonił się ze środka i uściskiem przywitał Fabiana, który przedstawił mu Ninę. Najwyraźniej czuł się tu jak u siebie w domu. Podano im kawę oraz małe słodkie ciasteczka.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------

- Jak chciałabyś spędzić jutrzejszy dzień po bankiecie? – zapytał Fabian.
Nina, która siedziała na werandzie z kubkiem wody mineralnej w rękach, wpatrując się w morze i ogród, obróciła głowę.
- Mówiłam Ci już wcześniej przed wyjazdem.


Ubrana w bikini w cielistym kolorze i sarong związany w luźny węzeł powyżej piersi wyglądała olśniewająco: zdawało się, że promienieje wewnętrznym blaskiem i patrząc na nią, Fabian znów poczuł podniecenie, choć nie tak dawno byli razem w łóżku. Pomyślał, że te dwa dni spędzone tutaj.. w jej towarzystwie były najlepsze w całym jego życiu.

- Czas szykować się na bankiet. Dochodzi wpół do osiemnastej – szepnął do jej prawego ucha, wywołując u niej lekki dreszczyk podniecenia.
Nina spojrzała na niego:
- Dobrze.

Po tych słowach, oboje znowu zatracili się w namiętnym pocałunku, zapominając o reszcie.. nawet o zbliżającym się bankiecie.




Cześć wam. Po pierwsze.! Znowu chcę wam podziękować za tyle komentarzy pod ostatnim postem. Coś czuję, że moje serce na ich widok szybciej wraca do zdrowia :)
Wiem, obiecałam , że w tym odcinku będzie bankiet.. ale coś w głowie mi się poprzestawiało. Następny odcinek pełen emocji.. i prawdopodobnie będzie długi.. lub podzielony na dwie części. Za niedługo poznacie jaka Nina, potrafi być wściekła, zła.

No to do... jutra czy poniedziałku ?
Wytrzymacie?

Nathalia/Patrycja ;3


27 czerwca 2013

Ponowne spotkanie w Londynie - Odcinek [11] " Jak długo trzymasz mnie w ramionach, należe do Ciebie"/ by Nathalia (Patrycja ) ;3

Odcinek [11]:
"Jak długo trzymasz mnie w ramionach, należę do Ciebie"



Nie ma jak w domu - pomyślała Nina, choć to nie był jej dom. Dziwnie się czuła, patrząc na wielkie, drewniane drzwi wejściowe z owalnym witrażem, którego Fabian sam wybierał.

Gdy Fabian otworzył drzwi i zaprosił ją gestem do środka, poczuła nagły lęk. Spojrzała na niego. W spranych dżinsach i jasnej koszulce bardzo przypominał tego młodego mężczyznę, w którym się zakochała ponad sześć i pół roku temu.

Ta miłość jeszcze nie umarła.
Ogarnęła ją burza uczuć, gdy wchodziła do środka.
- Wezmę te walizki i zaniosę do samochodu. - powitał ją serdecznie. - To wszystko?- rzekł całując ją lekko w wargi.

Nina wzięła ze sobą tylko to, co było jej najbardziej potrzebne, czyli kosmetyki, ciuchy itd.. W końcu przecież wyjeżdża tylko na dwa dni, na bankiet. Choć znając Fabiana, pewnie jeszcze coś dodatkowego przygotował.

- To wszytko- rzekła z uśmiechem na twarzy.
- Okej.. To siedź sobie tutaj wygodnie na sofie i jak chcesz napij się wody mineralnej. - rzekł, opuszczając pomału pomieszczenie.

Nina rozejrzała się po wnętrzu, z miłością patrząc na każdy najmniejszy szczegół. Wspomnienie szczęśliwych dni u Niny pojawiły się nagle. Znikąd. Miała wrażenie, że ostatni raz była tu wczoraj wieczorem, a nie kilka dni temu. Poczuła nawet swój ulubiony zapach waniliowego i cynamonowego cappuccin'a. Dębowe schody z rzeźbionymi poręczami, inkrustowane kością słoniową, zapraszały.. wręcz kusiły Ninę, aby weszła na górę, do sypialni.

Nagle poczuła jego ciepły dotyk, na swoich kasztanowych włosach.
- Już musimy się zbierać. - rzekł, lekko całując jej włosy.
- Dobrze. - rzeka, czym wstała z sofy. - Ale obiecaj mi. Od razu po bankiecie wracamy do Londynu.
- Zobaczymy. - szepnął w jej stronę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nina obudziła się w chwili gdy samochód Fabiana stanął w miejscu. Zrozumiała, że całą drogę przespała.
- Jesteśmy na miejscu - poinformował ją.
- Czyli gdzie? - zapytała nieprzytomna.
- Nie wygłupiaj się głuptasie. - rzekł, lekko śmiejąc się.

Fabian wyszedł z samochodu jako pierwszy, podszedł od innej strony samochodu i otworzył drzwi Ninie. Ujął jej dłoń i pomógł wyjść z wozu. Nina czekając z boku, spoglądała na Fabiana, jak ten wyjmuję ich walizki, po czym oddalili się pospiesznie.

- Pytałaś mi się wcześniej, gdzie jesteśmy.
- Yhy.
- W moim domku na plaży nie daleko Londynu. - wyjaśnił. - To moje ulubione miejsce na ziemi.

Amerykanka zobaczyła luksusowy, nowoczesny budynek wzniesiony na ostrym klifie nad ogromnym jeziorem: dwa przeszklone piętra obok wysokich palm i przepięknego basenu, sprawiającego złudzenie bezkresnego.

- Doskonałe na miesiąc miodowy- dodał łagodnie.
- Miesiąc miodowy. - powtórzyła zdumiona.
- Zobaczysz.. za niedługo tak będzie.

Chociaż Nina nie miała siły dłużej z nim walczyć, nie zamierzała się tak łatwo poddać.
- Nie ma mowy - powiedziała słabo.
- Zapewniam Cię, że za niedługo do tego dojdzie.

Fabian posłał jej takie spojrzenie, że zadrżała z podniecenia, a potem chwycił ją za ręce i przeszli przez próg domu. Różowawe światło poranka wpadało przez ogromne okna, gdy ujął jej twarz swoimi dłońmi. Słyszała ryk oceanu i czuła słony zapach morskiej bryzy.

- Fabian - powiedziała - przy tobie czuję się....
Nie dokończyła jednak zdania.Pocałował ją, a ona zarzuciła mu ręce na szyję. Tulili się do siebie.

- Należysz do mnie, Nino - mruknął, przyciskając usta do jej szyi - A ja jestem twój?
- Mój? - zdumiała się. - Tylko mój.
Uśmiechnął się do niej:
- Jak długo trzymasz mnie w ramionach, należę do Ciebie.

