16 lipca 2014

Gdy opadnie mgła... - Przełomowy dzień [2] / By Nathalia Pisarka

Gdy opadnie mgła...[2]
Przełomowy dzień

~11 sierpnia* Środa* 7;22 PM~

Kolejny sierpniowy dzień. Dzisiaj była właśnie środa. Nina jak zwykle obudziła się wcześniej rano niż inni domownicy. Przynajmniej tak sądziła. Gdy się obudziła, zamiast miękkiej poduszki pod głową poczuła coś twardego. No tak! Przecież wczoraj zapomniała odłożyć swój telefon na stoliczek nocny. Pokój, w którym przebywała nie był duży. Stały w nim dwie duże komody, szafka nocna oraz materac z nie złożoną jeszcze pościelą. Ściany pomalowane były w ciepłym beżowym kolorze. Powoli wstała z łóżka i skierowała się w stronę łazienki. Czując przypływ energii od razu wskoczyła pod prysznic, a potem uczesała mokre włosy i umalowała się lekko. Kiedy przeplatała pasek od sukienki, uśmiech znikał jej z twarzy. Nie mogła, nie chciała przyjąć do swojej świadomości, że Fabian znalazł sobie kogoś innego. A właściwie to Mare. Poczuła, że wypełnia ją lodowata mgła. Przygryzła wargę i przycisnęła mocniej pasek do swojego ubrania, starając się nie myśleć o tym.  Żałowała, że nie istniał żaden podręcznik instruujący, jak przeżyć, gdy były znajdzie sobie „inną”. Cichutko weszła do kuchni i włączyła ekspres do kawy. Po chwili maszyna zagulgotała i mocny aromat rozszedł się po całym mieszkaniu. Po niecałej minucie nie tylko ona była w kuchni.
- Dzień dobry Nino! – usłyszała znajomy głos Millera.
- Dobry – dziewczyna wydusiła przez zaciśnięte gardło - Pat jeszcze śpi?
- Nie. Jest podajże w łazience – mruknął nalewając sobie kawy z ekspresso – A tak poza tym. Jak ci się spało?
- Bardzo dobrze. Chyba nigdy w życiu nie spałam na tak wygodnym materacu - roześmiała się, także nalewając sobie kawy – Nie wiecie jak jestem wam bardzo wdzięczna, że mnie przygarnęliście na jakiś czas. Potem jak załatwię wszystkie formalności z pracą, znajdę sobie jakieś małe mieszkanie do wynajęcia.  
- Nie wygłupiaj się. Możesz zostać u nas,  na tyle ile chcesz. W końcu miło, że tutaj wróciłaś – rzekł blondyn uśmiechając się promiennie
- To przynajmniej będę wam dopłacała do czynszu - oznajmiła Nina odkładając pusty kubek po kawie na kuchennym blacie.
- Dzień dobry wszystkim – odparła Pat wchodząc do kuchni, przerywając rozmowę między przyjaciółmi – Nie ma to jak kawa z rana.
- Dokładnie – odparł Miller posyłając swojej partnerce promienisty uśmiech.
