Menu

22 stycznia 2013

Kocham was! Dziękuję :) + Rozdział 20 / LuLuś♥

Witam ponownie! Chciałam podziękować tym osobom którzy dotarli do 35 komentarzy! Czyli: Patrycji, Patuśce i Nataliie.;* - i dzięki wam nabrałam wenę do napisana kolejnego rozdziału! Kumacie??  A ten rozdziałek będzie zadedykowany dla was misiaczki :D

Rozdział 20


Potwierdzająco kiwnęłam głową. Naprawdę czułam się o wiele lepiej. Nie wiem co mi się stało na angielskim.  Każdemu zdarza się przecież chwila słabości.
Nick złapał moją dłoń, która leżała na blacie. Gdyby zrobił to Eddie zapewne przeszedł by mnie dreszcz, ale przy moim chłopaku tak niestety nie jest. Ciemno włosy puścił moją rękę, gdy jego elektroniczny zegarek zaczął dzwonić. Oznaczało to, że musi on wziąć swoje leki. Chłopak wyłączył dźwięk i sięgnął do torby z której wyciągnął duże opakowanie jakiś tabletek. Wziął jedną, małą, białą tabletkę, której nawet przed połknięciem nie popił wodą.
-Czemu je bierzesz?- zapytałam spoglądając na opakowanie z którego chciałam przeczytać nazwę leku. Niestety palec Fabe'sa ją zasłaniał. Zauważył on też, że z zaciekawieniem przyglądam im się więc pośpiesznie schował je do kieszeni torby.
-Ojciec mi karze- odpowiedział wzruszając ramionami.
-Ale chyba wiesz dlaczego?- spytałam. Fabian powinien wiedzieć dlaczego je bierze.
-Są na uspokojenie- stwierdził po jakimś czasie. Chciałam dowiedzieć się jeszcze paru rzeczy lecz on przeszkodził mi wstając.
-Kocham cię Nino- powiedział, a ja spuściłam wzrok. Ciężko jest wypowiedzieć takie słowa, zwłaszcza gdy nie są szczere.
-Ja ciebie też- odpowiedziałam cicho. On nachylił się i zaczął mnie całować. Oczywiście odwzajemniłam to. Delikatny dotyk jego ust sprawił, że poczułam się kochana. Oraz, że komuś na mnie zależy.
-Z chęcią bym tu został, ale muszę iść- szepnął, gdy nasze usta się stykały. Spojrzałam w jego szaro-niebieskie oczy i z szerokim uśmiechem cicho rzekłam:
-Powodzenia.
Po tych słowach Fabian ruszył w kierunku drzwi i po chwili zniknął kierując się w stronę naszej szkoły. Przez chwilę przyglądałam się przez dużą szybę ulicy i ludziom, którzy mijali ten lokal. Większość z nich śpieszyła się gdzieś nie zwracając w ogóle uwagi na wspaniałe rzeczy jakie tracili. Byli zatraceni w tym co robili. W szybki sposób tracimy coś co dla nas jest ważne. Tracimy radość życia.  Nie wiem czemu, ale wyjęłam ze swojej torebki telefon i wykręciłam tak dobrze znany mi numer. Długo nie musiałam czekać by odebrał.
-Coś się stało?- zapytał pośpiesznie. Zaśmiałam się cicho pod nosem i od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Nie, tylko chciałam spytać czy masz teraz trochę wolnego czasu- odpowiedziałam z mocno bijącym sercem. Liczyłam, że odpowie tak, jednak się pomyliłam.
-Niestety teraz nie za bardzo. Ćwiczę właśnie piosenki na przesłuchanie do mam talent. Wiesz przecież, że jest to dla mnie bardzo ważne.
-Wiem- powiedziałam ze smutkiem, spoglądając przez okno. Zaczynało właśnie padać.
-Jeśli chcesz to możesz przyjść i posiedzieć ze mną- zaproponował, jednak ja wiedziałam, że to będzie zły pomysł, gdyż zajmowałby się mną a nie muzyką.
-Nie, ale dzięki. Powodzenia Eddie- dodałam oddalając od siebie telefon.
-Pa Nino.
Tylko tyle usłyszałam przed rozłączeniem się. Położyłam telefon na stół i przyglądałam się dużym kroplom, które spływały po szybie. Otarłam też łzę, która ponownie już dzisiejszego dnia spłynęła po moim policzku. Co się ze mną ostatnio dzieje.
-Wszystko w porządku?- zapytał się mnie czarnowłosy mężczyzna z drobnymi loczkami. Miał też dwudniowy zarost. Poznałam, że jest to kelner, gdyż przyczepioną miał plakietkę z imieniem James oraz biały fartuch przewieszony w pasie.
-Tak, jest wspaniale- odpowiedziałam szeroko uśmiechając się do niego. Mężczyzna usiadł naprzeciwko mnie i spojrzał mi prosto w oczy. Jego zielone oczy nijak pasowały do jego urody. Jednak mocno hipnotyzowały i wprawiały w zachwyt.
-Na pewno?- zapytał chcąc dotknąć mojej dłoni, która leżała na blacie. Pośpiesznie ją zabrałam i zmieszana powiedziałam:
-Tak, tylko proszę waniliowe Latto.
Mężczyzna zauważył, że nie podoba mi się jego obecność więc odszedł od mojego stolika i zaczął przygotowywać zamówiony przeze mnie napój. Ten dzień nie należy do najlepszych…


Przepraszam ,że krótki ,ale w tym akurat rozdziale jest duużo Fabinki :D Kolejny za 45 komci!!!!
LuLuś♥



12 komentarzy:

Dziękuję za komentarze : *
Może zaobserwujesz ?? :)