Jednak jego dotyk powstrzymał Ninę przed jej protestami. Każde zakończenie nerwowe w jej ciele było rozpalone do czerwoności. Żaden inny mężczyzna tak na nią nie działał. Tylko przy nim czuła się tak niesamowicie.

Jej serce przestało bić na moment, a potem przyspieszyło, gdy Fabian zaczął obsypywać ją pocałunkami. Całował jej ręce, usta, szyję... I wcale nie dotykał jej tak, jakby była jego zabawką, ale tak, jak ją naprawdę kocha.

Jej umysł szalał niczym ocean za oknem. Każda pieszczota kusiła ją i mamiła. Każde namiętne muśnięcie sprawiało, że zatracała się w nim jeszcze bardziej. I choć wiedziała, że na końcu tej przygody, porwie ją w jakiejś romantyczne miejsce, nie potrafiłaby go odepchnąć.




Na prawdę nie wiem co to jest, co za głupoty wypisałam, ale nawet nie będę tego komentować -.-
Zbliżamy się do końca.. tak doskonale to wiecie.
Tylko sama nie wiem czy mam pisać kolejną historię, nie znając waszych opinii ? : (
Dobra trzeba się zmotywować ! :D
Aaa i chciałam wam bardzo podziękować za komentarze w ostatniej notce. Jesteście taacy koochani i wspaniali ;**
W kolejnej części bankiet.. czyli dance.. dane.. ługi bugi.. Huhu ;) I może w końcu Nina dowie sie o tym zakładzie Fabiana.. A jak nie to w 13 Odcinku.
Dobra.. kolejna część jutro czy pojutrze( sobotę ).. Zdecydujecie kiedy ? Na pewno, tak ^^

Nathalia/Patrycja ;3

25 czerwca 2013

Ponowne spotkanie w Londynie - Odcinek [10]"Dzisiaj wyręczy Cię ktoś inny./ By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [10]:
" Dzisiaj wyręczy Cię ktoś inny. "


Ninę obudziły promienie słoneczne wpadające do pokoju. Zerknęła na zegarek. Było wpół do jedenastej.
Jej uprasowana koszula  leżała obok na krześle. Nina włożyła ją i zeszła na dół do salonu. Była sama. Przeszła więc obok kuchni, wchodząc do swojego skromnego salonu.

Miała taki dobry nastrój, że nawet widok parawanu i wspomnienie wczorajszego wieczoru nie wydawały jej się już przerażać ani niepokoić.

Wzięła prysznic i włożyła swoją ulubioną, bawełnianą sukienkę. Zdecydowała, że jest zbyt gorąco na makijaż, więc tylko upięła włosy w kok i poszła w kierunku kuchni.

Schodząc na dół do kuchni, usłyszała pukanie do jej drzwi frontowych.
- Kto tam ? – zapytała.
Na dźwięk jego głosu Ninie zrobiło się gorąco.
- To ja, Fabian.



Po chwili Amerykanka uchyliła drzwi i ujrzała w nich stojącego Fabiana z uśmiechem na twarzy. Miał na sobie dobrze skrojone spodnie i  białą koszulę polo rozpiętą pod szyją. Uśmiechnął się do Amerykanki.

- Dzień Dobry, moja śpiąca królewno- pocałował ją lekko w usta – Wyglądasz pięknie.
- I tak się czuje. – odparła, zapraszając chłopaka do salonu.- Właśnie miałam przygotowywać śniadanie. Zjesz ?
- Może.. – znowu ją pocałował. – Chyba na prawdę musisz być głodna. Zadzwonię po śniadanie. Dzisiaj wyręczy Cię ktoś inny.
Nina pokręciła przecząco głową:
- Jest już za późno, poza tym wczoraj, jeśli pamiętasz zjadłam wspaniałą kolację. Zaczekam na lunch.
- To może w takim razie lunch zamówię. – rzekł.

- No pewnie – po tych słowach, dziewczyna złożyła namiętny pocałunek na wargach Ruttera i lekko uśmiechnęła się..- Może w takim razie napijemy się kawy albo herbaty? Soku pomarańczowego?
- Poproszę kawę, jeśli to nie kłopot.
- Gorąca kawa stoi tam, obok tamtego dzbanka. Powinna być jeszcze gorąca. Dopiero co ją zaparzyłam.

Nina zaprowadziła Fabiana do pięknego pokoju śniadaniowego, gdzie na podgrzewaczu, obok dzbanka z kwiatami stała zaparzona kawa. Fabian napełnił dwie filiżanki. Do kawy Niny dodał cukry i śmietanki, bo wiedział, że taką lubi. Sam wolał czarną, parzoną… najlepiej bez mleka. Przez kilka sekund siedzieli i pili kawę w milczeniu. W końcu jedno z nich nabrało odwagi, aby rozpocząć rozmowę.


- Nino.. bo ja tak szczerze, przyszłem w innym celu. – rzekł, odkładając filiżankę z kawą na stół.- Chciałem Cię tylko poinformować, że ten bankiet, jest organizowany po za Londynem… i on jest już pojutrze.. – uśmiechnął się. Jutro w południe musimy już wyjeżdżać.
- Ale czym?
- Moim samochodem.
- Dobrze. Jeśli  tak nalegasz- odpowiedziała z uśmiechem.. 

Po tych słowach w Ninie przeważyło jednak poczucie odpowiedzialności i samodyscyplina. Rutter objął Ninę w pasie, kolejno składając na jej wargach soczysty pocałunek.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kilka godzin później, pod sam wieczór siedziała w pokoju z laptopem na nogach, oglądając „Grand Prix”.  Po jej głowie, cięgle chodził wczorajszy dzień, wieczór spędzony wraz z Fabianem i  nękające go telefony. Poczuła się zdradzona , ale w głębi duszy miała nadzieje, że to nic złego, co mogłoby przeszkodzić ich związkowi. 


Znudzona do granic możliwości patrzyła na ekran laptopa. Wypiła kilka kieliszków czerwonego wina , a potem wstała z fotela, aby trochę rozprostować nogi. Stała na wprost okna, podziwiając przepiękne widoki, oraz krople deszczu spadające z chmur na oświetlone ulice Londynu.

Nina pozostała wzroku, wpatrującego się okna. Wciąż padał deszcz. Nina ciągle patrzyła przez okno, tym razem podziwiając  nie oświetlone ulice Londynu, czy deszcz, lecz ciężkie chmury nad dachem jej domu.

Powinna dokończyć pakowanie przed wyjazdem, ale brakowało jej energii. Wiele by dała, aby Babcia wciąż żyła, była obok niej, podpowiadała co ma robić.. Niestety choroba ją pokonała i zmarała. 


Babcia zabroniła jej żałować tego, co było, co było złe.  Nina jednak nie potrafiła wygnać tego z serca i pamięci. Dziwne, że znalazła w sobie dość siły, aby tu ponownie powrócić. Ale wie, że ma dla kogo żyć… i dlaczego.  Dziewczyna liczyła na to, że z czasem złe wspomnienia zblakną, że w końcu przestaną istnieć, tęsknić.