Amerykanka uśmiechnęła się na widok szczęśliwej pary. Przyglądała im się tak przez krótką chwile. Potem podeszła do okna by wyjrzeć na zewnątrz. Dzisiejszy dzień dla Amerykanki zapowiadał się dość ciekawie. Najpierw musiała udać się do szpitala, w którym miała zacząć pracować. A potem...
Zegar na ścianie właśnie wybił kolejną godzinę.
- O mój Boże! Spóźnię się na spotkanie w sprawie pracy! – krzyczał mały głosik wewnątrz Niny. 
- Nino o której masz to spotkanie w sprawie pracy? – rzekła zaciekawiona Pat siadając na kanapie.
- Właśnie za godzinę.- odparła zakładając marynarkę, która leżała na stołku. – Trzymajcie za mnie kciuki!
- Tak jest pani chirurg… - zapewnił ją Miller – znaczy doktor.
Nina chwyciła w dłoń  swoją torebkę i wyszła tupiąc obcasami.. Piętnaście minut później była na miejscu. Czuła jak jej ciało drży z przerażenia. Powinni mnie przyjąć, w końcu to oni zaproponowali mi tę pracę – powtarzała sobie na okrągło w myślach,  idąc szpitalnym korytarzem.   
Serce Niny zaczęło mocniej walić, gdy usiadła na krzesełku przed gabinetem dyrektora szpitala.  W jej oczach pojawił się błysk nadziei, że jednak jej się uda.  
- Przepraszam bardzo – rzekła młoda kobieta zwracając się do Niny – Pani do dyrektora?
- Tak, zgadza się.
- Proszę bardzo. Niech pani wchodzi. Dyrektor jest u siebie – rzuciła przez ramię zaprowadzając Amerykankę.
Nina weszła do gabinetu z mocno bijącym sercem.  Jej niebieskie oczy błyszczały przerażeniem.  
- Dzień dobry – wysyczała przez zaciśnięte zęby – Nazywam się Nina Martin
- A to pani – rzekł dyrektor, przerywając dziewczynie – Proszę niech Pani siada – dokończył wskazując na fotel.
- Dziękuję.
Amerykanka kątem oka zerknęła na plakietkę, którą dyrektor miał przyczepioną do swojego fartucha. Daniel Rutter, specjalista w dziedzinie chirurgii. Nina tak szybko to przeczytała, że nie mogła zrozumieć o co chodzi. Co jeśli ten facet, przed którym stoi jest ojcem Fabiana, albo kimś innym. Nina nie wiedziała co myśleć. Tymczasowo jej umysł podpowiadał  tyle różnych teorii. Myślała, że zwariuję.
- Panno Nino. Nie pozostaje mi nic innego powiedzieć, jak witam panią  w naszym szpitalu i mam nadzieję, że będzie nam się miło współpracowało – rzekł, wyrywając Ninę z zamyślenia.
- Słucham?   
- Witam Panią w naszym szpitalu i drużynie – przytaknął mężczyzna – Ja nazywam się Daniel Rutter i proszę się zwracać do mnie po imieniu. 