O kurcze, co za masakra. Chyba nigdy w zyciu takiej głupoty nie napisałam :C
Obiecany rozdział...
Już pomalutku zbliżamy się do końca :(
Ale nie bójcie żaby.. już mam pomysł na nową historię :)
Aaa i chciałam wam podziękować, za poprzednie komentarze przy mym opowiadaniu. Jesteście kochani *.* Miło by mi było gdybyście tyle samo zostawili pod tym lub więcej... przy najmniej moje chore serce szybciej powróci do zdrowia. Na razie muszę znowu jechać do kardiologa.. Masakra -.- Nie życzę wam tego z całego, ale dlaczego akurat na mnie padło ? ;O ;((
Kolejna część.. w czwartek lub piątek :D

Nathalia/Patrycja ;3

23 czerwca 2013

Rozdział życiowy 1/By Aneczka

Hejka!!
Tak,tak całkowicie zaniedbałam blogaaa.....ale sami wiecie teraz zdałam wszystko i zaczne nadrabiać zaległości. A po 2 przez Mabian odechciewa mi się pisać po prostu nie wiem czemu:(
+ przepraszam Nathalie Ramos za nieobecność!!

A teraz rozdział ponieważ nie pamiętam na czym skończyłam rozdziały to zaczynam z innej bajki :)



Rozdział 1;

Nina*****

Drogi pamiętniczku,strasznie długo nie pisałam.Miesiąc po wyjściu Fabiana z szpitala,było zakończenie szkoły.Długo z Fabianem się zastanawialiśmy co dalej z nami? Jak to będzie?.No bo mamy teraz już 20 lat i trzeba zacząć myśleć nad wszystkim.
Dziś mieliśmy opuścić Dom Anubisa.Z tego co słyszałam to prawie wszyscy wyjezdzają do Hiszpani,tylko do innych miast.A my? sami dalej nie wiedzieliśmy co z nami?.
Po obiedzie Fabian zaprosił mnie na spacer żeby pogadać sama nie wiedziałam o co mu chodzi,chciałam się jak najszybciej dowiedzieć.Poszliśmy do parku,usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmowe;
-Posłuchaj Nino zastanawiałem się nad tym wszystkim. I podjęłem decyzje...
-Tak?
-Nino posłuchaj kocham cię nad życie i tak zastanawiałem się czy byś.... a nie to głupie..
-Kochanie wyduś to z siebie:)
-Zamieszkałabyś ze mną w Hiszpanii?
-Jasne z tobą zawsze
-<całujemy się>
Po tych słowach wiedziałam że nasza miłość jest prawdziwa i wiedziałam że Fabian jest tym jedynym po prostu serce biło mi jak szalone,poprostu kocham go nad życie<3.
Kiedy przyszliśmy poszliśmy się pakować po było trzeba powoli wyjezdzać....:(
Po jakieś godzince byliśmy gotowi do wyjazdu poszliśmy się pożegnać z Trudy.Było to strasznie smutne będziemy tęsknić za jej kuchnią:(. Następnie poszliśmy się pożegnać z Victorem chociaż że zrobiłam nam tyle rzeczy to i tak będziemy też za nim tęsknić.....!
Wszyscy pojechaliśmy na lotnisko a z tamtąd wiadomo odlot z Anglii do Hiszpanii.

A tu nasze zdjecie pamiątkowe z Domu Anubisa;
<zamiast Micka to Eddie>

Nina**



Proszę napisany!! Nw kiedy będzie następny :)


22 czerwca 2013

Ponowne spotkanie w Londynie - Odcinek [9] Cz.2 ".Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie"/ By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [9] Cz.2:
" Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie "





Mocno zarumieniona, ze złocistymi pasmami wymykającymi się z na wpół rozplecionego francuza, Nina pryskała szczęściem. Dopiero po chwili opadła z powrotem na ramię Ruttera.

Ciepły powiew wiatru, rozwiał jej włosy, które znowu opadły na jego ramię. Gorące promienie słońca pieściły jej skórę. Cały świat stanął dla niej w miejscu, gdy tylko znowu zaczął ją namiętnie całować.


Jej serce biło jak szalone. Oblizała wargi.
- Fabian, ja nie powinnam iść z tobą na ten bankiet. - rzekła, opuszczając głowę w dół.
- Nino, chyba żartujesz ! - W tej właśnie o to chwili Rutter, ponownie musnął wargi Amerykanki. - Nie mógłbym z kimś innym iść, wręcz nie chciałbym
- Ale...
Chłopak pogłaskał jej jedwabiste kosmyki:
- Znaczysz dla mnie bardzo dużo. Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, nawet ani jednej sekundy.
Dziewczyna spojrzała na niego:
- Naprawdę?
- Tak.. - rzekł z uśmiechem. - A po za tym nie chcę Cię znowu stracić.


Amerykanka mimowolnie poczuła lekkie ukłucie w sercu.Powinna się cieszyć. Ale potem zrozumiała, że to ma sens. Ona ponownie, pragnęła czegoś więcej.



Rutter spojrzał na nią.
- Kocham Cię Nino.. Kocham Cię tak mocno, całym sercem, całą duszą  - rzekł, głaszcząc jej policzek. - A po za tym już dostaliśmy, to, co chcieliśmy..
- Ale..

Rutter znowu przerwał jej pocałunkiem, który aż wręcz palił, a ich naprężone ciała napierały z ogromną siłą. Nawet gdyby Nina pragnęłaby się poddać, uczynniłaby to.

Nina zarzuciła mu więc ręce na szyję, ale przeżyła rozczarowanie, gdy kilka sekund później  zadzwonił jego telefon komórkowy.

Tymczasem Fabian oderwał się od Niny i zwrócił się do niej:
- Przepraszam. - powiedział oficjalnym tonem przeznaczonym dla jego pracowników.- Za chwilę wrócę. Z pracy dzwonią.


Przez moment patrzyła szklistymi oczami, jak Fabian wychodzi z tarasu, kierując się w stronę jego salonu. Odwróciła się napięciem w stronę panoramy miasta.

Dlaczego więc Nina uznała, że może zaufać mężczyźnie, który ja na prawdę kocha, który jej nie skrzywdzi wręcz nie pozwoli. Właściwie to nadal nie mogła w to uwierzyć, że to na prawdę się dzieję.

******

Nina odłożyła magazyn, którego przed chwilą skończyła czyta, obok pustego pucharka po lodach śmietankowych. Potem zwinęła się w kłębek pod kołdrą i wbiła wzrok w migoczące w piecyku płomienie. 

Słyszała, jak krople deszczu rozbijają się o okna. Dzisiejsza noc nad Londynem, nie wróżyła nic dobrego. Kolejna burza, kolejna samotna noc bez dotyku Fabiana. W słuchając się w wycie wiatru na zewnątrz, zamknęła oczy i oparła głowę na poduszce. Okno było uchylone na 90 stopni. 

To było bardzo dziwne popołudnie. Zwłaszcza dwa ostatnie dni. Przed samym wieczorem Rutter zabrał Ninę za zakupy. Kupił jej wszystko, co było potrzebne na bankiet.

Dziewczyna swoimi siłami, próbowała odmówić, ale Rutter nie mógł na to pozwolić. Przez ten cały czas flirtował z nią, całował. A ona po prostu mu uległa. 

A później, gdy jedli późny obiad w barze, Nina pochłaniała drugą porcję lazanii, zabrzęczała komórka Fabiana. Bez słowa wyjaśnienia pocałował ją w czoło i wyszedł.

Wpatrując się w okno, rozmyślała, kto mógł do niego dzwonić. Podciągnęła kołdrę i nakryła się po same uszy. Pościel pachniała jego wodą kolońską. Choć nie było go akurat teraz, od ostatniej nocy, spędzonej razem z Niną w jej domu, nie zmieniała pościeli. Celowo to zrobiła. Chciała czuć jego zapach. 

Najwyraźniej zmęczona Nina, po wielu przemyśleniach, postanowieniach z trudnością zasnęła. 





Hejooo ;) Ale niespodzianka! Niech zgadne.. spodziewaliście się, że nic nie napisze. ? Błąd ! 
A teraz prosze uśmiechy na twarzach.. choć sama nie mam -.- Szkoda gadać co mnie spotkała tydzień temu na weselu brata ciotecznego. Uciekająca panna młoda. Po prostu jak w filmie -.- Komedia..
A zresztą.. było  minęło. Cieszę się, że tej jędzy nie będzie w mej rodzinie ;) Brat cioteczny zresztą też ;D
No to jak... 
Czytajta sobie, komentujcie, a ja idę wziąść leki na moje serducho.. 
Kolejna część prawdo podobnie jutro badź w poniedziałek lub wtorek .. Ale znowu sami zdecydujecie ^^

Czołem !
Nathalia/patrycja ;3

17 czerwca 2013

Rozdział 8 część 2/ by Wild and Beauty





Powoli otwierając oczy zobaczyłam go, rozwalonego na łóżku. Cieszę się, że to nie był mój kolejny głupi sen. Chyba znów zaczęłam wierzyć w prawdziwą miłość. Wstałam po cichu przemierzając pokój w poszukiwaniu ciuchów. Byłam już ubrana. Stanęłam w drzwiach i jeszcze raz zawiesiłam na niego spojrzenie. Jego kasztanowe włosy na śnieżno białej poduszce wyglądały ślicznie w tym całym  ''nieładzie''. Odczekałam chwilę ciągle patrząc co robi. Amber miła rację. Chłopcy są słodcy kiedy śpią. ,,Jak zaraz czegoś nie zjem to chyba umrę.'' Głód który zżerał mnie od środka nie dawał mi spokoju nawet wtedy kiedy wstałam. Na chwilę musiałam się z nim pożegnać. Ostrożnie otwarłam i zamknęłam drzwi aby go nie obudzić, i żeby potem nie chodził zły. Kiedy zeszłam na dół nie obyło się bez widoku tuzina butelek po piwie albo wódce. Na moje szczęście tak wyglądał tylko salon. Kuchnia była w dużo lepszym stanie. Przygotowując dla nas śniadanie (ja+Fabian) zdziwiłam się, iż jeszcze nikt dzisiaj tu nie był. Przecież dochodziła 11. No cóż...nie będę narzekała. Większą uwagę zwróciłam na to żebym nic sobie nie zrobiła.


***


Jajecznica była już prawie gotowa. Kawa i sok pomarańczowy czekały na stole w towarzystwie bekonu. Usłyszałam, że ktoś ociężale z góry tu przychodzi. Na samą myśl, iż może to być Fabian, sama do siebie się uśmiechnęłam. W pewnej chwili poczułam czyjeś dłonie na talii.
-Ładnie to tak uciekać?-wyszeptał mi do prawego ucha całując w ramię.
-Spałeś, więc nie chciałam cię budzić.-powiedziałam wyłączając gaz. Delikatnie wyrywając się z jego objęć kładąc ciepły posiłek na stole zauważyłam, że nie posiada koszulki. Zaśmiałam się cicho.
-Co?-zapytał z dość głupkowatym wyrazem twarzy.
-Nie zapomniałeś czegoś?-byłam dość rozbawiona tą całą sytuacją.
-Faktycznie.-podszedł i wziął mnie na ręce. Pisnęłam na znak żeby mnie puścił. Ta...nie zwrócił na to uwagi, bo nadal znajdowałam się na jego ramionach. Przeszedł przez pół kuchni i nareszcie usadził mnie na kuchennym blacie.
-Co ty robisz?-na moich ustach nie znikał promienisty uśmiech.
-Jak to co? Zapomniałem się z tobą przywitać.-powiedział przyczepiając się do moich warg. Przysunęłam się bliżej oplatając nogi wokół jego bioder nie przerywając pocałunków. Chwila...Chyba ktoś tu idzie. Szybko oderwałam się od Fabian'a i zeskoczyłam z blatu. Miałam rację. Do salonu wszedł zaspany Eddie.
-Siema.-przywitał się ziewając. Zdziwiło mnie , bo usiadł na moim miejscu i zaczął jeść. Nic nie mówiłam. Tylko uśmiechnęłam się w jego stronę nie wzbudzając żadnych podejrzeń. Po chwili chłopak wyciągnął mnie na korytarz. Byłam bardzo ciekawa o co mu chodzi.
-Miałabyś ochotę przyjść dziś do mnie?-zapytał trzymając za rękę mnie.
-To ostatnia rzecz o jakiej teraz marzę.-powiedziałam odsłaniając szereg białych zębów i złożyłam delikatny pocałunek na jego miękkich wargach.




Proszę o komcie! 




Wild and Beauty

16 czerwca 2013

Sprawa!

Usłyszałam od Pauliny, że Patrycja chce odejść. Dlaczego? Proszę cię nawet tego nie rób. Umarłabym z tęsknoty! Ten blog za wiele by stracił! Proszę cię przemyśl o tym jeszcze. Naprawdę. Jednak jeżeli zdecydowałabyś się odejść to ja też. Tak dobrze słyszysz. Nie popuszczę. Masz zostać. Wszyscy cię potrzebują! No bo kto by pisał takie świetne opowiadania jak nie ty? Przemyśl to jeszcze raz. Ale na spokojnie. Niestety odcinek pojawi się jutro, bo siostra musi się uczyć^^ W nagrodę będzie długi (nawet). Jeszcze jedna rzecz na koniec. PRZEMYŚL TO!