~11 sierpnia* Środa* 11;44 PM~

Dochodziło południe, kiedy Nina siedziała w jednej z najbliższej kawiarni niedaleko szpitala. Powoli dopijała drugą z kolei swoją kawę mrożoną z bitą śmietaną, carmelem i posypką czekoladową.
Nie miała najmniejszej ochoty wracać do domu. Wręcz nie chciała. Gdyby wróciła, zapewne znów zamknęłaby się w swoim pokoju i nigdzie nie wychodziła.. Poza tym jej umysł, był zajęty teraz zupełnie czymś innym. Czymś co ją zdziwiło, zszokowało?   
Rutter… Trutter, może po porostu źle przeczytała nazwisko swojego dyrektora. Albo po prostu zbieżność nazwisk. Nie, nie, nie i nie. Musiałam chyba przekręcić to nazwisko – pomyślała Nina opierając się na swoim krześle ignorując to.
Przez ostatnich parę miesięcy Nina siedziała zamknięta w swoim mieszkaniu. Zupełnie sama. Teraz, kiedy wreszcie siedziała na świeżym powietrzu, zrozumiała, że to było błędem. Po śmierci swojej babci nie powinna była siedzieć całymi dniami w czterech ścianach, tylko korzystać z życia.  
Odłożyła pusty, plastikowy kubeczek po kawie na drewnianym stoliczku i zamknęła oczy. Pozwoliła by jej umysł odpoczął. Chociaż na jedną krótką chwilę. Ciepłe promienie słońca padały na jej delikatną twarz. Uwielbiała to uczucie, wręcz kochała. 
Nagle wyrwał ją głos kelnera, stojącego nad nią:
- Przepraszam bardzo. Czy będzie Pani jeszcze coś zamawiać?
Nina szybko przeniosła swój wzrok na chłopaka stojącego naprzeciwko niej. Amerykanka uśmiechnęła się do niego i odpowiedziała zachrypniętym głosem:
- Nie dziękuję. Można u pana zapłacić?
- Oczywiście – odpowiedział chłopak, po czym podał Ninie rachunek.
Nina szybko wyszukała w swojej torebce portfel i zapłaciła za swoje wcześniejsze zamówienie. Kilka chwil później ruszyła w stronę wyjścia z przytulnej kawiarni. Przed wyjściem zdążyła wyjąć z torby swój telefon. Musiała sprawdzić czy nikt do niej nie dzwonił, nie napisał.
Dziewczyna wciąż wpatrując się w ekran telefonu zaszła do jednej z alejek. Na chwilę zatrzymała się i znów ruszyła. Nie zaszła za daleko, bo raptem po kilkunastu krokach wpadła na kogoś. Z jej ust wyleciały tony przeprosin oraz tłumaczeń. Męski głos zapewniał ją, że wszystko jest porządku:
- Nic nie szkodzi. Naprawdę – jego głos był taki trudny do odczytania. 
Nina schyliła się by podnieść notatki, które zrzuciła mężczyźnie. Po chwili podniosła głowę i ujrzała znajomą twarz.
- F-Fabian? – Amerykanka  nagle mruknęła po chwili wstając – Ja Cię bardzo przepraszam, ale…
- Nic nie szkodzi –  Rutter powtórzył to po raz drugi lekko uśmiechając się – Każdemu się zdarza.
Nina nie wiedziała co robić. Kompletnie. Czy uciekać, czy wznowić rozmowę. Zdawała sobie z tego sprawę, że nie chciała aby znów się spotkali. Przynajmniej w taki sposób.
- Wygląda na to, że znów się spotykamy – powiedział Fabian lekko uśmiechając się w jej stronę.
- Tak. Twoje papiery – rzekła, oddając mu do rąk jego własność – To chyba wszystkie.
- Dzięki - rzekł odbierając.
Nagle zapadła cisza. Żadne z nich nie wiedziało, kto ma wznowić rozmowę. 
Nina spuściła głowę.  Nie wiedziała co ma zrobić w tak krępującej sytuacji. Zanim jednak zdążyła o co kolwiek zapytać, Fabian ją wyprzedził.
- Masz ochotę na spacer? – znów się uśmiechnął.
- Nie dzięki – odpowiedziała – Jestem okropnie zmęczona – dodała po chwili
- A czym, jeśli można wiedzieć?
- Miałam dzisiaj rozmowę w spawie pracy – odpowiedziała, poprawiając swoją żółtą marynarkę. – Ale na szczęście udało mi się -  odparła ruszając dalej.
Po chwili znów usłyszała bruneta, który stanowczo próbował ją zatrzymać:
- Zostajesz w Anglii na stałe? – rzekł po cichu akcentując każde pojedyncze słowo