Peace out.

Wild and Beauty


15 czerwca 2013

Rozdział 8 część 1/ by Wild and Beauty





 Byłam wtulona w nagiego Fabian'a. Swoją lewą ręką objął mnie i rysował kółka po nagim torsie. Cały czas w pokoju panowała cisza. Nam nie trzeba było słów abyśmy wyrazili co czujemy. To nie słowa tworzą prawdziwą rozmowę lecz ich brak. Przycisnął mnie mocniej do siebie i wtedy...nasze spojrzenia się spotkały. Uśmiechnął się i delikatnie pocałował mnie w nos. Na sam jego gest mocniej się w niego wtuliłam i odsłoniłam szereg zębów.
-Myślałeś kiedyś, że znów będziemy razem?-spytałam i uniosłam głowę aby na niego spojrzeć. Wpatrywał się w sufit. Ewidentnie było widać, że jest myślami gdzie indziej.
-Nie myślałem o tym. Ja to wiedziałem.-znów wbił wzrok we mnie. Już po chwili jego usta znajdowały się na moich. Krótki, zwyczajny pocałunek.
-Skoro chciałeś być ze mną to dlaczego mi tego nie powiedziałeś?
-Bałem się, że znów nie będziesz chciała ze mną być. Każdego dnia powstarzałem sobie: ,,Dasz radę. Powiedz jej to. Jest szansa, że odwzajemni twoje uczucia.'' Skończyło się na tym, że spanikowałem. Jesteś dla mnie naprawdę ważna.-skończył. Byłam szczęśliwa wiedząc, że przez ten cały czas byłam dla niego kimś więcej niż tylko dobrą znajomą. W tym momencie mogłam odetchnąć z ulgą. Wiedziałam, że ktoś na kim mi zależy nie ma zamiaru mnie skrzywdzić czy zranić. W jego objęciach czułam się tak...bezpiecznie. Powoli zaczęłam odpływać. Ostatnią rzecz jaką zdałam sobie przed zaśnięciem to, to, że go kocham.



Jutro dodam kolejną część. Zapraszam na swojego bloga na rozmowę z postacią.


Wild and Beauty

14 czerwca 2013

Ponowne spotkanie w Londynie - Odcinek [9] Cz.1 "Zaproszenie"/ By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [9]:
"Zaproszenie."


Widok na tarasie z balkonu pracy Niny było gładkie jak szkło , a lśniące budynki z bliska wyglądały jak na pocztówkach. Dziewczyna wróciła myślami do pierwszego spotkania z Rutterem i do wszystkiego, co stało się później. Przypomniała sobie ich rozmowy, mile spędzony czas, oraz jego wczorajsze słowa " Nino jesteś dla mnie wszystkim.. "

Obraz rozpłynął się w oczach Niny. Szybko zamrugała powiekami, by powstrzymać łzy wzruszenia. I wtedy znowu to poczuła. Słaby, ale z pewnością znajomy zapach, który uwielbiała. Fabian znowu całował jej szyję, które niosły rozkosz. 
- Dzień dobry kochanie- wyszeptał jej do lewego ucha. 

Nie była w stanie nic kompletnie powiedzieć.
Kompletnie wysuszone gardło i brak powietrza w płucach, nie pozwoliły jej wykrztusić ani jednego słowa.

Jego wargi były coraz bliżej, aż w końcu zawisały tuż nad jej twarzą.
- Co się stało? rzekł z lekkim smutkiem na ustach.
- Proszę? Nie nic.. tylko zamyśliłam się - rzekła z uśmiechem na twarzy, lekko muskając wargi chłopaka.

W ciemnoniebieskich oczach Ruttera pojawiło się zrozumienie.
- Wierzę Ci.


******

Kilka godzin później Nina wraz ze swoim partnerem siedzieli u niej w domu w salonie, rozmawiając o różnych rzeczach. Jej kobiece hormony szalały pod wpływem uśmiechu Ruttera.Chciała, by dziś w nocy znowu znalazła się w jego łóżku.

- Nino ? - rzekł z uśmiechem Fabian.
- Tak ?
- Mógłbym.. znaczy.. chciałbym Ci się czegoś zapytac.


Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko ruszyła głową.
- Bo u nas co roku w firmie, jest organizowany bankiet.. I czy chciałabyś ze mną na niego pójść?

Amerykanka zaskoczona informacją uśmiechnęła się na " tak ".





Hej wam :) Przepraszam was, jesli dzisiejszy odcinek jest głupi i krótki, ale po prostu nie mam czasu. Jutro jade na wesele do brata ciotecznego ;D 
Nie wiem.. sami ocenicie.. Mi osobiście sama końcówka się nie podoba. A co ja gadam.. przeciez ja beznadziejnie piszę. Sa inni co lepiej piszą o de mnie C: 
Następna część prawdopodobnie w Poniedziałek.. czyli za trzy dni ^^

Nathalia/Patrycja ;3








13 czerwca 2013

Rozdział 7/ by Wild and Beauty





     Czuję się jakbym zaraz miała zwymiotować. Sądzę, że to przez ten nadmiar wrażeń. Może dlatego, że uciekłam przed Fabian'em i ukrywam się teraz w łazience. Tak wiem, wiem jestem dziwna. Pójdę teraz z nim porozmawiać. Muszę mu to wszystko wyjaśnić. Chwyciłam za klamkę już miałam wychodzić. Jednak kiedy otworzyłam drzwi u progu ujrzałam go. Uśmiechnął się jakbyśmy nie byli sami. Skąd on wiedział,  że tu będę? Moje głosy nie dawały mi spokoju nawet na chwilę. Ciągle o nim nawijały jaki to on jest przystojny, umięśniony, świetnie ubrany. To akurat prawda. Po krótkiej chwili gapienia się na mnie zaczął podążać w moim kierunku zamykając za sobą drzwi. Chciałam się od niego oddalić, mógł przecież za dużo wypić. Wcześniej go widziałam jak sam skonsumował 2 piwa. Robiąc małe kroki w tył natknęłam się na ścianę. Już po mnie. Nie wiadomo co po pijaku przyjdzie mu do głowy. Kiedy podszedł już wystarczająco blisko nie zostawiając nawet najmniejszej odległości między naszymi ciałami, opuszkami swoich palców przejechał przez mój policzek wpatrując się przez ten cały czas w moje oczy. Nasze nosy były blisko, ale usta jeszcze bliżej. Każde z nas pragnęło tylko jednego-namiętny pocałunek złożony na wargach partnera. Przez dłuższy moment byliśmy w takiej pozycji czekając, aż jedno z nas wykona pierwszy ruch. Niestety się nie doczekałam. Delikatnie poruszyłam moim ciałem na znak, że chcę aby mnie puścił. Myślałam, że mnie puści, ale on przybrał inną strategię. Przygwoździł mnie jeszcze mocniej, a swoje dłonie ułożył na moich biodrach. Po chwili namiętnie wpoił się w moje usta. Chcąc być jeszcze bliżej niego, położyłam lewą dłoń na jego karku, a drugą zaczęłam niezgrabnie rozpinać guziki od jego koszuli. To co potem zrobił kompletnie mnie zamurowało. Szybko oderwał się od mnie i coraz szybciej oddychając spojrzał na mnie.
-Przepraszam...ja...Nie wiem co mnie opętało.-chciał jakoś wybrnąć z tej całej sytuacji. Widać było, że na jego twarzy malowało się zawstydzenie. Usiadł na skraju ogromnej wanny. Schował swoją twarz w dłonie. Teraz byłam już kompletnie zagubiona w tej całej sytuacji. Cichym krokiem podeszłam do niego. Z jak największą delikatnością dotknęłam jego ramienia tak, że aż sam wzdrygnął.
-Nie masz za co przepraszać.-uśmiechnęłam się nieśmiało i usiadłam obok niego. Między nami trwała krępująca cisza. Z dołu słychać było piosenkę Daft Punk: Get Lucky. Uwielbiam ją. W tym momencie miałam ochotę żeby ktoś porwał mnie na parkiet i przetańczył ze mną resztę nocy.
-To ja powinienem...em...no wiesz...przeprosić cię.-wydukałam z trudnością skubiąc brązową nitkę wystającą od mojej narzuty. Wyprostował się i westchnął. Tuż po chwili położył rękę na mojej tak abym w końcu przestała nerwowo nią ruszać. Równo ze mną spojrzał na mnie. Na jego buzię chciał wkraść się uśmiech. Trudno było tego nie zauważyć.
-Nie chcę cię zranić.-powiedział i wstał.
-Nie ranisz mnie.-również podniosłam się i stanęłam na przeciwko niego zastawiając mu tym samym drogę.
-A jeżeli nawet to dlaczego mnie pocałowałeś?-byłam bardzo ciekawa co odpowie.
-Bo cię pragnę.-rzekł i ominął mnie. Tuż po chwili usłyszałam zamykające się drzwi. Czułam się wtedy jak ostatnia idiotka. Chłopak na którym mi zależy powiedział, że mnie pragnie i wyszedł. Po prostu sobie wyszedł jakby nigdy nic. Wiedziałam, że ta noc może przynieść jeszcze więcej niespodzianek.

***
Przez te ostatnie pół godziny nie rozmawiałam z Fabianem. Zwyczajnie unikaliśmy rozmów, spojrzeń typu ,,Mam na ciebie chętkę.'' Po odsiedzeniu kilku minut w łazience i zastanawiając się czy jestem, aż tak mało atrakcyjna zeszłam na dół nie wzbudzając żadnych podejrzeń, iż coś między nami zaszło. Widać było, żę większość była już nieźle podpita. Amfie ulotniła się z tamtąd nie chcąc, jak to ują Alfie ,,Wdychać oparów zagrażających naszemu dziecku.'' Doskonale rozumiem ich troskę. Przynajmniej mam świadomość, że niektórym życie się udaje. Chcąc odsapnąć, pobyć trochę sama udałam się do pomieszczenia w którym miałam przenocować. Moje wszystkie ciuchy i rzeczy już tam na mnie czekały. Ściągnęłam z siebie tą całą przytłaczającą biżuterię i śmierdzące ubranie. Przy okazji wzięłam ze sobą butelkę czerwonego wina i kieliszek. Czasami tak robiłam kiedy nie mogłam zasnąć. Podparłam się o łóżko, na swoje kolana położyłam laptopa, a w ręku trzymałam lampkę wina. Byłam w takiej pozycji około kwadransu. To co się potem stało doszczętnie mnie rozbroiło. Do pokoju wszedł Fabian. Co on tutaj robi? Nie odzywał się do mnie przez minimum 30 minut i nagle mu się odwidziało? Nie jakoś trudno mi w uwierzyć. Usadził się na skraju łóżka i swoje łokcie podparł o kolana. Przez chwilę nie odzywaliśmy się do siebie przez co trafiał mnie jeszcze większy szlak. W końcu zamknęłam komputer, odłożyłam do i kieliszek na bok.
-Po co tu przyszedłeś?-byłam nieźle wnerwiona jego zachowaniem.
-Porozmawiać.-powiedział i swój wzrok skierował na mnie.
-Znów chcesz mnie pocałować i zostawić jak wtedy w łazience? Wiem w co ty sobie pogrywasz i już nie mam zamiaru na to...-dalej nie dał mi dokończyć, bo zamknął moje wargi namiętnym pocałunkiem. Chciał odsunąć go od siebie jednak nie pozwolił mi na to. Coraz bardziej zatracałam się w tym momencie. W czasie tych pasjonujących pocałunków położył mnie na łóżku. Nie wiadomo kiedy zaczął błądzić rękę po moim udzie. Oboje pochłonięci sobą nawzajem powoli pozbywaliśmy się swojej garderoby. Wiedziałam, że nie będę żałowała tego później.



No hej! Na początku mam zamiar ogromnie przeprosić Patrycję za moją bezgraniczną nieodpowiedzialność. Wiem, że możesz przez długi czas chować do mnie urazę. Chodzi o to, że 30 czerwca w Krakowie jest występ Room 94 i bardzo chcę na ich pojechać. Jednak jest mały haczyk. Muszę mieć pasek. Rodzice mi nie popuszczą -,- sami rozumiecie. Postaram się jutro dodać. I jeszcze jedno. Umie ktoś z was zmieniać nazwę użytkownika w googlach lub na bloggerze? Serio pomóżcie mi! Jestem w kompletnym dołku...Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni.


Wild and Beauty

12 czerwca 2013

Ponowne spotkanie w Londynie - Odcinek [8] "Dzisiaj zostajesz ze mną "/ by Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [8]:
" Dzisiaj zostajesz ze mną ".



Naprawdę mu na mnie zależy, powtarzała sobie Nina, gdy szli razem przemykając ulicami miasta. To, co stanowiło dla niej dotąd taki problem- nieokiełzana namiętność- nagle wydało się czymś normalnym. Amerykanka nic nie mówiła, tylko dalej szła razem z nim przed siebie, z czasem spoglądając na niego.

Dotarli do teatru na czas. Chwilę po tym, jak zajęli swoje miejsca, uniosła się kurtyna, więc Nina nie miała czasu spytać Fabiana, jakim cudem udało mu się w ostatniej chwili zdobyć bilety. Obydwoje kochali teatr… to ich kolejna pasja, która ich połączyła.

A gdy rozpoczęło się przedstawienie, Nina była tak nim pochłonięta, tak zachwycona, że nie istniało dla niej nic poza tym, co dzieję się na scenie.