Dziewczyna obróciła się i spojrzała w jego stronę.Wpatrywał się w nią oczekując odpowiedzi. Blondynka podeszła do niego i odparła:
- Tak – powiedziała cicho – Szczerze to nie miałam już po co przebywać w Stanach
- A co z twoją babcią?
- Zmarła – wyszeptała spuszczając wzrok na dół – Dwa miesiące temu – dodała z trudem powstrzymując łzy, które napływały jej do oczu.
- Strasznie mi przykro – szepnął po chwili kładąc swoją chudą dłoń na  lewym barku Niny.
Nina podniosła twarz i spojrzała na niego. On naprawdę nic się nie zmienił – pomyślała. Jego usta lekko się uniosły, obdarowując dziewczynę ciepłym, prawie niewidocznym uśmiechem, który tylko ona mogła dostrzec. Miała odczucie jakby do niej mówił, że „wszystko będzie w porządku”… tak jak kiedyś.
- Naprawdę nie miałabyś ochoty na ten spacer? – zaczął brunet
Nina lekko uśmiechnęła się zastanawiając. Znów nie wiedziała co mu odpowiedzieć. 
- Chyba, że – wtrącił chłopak – nie masz najmniejszej ochoty… Zrozumiem to - dokończył ze szczyptą zrozumienia w głosie, a zarazem smutkiem
- Chętnie pójdę – odparła w końcu ze sztucznym uśmiechem.
Fabian i Nina skierowali się w stronę parku, która prowadziła jedna z alejek. Słońce wciąż mocno grzało i dawało o sobie znać. W parku, do którego zmierzali,  znajdowało się mnóstwo zakochanych par. Dziewczyna na chwilę odpłynęła….
Z rozmyśleń wyrwał ją Fabian, który kierował się w stronę najbliższej, wolnej ławki.
- Coś się stało? – zapytał siadając na czarnej ławce.
- Nie nic. Tylko się zastanawiałam – odparła, siadając obok niego.
- Nad czym? – zapytał brunet, obdarowując Ninę miłym spojrzeniem
- Trochę się denerwuje nową pracą – odparła po chwili przeglądając swoje dłonie.
Nina doskonale wiedziała, że brunet na nią patrzy. Zresztą zawsze tak robił. To było normalne w jego przypadku.
- Poradzisz sobie – odparł z uśmiechem.
Na twarzy Amerykanki zagościł uśmiech. Słowa, które powiedział Fabian uspokoiły nią. Tak jakby ją w tym utwierdziły. 
Po kilku godzinach wciąż siedzieli na tej samej ławce, w tym samym parku. Śmiali się i wymieniali tyloma różnymi wspomnieniami. Amerykanka czuła się jakby nadal byli przyjaciółmi. Zresztą jej towarzysz także.
Obydwoje wyszli już z parku, idąc kolejną aleją. Nina dokładnie nie wiedziała gdzie idą. Zapewne brunet tak, gdyż lekko wyszedł na prowadzenie. Szli powoli, chcąc rozmawiać jak najdłużej. Nagle zatrzymali się, kiedy do ich uszu dobiegały znajome głosy.
- Fabian! Fabian! – rzekła krzycząca Jaffray, która kierowała się w ich stronę.
 Nina popatrzyła na nią swoimi niebieskimi oczami udając, że uśmiecha się.
- Nina? – ciemno włosa powiedziała prawie niesłyszalnym głosem.
- Umm.. Hey – rzekła Nina z krępującym uśmiechem. – Miło Cię znowu spotkać.
- Ty tutaj?- zapytała z niedowierzaniem – Sądziłam, że jesteś w Stanach – dodała po chwili.
- Każdy tak sądził – odparła blond włosa – Ale wróciłam.
Mara uśmiechnęła się podając dłoń na przywitanie swojej dawnej znajomej.
- Fabian dzwoniłam do ciebie! – rzekła, nagle Mara – Mieliśmy ustalić termin ślubu!
Termin ślubu?!– rzekł mały głosik wewnątrz Niny.
- Przepraszam Cię. – dodał brunet uspakajając swoją narzeczoną – Musiała mi paść bateria w telefonie – odparł dokańczając.
W tym momencie wszystkie myśli Niny zaczęły buzować. Oni nie mogli być ze sobą zaręczeni – pomyślała Amerykanka nie wierząc, co właśnie usłyszała.
Martin spojrzała na nich badawczym wzrokiem po chwili mówiąc na głos:
- Jesteście zaręczeni? – zapytała nie wiedząc, że w ogóle to powiedziała
Jaffray znów się uśmiechnęła odsłaniając szereg białych zębów.
- No tak. Jestem narzeczoną Fabiana.