Antrakt ją zirytował. Nie chciała, by  opowieść została przerwana. Pragnęła obejrzeć ją do końca za jednym zamachem. Nie miała jednak wyboru, skoro kurtyna opadła i zapaliły się światła. Dopiero wtedy zorientowała się, jakie wspaniałe mieli miejsca: w samym środku pierwszego rzędu na pierwszym balkonie. A przecież Fabian zaprosił ją do teatru.. przed budynkiem pracy, wywijając się z tego, że zaprasza ją na lunch.

- Jakim cudem zdobyłeś takie miejsca? – spytała z uśmiechem na twarzy. – Miałeś szczęście?
- Kontakty, moja droga. - odpowiedział.


Nina znowu poczuła dreszcz podniecenia, słysząc ten pieszczotliwy zwrot.
- Przysłali mi do biura dwa bilety.. w zamian za świetnie wykonaną pracę.. Zadanie to było cholernie trudne, czyli tamte zdjęcia, które widzisz.. - rzekł, czym wskazał palcem na zawieszone zdjęcia.
- Cudo! - odpowiedziała, rozglądając się po sali, podziwiając przepiękne prace.

Dziewczyna wyprostowała się, potem odwróciła się powoli, czując, że żołądek podchodzi jej do gardła. Wiedziała już, że coś przyjemnego ją czeka.

Ciemnoniebieskie oczy Fabiana zlodowaciały, gdy skierowały  na Ninę.
- Niezłe tempo, nawet jak na Ciebie kochanie - powiedziała z rozbawieniem. - A może to z tego powodu nie dzwoniłeś do mnie, gdy byłam w Los Angeles?

Fabian zamarł, słysząc te wypowiedziane z ironiczną intonacją słowa Amerykanki. Ich oczy znowu się spotkały.Nina próbowała powstrzymać rumieniec, który pojawił się na jej delikatnych policzkach.Nie udało się.


Rutter ucałował jej zarumieniony policzek oraz usta,
- Uwielbiam kiedy, tak robisz- wyszeptał jej do ucha.
- No, no, no !
*****

Nina uśmiechnęła się na widok swojego odbicia w lustrze, odkładając swoją torebkę i ciemnoniebieski szal, wychodząc z holu, kierując się w stronę salonu Fabiana. Tak.. znowu u niego jest. Dziewczyna usiadła na skraju beżowej sofy, z lekkim uśmiechem na ustach. 

Dziewczyna odwróciła się zaskoczona. Fabian stał po drugiej stronie sofy, na przeciwko Niny. 
Zatrzymał się o pół metra od niej, powoli omiatając wzrokiem sylwetkę od stóp do głów. Doskonale znał jej sylwetkę.. taka ciepła, delikatna, pełna namiętności, pożądania...


Fabian spojrzał jej w oczy i to, co Nina zobaczyła w jego oczach, sprawiło, że oddech zamarł jej w piersiach.

Już po raz drugi w tym tygodniu Fabian Rutter  nie był w stanie opanować swojego podniecenia na widok dziewczyny. Widziała jej ciało, dotykał, ale ta Nina, która stała przed nim, wyglądała  inaczej.

Jasne włosy związane miała w węzeł na czubku głowy. Ledwo dostrzegalny, lecz doskonały makijaż podkreślał jej wielkie jasnoniebieskie oczy i nadawał różowy połysk wargom.

- Dzisiaj zostajesz ze mną - rzekł śmiejąc się cicho, kładąc dłoń na jej karku i pochylając jej twarz do góry.

Zdziwiona otworzyła usta, chcąc zaprotestować, ale natychmiast zamknął je pocałunkiem, który rozpalił jej w żyłach płomień. Lekko uśmiechnięta, splotła swoje dłonie na jego karku.

*****

Nina nawet sobie nie wyobrażała, że może istnieć taka ekstaza. Gdy ostatnie fale podniecenia ucichły, na jej ustach pojawi ł się rozmarzony uśmiech. Ciężar ciała Fabiana spoczywającego na jej ciele, sprawiał jej przyjemność. Słyszała bicie jego serca, tuż przy swoim sercu.

- Jestem za ciężki! - westchnął.
- Nie! Tak mi dobrze - wymruczała i poczuła kolejne ciepłe pocałunki na swojej szyi.
- Kocham Cię Nino! - Rutter nie potrafił przestawać tego powtarzać. - Kocham w Tobie wszystko. - rzekł lekko jeżdżąc palcem po jej policzku, zalanym radosna barwą szczęścia. 

Dziewczyna westchnęła. Był cudowny, doskonały- pomyślała... A najbardziej niewiarygodne było to, że znowu poczuła wzbierające w ciele podniecenie. Wsunęła palce w jego kasztanowo ciemne włosy i w jej oczach pojawił się złośliwy błysk.
Czas na chwilę przestał istnieć, pozostało tylko ponowne pragnienie, namiętność i czułość.



Noo hej kochani ;)) Nareszcie ten odcineczek, prawda? ;xx..
W kazdym razie... miło by mi było gdybyście zostawili dużo komci pod tym postem...
Komcie podnoszą na duchu i motywują do pisaniaa ! ;))
Tak, że... Sama nie wiem.. kiedy kolejna część..:) A zresztą, zdecydują o tym wasze komentarze ^^


Dooo napisania ! *.*
Nathalia/Patrycja ;3


11 czerwca 2013

Coś tam ^^/ by Patrycja ;3

Hejcio wam :)) Sorki, że bez odcinka.. ale jakoś tak wyszło.. Dzisiaj w szkole miałam festyn :P Było meega super ;-P ! Ok.. Chciałam was poinformować, że nie wiem kiedy pojawi się o de  mnie jakijs odcinek.. Może jutro.. w piatek bądź poniedziałek.. A tak po za tym to nie mam czasu -.- W sobotę jadę na wesele do Sandomierza do Księdza Mateusza :)) Zabrać kogoś ze sobą ? Może pomozemy księdzu Mateuszowi rozwiązać kolejną zagadkę ? : > Haha... Ok.. Czekam z niecierpliwością kiedy dziewczyny napisza na tym blogu swojego historie.. a tu nic... Mam wrażenie, że mnie olewacie.. Róbcie tak dalej.. a sobie pójde na mega długi urlop -.- Nie żartuję... Chcecie piszcie coś pod postem ^^

Żeganam...
Nathalia/Patrycja ;))

7 czerwca 2013

Przepraszam ! C:/ by Nathalia (Patrycja) ;3

Cześć wam kochani. Przepraszam jeśli tak długo czekaliście na mój odcinek, ale dziś się nie pojawi.. Wiem, że nic nie napisałam, ale muszę podciągnąć oceny na 5 na koniec roku. A tak a pro po to ja już sama nie wiem czy mam pisać czy nie. Mam wrażenie, że wo gule tego nie czytacie... -.- Nie wiem kiedy kolejna część, ale wam zbytnio wo gule na tym nie zależy.. Może jutro.. ? ;-X
Sami zdecydujcie, a ja postaram się coś napisać :)) !