________________________________________________

Helooooł!! :)
O to przed wami kolejny odcinek. Tym razem dłuższy od poprzedniego. Dzisiaj właśnie mijają dwa lata od kiedy założyłam tego bloga i zaczęłam moją bajeczną  przygodę z pisaniem. Okropnie szybko to zleciało. 

Mam nadzieję, że odcinek wam się spodoba. Pisałam go ponad dwa dni... Odcinek dedykuję wszystkim. Czytającym i komentującym. Kocham was wszystkich bardzo i dziękuję za te wspaniałe dwa lata ♥ !

Strasznie dziękuję wam wszystkim za te 165,000 wyświetleń. Nigdy bym nie uwierzyła, że aż tyle będzie.

A teraz króciutkie podziękowania dla paru osób. Równo od 16 lipca 2012 roku zaczęłam prowadzić  tego bloga. Początkowo od  krótkich scenariuszy po długie opowiadania. Wiadomo, że początki zawsze są najtrudniejsze. W końcu każdy z was to przeżył. 


No to tak. Na początku bardzo chciałabym podziękować Pauline, bo to ona zawsze wspierała mnie na każdym kroku ;)

Uzależnionej od ciebie (Martynie) - bez niej ten bloga, w ogóle by już nie istniał. Ty tak samo wspierałaś mnie na każdym kroku i dawałaś motywację ;)
Black angel (Klaudia) - twoje szczere słowa, zawsze mnie dołowały. Ale niedawno przekonałam się, jak one są bardzo szczere, prosto z serca ;) 

Podziękowania składam również innym bloggerkom oraz anonimom, którzy komentowali moje posty. Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję i mam nadzieję, że znów razem w kolejnym roku będziemy świętować. 

Co do kolejnego rozdziału postaram się go napisać jak najszybciej. Chociaż pod koniec tego tygodnia jadę w góry i niestety nie zabiorę ze sobą laptopa, gdyż mi klawiatura padła. Może uda mi się coś dodać przed wyjazdem, a jak nie to dopiero gdy wrócę z podróży. 
Dziękuję wam jeszcze raz za wszystko!


Bye, bye
Nathalia Pisarka







33 komentarze:

  1. Moja cudowna Patrycja! :)
    Nie ma za co! Wspierałam Cię i będę ^^
    Każde twoje opowiadanie jest świetne
    Uwierz mi
    2 lata...
    no kto by pomyślał?! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję rocznicy bloga C:
    Dzisiejsze twoje opowiadanie było na prawdę genialne! Mam nadzieję, że dodasz coś jeszcze przed wyjazdem i, że kolejne opowiadanie równie będą długie jak ten :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak... nie ma to jak czytanie początku rozdziału przesłanego przez Messengera xd Pomimo tego ,przeczytałam wszystko od nowa (znowu) ,to zrozumiałam ,że jestem beztalenciem. ; //
    Gratuluję drugiego roku bloga i tylu wyświetleń ,oddaj mi połowę ;)

    Amore

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdrościć talentu! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, Patrycja, Patrycja. Niby twój blog, a to ja pamiętam więcej od ciebie. Przecież ty tego bloga założyłaś 15 lipca, pisałam ci to nawet na facebooku, ale nie chciałaś w to uwierzyć. Dokładnie pamiętam, że założyłaś go 2 dni po tym, jak ja założyłam swojego. Tego nigdy nie zapomnę. Przed chwilą nawet spojrzałam na pierwszą notkę, żeby się upewnić. Mówiłam, że zawsze mam rację :D
    Dziękować mi nie musisz, chyba każdy postępowałby na moim miejscu tak samo. Pamiętam te wszystkie twoje notki pożegnalne. Gdybym wcześniej miała cię w znajomych na fb, to znalazłabym cię i powiesiła na suchej gałęzi za te posty.
    Wyszedł ci dłuuugiii rozdział. Może zacznę od tego, że wyczytałam jedno zdanie jak z translatora, ale może po prostu zjadłaś literkę - Nina obudziła się wcześnie rano niż inni domownicy - chodziło ci chyba, żeby napisać 'wcześniej'? Wtedy to zdanie miałoby sens :) A i pisze się 'bodajże', a nie 'podajże'. Z uwag toby było na tyle.
    Akcja widzę, że zaczyna nabierać tempa. Mam nadzieję, że nie będzie się toczyć zbyt szybko, bo to częsty błąd blogerów. Styl pisania jak zwykle miodzio. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej super post zapraszam na bloga http

    dressupas.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny rozdział :) napisałabym coś więcej, ale niestety tablet mi tego nie ułatwia :/ gratuluję 2 lat :) pisz dalej i nie poddawaj się. Czekam na kolejną rocznicę :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Sieeemkkaaa *-*
    Od czego by tu zacząć ? Hm…
    Więc gify są doskonale dobrane , świetnie pasują *o*
    Całość dość długa , czyli tak jak najbardziej lubię ;3
    Zaintrygował mnie ten dyrektor szpitala. Ktoś z rodziny Fabs’a ?
    No , ale te zaręczyny to dopiero… Szok ; D
    Trochę mi żal Mary , bo na pewno przez Fabiana i Ninę będzie cierpieć : / Nawet ich zwykłe spotkania mogą ją zacząć denerwować itd. A raczej do nich dojdzie i nie tylko , prawda ? ; p
    Co dalej ? Pat i Eddie *o* Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się ,że wkręciłaś ich do tej historii :3
    Całość jest fenomenalna wprost ! *-*
    Jedynie zauważyłam kilka błędów takich jaki ”podajże” zamiast ”bodajże” . Ale nie było ich zbyt wiele , więc jest ok ; * Na interpunkcji itd. Za bardzo się nie znam , ale na moje oko , nie było tam takich błędów , a jak już to mało *-*
    Jedynie to mogę się doczepić do niektórych powtórzeń. Np. w jednym zdaniu jest Nina coś tam , coś tam. W drugim też piszesz Nina coś tam , coś tam.. No i cały czas powtarzasz to Nina : /
    Gdybyś zmieniła to na hm.. np. niebieskooka (chyba nie pomyliłam nie ? A może ona ma inny kolor oczu.. ) albo dwudziestolatka ( nie wiem ile ona ma lat , a raczej nie pamiętam czy coś xD więc to tylko przykład) itd. Byłoby wtedy idealnie *.*
    Rocznica.. oooo ; p
    No to życzę ci jeszcze więcej takich dni ;3
    Mam nadzieję ,że będziesz pisać jak najdłużej :3
    Weny życzę i wspaniałego wyjazdu <3
    Przepraszam za błędy , które mogły wystąpić w tym komentarzu , piszę na szybko hnjbkvfcd
    Trzymaj się i do następnego :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Zniknij stąd na zawsze... o boze, przestraszyłam się, jesteś pierwszą osobą którą shejtowałam wiesz?
    Nie wiesz jaki mam charakter, ani jaką osobowość,bo mnie totalnie nie znasz więc przepraszam,ale coś ci nie wyszło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę ci. Twoje kłamstwo czuć wszędzie.

      Usuń
    2. yyyyyyyyyyyyyyy, jeżeli w poprzednim poście mogłaś nie uwierzyć o tacie kardiologu to sory,ale gdzie ja tu kłamę?
      No nie znasz mnie, nie wiesz jak wyglądam, jak się zachowuje,gdzie mieszkam ani nic. to czemu uważasz,że klamię?

      Usuń
    3. Ty tak samo mnie nie znasz, nie wiesz jak się zachowuje, jak wyglądam itd..
      Po co ten zamęt? Żeby się popisać przed innymi? Nie wiem co ci zrobiłam, ale jeśli cię kiedykolwiek urazilam to przepraszam. Daj już z tym spokój, bo myślę, ze jesteś na prawdę dobra osoba.

      Usuń
    4. Do chuja
      nie podoba ci się to nie komentuj
      masz jakiś zajebany problem?
      nie podoba ci się?
      TO KURWA NIE KOMENTUJ

      Usuń
    5. Naprawdę, czy tak trudno wyznawać zasadę:"Nie podoba ci się- nie czytaj"? No bo, po co cholera wchodzić jak ci się nie podoba? Kompletnie nie rozumiem tego toku rozumowania.
      Rozumiem, możesz wyrażać swoją opinię, ale powinna być ona w odniesieniu o konkretne fakty, a ty niestety (jaka szkoda) nie masz żadnych dowodów, że ona kłamie. Zresztą chyba powinnaś/powinieneś komentować opowiadanie, a nie osobę. Taka opinia rani i wprowadza niepotrzebne zamieszanie. Szczerze, doświadczyłam też tego samego na własnej skórze. Tobie z pewnością też by nie było przyjemnie.
      Zresztą jak miała na przekupić? Większość z nas jej nie zna, a ona nie zna nas.
      Patrycja radzę wprowadzić modernizacje komentarzy- jest to trochę kłopotliwe bo ci przychodzi na pocztę 2 razy ten sam komentarz, ale przynajmniej kontrolujesz co publikują na twoim blogu- bardzo pomocne :)
      Życzę weny i szczęścia :) Jeszcze raz, bardzo dobre, długie opowiadanie. Gratulacje także z rocznicy :)