Nathalia/Patrycja ;3

1 czerwca 2013

27. Proszę nie umieraj by Natalie

27.Proszę nie umieraj

Były wakacje a Fabian Rutter  spędzał je na gorącej Jamajce z rodzicami i młodszą siostrą Santaną która od przyszłego roku miała zamieszkać w Domu Anubisa. Było cudowne przedpołudnie i cała rodzina siedziała na plaży relaksując się i podziwiając widoki.
Santana opalała się leżąc plackiem obok brata,czytając Vogue i słuchając muzyki. Rodzica Fabiana byli zajęci rozmową a on? Czytał setną książkę. Chciał się oderwać od tego wszystkiego. Dzisiaj mijał miesiąc od zakończenia szkoły. Chłopak  nie stracił jednak kontaktu z przyjaciółmi,wręcz przeciwnie planowali spotkać się pod koniec sierpnia kiedy wszyscy przyjadą z wakacji. Nie stracił kontaktu z nikim..oprócz Niny. Trudno było się z nią skontaktować. Amber mówiła,że gada z nią prawie codziennie. Że wszystko jest dobrze. Ale jak mogło być dobrze skoro z nikim innym nie gadała?. Eddie wysyłał jej setki emaili i dzwonił kilkanaście razy ale nic. To samo z resztą. Z dnia na dzień w Fabianie rósł niepokój, bo skoro Amber tylko udaje,że z Amerykanką jest dobrze? Kiedy wyjeżdżała nie była w dobrym stanie,co jest teraz? Teraz kiedy wróciła do Ameryki... Do Wrena? 
Właśnie...czasami Fabian zastanawiał się,czy Nina z powrotem z nim nie jest. Ale..nie potrafiłaby chyba grać na uczuciach innych w taki sposób. To było niemożliwe. Jednak Rutter musiał żyć dalej i próbował coś zrobić z życiem aby zapomnieć. Dzisiaj miał iść na pierwszą  randkę  po rozstaniu z Niną. Z Annie.

                                                                                   ***
Sala szpitalna. Starsza pani leżąca na łóżku..nie poruszała się. Dziewczyna,zapewne jej wnuczka płacząca nad jej łóżkiem.
-Gran..Proszę nie umieraj.Proszę nie zostawiaj mnie-trzymała swoją babcią za dłoń i trząsła nią mocno. Po jej policzkach ciurkiem spływały łzy, nikt nie dałby rady ich teraz zatrzymać. Nikogo przy dziewczynie nie było,żadnej osoby która pocieszyłaby ją czy...cokolwiek, chociażby wytarła jej te łzy. Nic.
-Babciu..zrobię wszystko,ale nie zostawiaj mnie-teraz dziewczyna zaczęła coraz bardziej krzyczeć. Wpadła w panikę. Gran była jej jedynym pocieszeniem. Zawsze potrafiła jej pomóc,to ona ja wychowała,a teraz..odchodzi...tak jak wszyscy w jej życiu. No..prawie wszyscy. Została jej Amber i  Spancer,ale teraz żadnej z nich nie było. Amber była z rodzicami w Los Angeles.Co prawda dzwoniła do niej ale Nina czuła,że bardziej interesuje ją jakie gwiazdy spotka w następnym sklepie Chanel niż jak ona się teraz czuje i jak sobie  z tym wszystkim radzi.. A Spencer? Sama miała problemy. I tak pomagała jej jak tylko mogła,na wszelkie sposoby. 
Martin wzięła jeden głęboki oddech i popatrzała na babcię. Powinna być dla niej silna,ale nie potrafiła. W ostatnim czasie na prawdę wszystko jej się zawaliło. Nie miała już siły. Gdyby....gdyby był tu Fabian byłoby zupełnie inaczej. Pewnie nie zostawiłby jej na krok. Pewnie...Teraz nawet nie zadzwonił. Nina schowała twarz w dłonie. Usłyszała jak ktoś wchodzi do sali,a potem jak lekko ją dotyka. Dziewczyna podniosła głowę. 
-Chcesz czegoś kochanie?-zapytała się blondwłosa pielęgniarka. Miała góra 30 lat.Była wysoka i szczupła,a na jej twarzy gościł zawsze uśmiech.
-Nie. Dziękuję-odpowiedziała i spojrzała się na babcię. Zapadła cisza. 
Po chwili usiadła obok Niny na wolnym krzesełku.
-Poradzisz sobie-szepnęła.
-A jak nie? Lekarze mówią,że raczej z tego nie wyjdzie, a wtedy....ja nie mam nikogo-odrzekła,znowu zaczęła płakać. 
-Proszę..Tylko nie płacz-dziewczyna przytuliła ją.
-W dodatku niedawno rozstałam się z chłopakiem. To była moja wina. Na prawdę,ale nie wie pani nawet jak bardzo żałuję-żaliła się Martin,nie wiedziała czemu. Przecież nawet nie znała tej dziewczyny. Nie wiedziała jak ma na imię. Widocznie,musiała się komuś wypłakać.
-Już...już dobrze.Opowiedz mi wszystko. Musisz się komuś wygadać. Jestem Ashley a ty Nina tak?-zapytała.
-Tak-odpowiedziała i zabrała się do opowiadania.
                                                                                     ***
Fabian świetnie się bawił w jednym z klubów.  Annie okazała się cudowną dziewczyną. Była piękna,pociągająca i bardzo zabawna. 
-Za tak piekny dzień zasługujesz na coś więcej-wyszeptała mu do ucha.
-Czyli na co?-odpowiedział.
-Na to-odrzekła i pocałowała go namiętnie. W kieszeni Ruttera coś zadrżało. Telefon.
-Muszę na chwilkę wyjść-powiedział i uśmiechnął się do dziewczyny.
Kiedy w końcu wyszedł na zewnątrz odebrał.
-Słucham?
-Cześć. Jestem Ashley. Możemy na chwilę porozmawiać?Sprawa dotyczy Niny. Niny Martin
-Co się stało?-zapytał zaskoczony, czuł,że w jego żołądku wszystko się przewraca. 



No to napisałam. Nie wiem czy tylko ja mam taki zły humor,ale jestem nie do życia, totalnie. 


Natalie. ;3

Przeprosiny!!/By Aneczka

Siemaa

Chciałam was przeprosić za nieobecność na blogu...:(
Troszke zaniedbałam pisanie rozdziałów,ponieważ mam kłopty w szkole,rodzinne itd
Ale zaczynam sie brać w garść i wracam :)

Postaram się cos dodać jak najszybciej *.*



Aneczka<3