      Usuń
  10. Oj skarbie, skarbie...
    Tyle błędów... Tyle błędów...!
    Jestem zbyt ... przygnębiona (wiesz czemu) aby podawać jakieś konkretne przykłady, ale.... Ah... Tak wiele... -__-
    A poza tym, to historia jest cudowna. Zaintrygował mnie ten dyrektor szpitala...
    Standardowo... jak dla mnie truszkę za mało opisów uczuć... ale w sumie to w niczym nie przeszkadza :D
    Czekam na kolejną część...

    OdpowiedzUsuń
  11. A więc ja wypadam z tego bloga.
    Ale wiedz Patrycja, że dla mnie jesteś zerem,a do gorszego poziomu już się nie możesz zniżyć :)
    Pozdrawiam wszystkich i udanych wakacji :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałyście czasem zakończyć tej kłótni?

      Usuń
    2. Paulinko, nikt tego nie wie....

      Usuń
    3. Kłótnia jest dla mnie skończona. Dla tamtej osoby pewnie tez.

      Usuń
  12. Gratuluje :)
    Zapraszam na notkę pożegnalną :)
    http://esprari-ambri.blogspot.com/2014/07/odchodze-cakowicie-c.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Cuudoowny rozdział < 333 Zresztą, jak wszystkie twoje dotychczasowe historie :) Gratuluję rocznicy.

    OdpowiedzUsuń
  14. hahahhahhahhaah nie pisz sobie sama komci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UWAGA! Ten komentarz zawiera wulgaryzmy.
      Drogi anonimie... po chuj się odzywasz? Nie potrafisz napisać ze swojego konta na Bloggerze. ? A może w ogóle go nie masz... tylko po to aby wypisywać głupoty pod postami osób ,których nie znasz. ? Zabawne... :D No tak ,zapomniałam... po to jest konto anonimowe ,aby to robić...
      Jest git... Patrycja i tak usunie ten komentarz i zablokuje dodawanie anonimowych komentarzy. :)
      Pozdrawiam i bez odbioru.....

      pip,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, pip...................

      Usuń
    2. Wyjaśni mi ktoś, co to są komcie? Niestety nie kojarzę, by w naszym języku istniało takie słowo. Przeczytałam kiedyś cały słownik, ale takiego wyrazu w nim nie widziałam.

      Usuń
  15. Matko ten blog jest świetny. Czytałam go od początku, a potem o nim zapomniałam. Znowu sobie o nim przypomniałam. Rozdział jest świetny, genialny askgwuier7e ♥
    I zaręczyny Fabesa i Mary...
    No cóż... czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za mile słowa z twojej strony :)

      Usuń
  16. cuudowny rozdział !!!! <3 po prostu boski. :* przy okazji zapraszam do mnie : http://cecilia-zayn.blogspot.com/ . mile widziane komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. cuuudddoowwwnnyy <3
    Mara i Fabs. o nie nie nie
    Ja chce fabine <3 Kocham te parkę <3333
    Maro przepadnij ! :)
    czekam na kolejnyy :*

    Panna Martin

    OdpowiedzUsuń
  18. Z przyjemnością się czyta to opowiadanie. Masz talent do pisania!

    Mogłabyś wpaść na naszego bloga o TDA? Newsy z życia gwiazd, ciekawostki o serialu i wiele innych!
    hoa-news-poland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. "[...] mam nadzieję, że znów razem w kolejnym roku będziemy świętować". 28.06.2015 r., a na blogu cisza. Szkoda. A za 17 dni blog będzie obchodzić 3. urodziny/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze : *
Może zaobserwujesz ?? :)

Obserwatorzy