31 sierpnia 2013

Hi Everyone! by 'Himari



Jak widzicie, dołączyłam do bloga... 
W sumie, to nawet się cieszę, bo mam na prawdę dużo pomysłów na różne historie a jednak... zakładanie kolejnego bloga to... Nieee...
Moja ostatnie przygoda z tym blogiem nie skończyła się najlepiej, bo odeszłam po napisaniu 2 rozdziałów. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej ~.*

Co do mojego opowiadania. 
Zdecydowałam, że odcinki ode mnie będą pojawiać się co 2 tygodnie. W niedzielę. Dlaczego? Rok szkolny, testy, te sprawy... Rozumiecie.
Postaram się jednak, żeby te odcinki nie były ani za krótkie, ani za długie. Nie będę też niepotrzebnie wydłużać tej serii ja to mam w zwyczaju.

Tak więc, co mogę jeszcze napisać?
Jutro prolog. Nie jest on jakoś specjalnie długi. I nie za wiele zdradza z historii więc... Tak na prawdę całą historię poznacie dopiero... 15 września. W tym czasie myślę, że napiszę już kolejne części i ... Jakoś wszystko ze sobą pogodzę.

* 'Himari * 31 sierpnia 2013 * 16:00 *

29 sierpnia 2013

Stracone marzenia - Dokąd idziesz? [13] / By Nathalia (Patrycja) ;3

 Odcinek [13]:
"Dokąd idziesz?"

Ninę obudziło przyjemne ciepło. Poleżała jeszcze trochę na pograniczu snu i jawy, rozkoszując  się chwilą lenistwa. Dopiero gdy uświadomiła sobie, że nie ogrzewają jej promienie porannego słońca, lecz wspomnienia z wczorajszej awantury, gwałtownie otworzyła oczy.

Fabian leżał za nią, z ręką na jej brzuchu. Nina napięła wszystkie mięśnie, lecz zaraz tego pożałowała. Po raz kolejny przeklęła własną słabość. Po wczorajszym incydencie powinna go znienawidzić, lecz jego najlżejsze dotknięcie przyspieszało jej oddech i wywoływało miłe ciarki.

Rozum wciąż stawiał opór.Chłopak delikatnie pogłaskał ją po plecach, po czym przyciągnął do siebie. Wsparł się na łokciu i pocałował na powitanie w policzek.

- Jak Ci się spało? – zagadnął wesoło zmysłowym głosem, od którego krew zaczęła szybciej krążyć w jej żyłach. Jego ciemnoniebieskie oczy żałowały, że tak się stało.

- Dobrze. – rzekła z lekkim uśmiechem.

- Nino?

- Tak.

- Przepraszam.

- Już Ci coś wczoraj powiedziałam. Przeszłości się nie zmieni. – rzekła, wyślizgując się z beżowej kołdry.

-  Powiem Ci, o co tak naprawdę chodzi. – rzekł, zatrzymując ją.

Nina osłupiała. Odpowiedź chłopaka kompletniej zbiła, zaskoczyła.  Ale czy tego nie chciała? Znać całej prawdy, o co chodzi z tymi telefonami, smsa’mi i emaila’mi ?

Treść jego wypowiedzi ze znacznym spóźnieniem, dotarła do świadomości Niny. Oczekiwała tego!  Całej prawdy, tylko prawdy.

- Nie przypuszczałam, że zechcesz mi to powiedzieć  - rzekła, kierując się w stronę garderoby.

Fabian zesztywniał. Wziął kilka głębokich oddechów, jakby walczył ze sobą o odzyskanie równowagi. W końcu ruszył ku drzwiom do przyległej garderoby.

- Porozmawiamy po śniadaniu. Do zobaczenia na tarasie – rzucił ostatnie słowa, wychodząc z sypialni.


Siedząc na tarasie, na balkonie przed  miseczką spaghetti, Nina z Fabianem w milczeniu wcinali śniadanie. Słońce, piękne widoki  łagodny powiew wiatru poprawiły jej nastrój.

Pijąc kawę, Amerykanka już w całkowitym spokoju obserwowała Ruttera. Mogłaby patrzeć na niego godzinami. Nagle napotkała jego spojrzenie. Zawstydzona, że przyłapał ją na szpiegowaniu, gorączkowo szukała jakiegoś tematu…

- Miałeś mi powiedzieć. – poprosiła.

- Chodzi o pracę. Znów chcą abym pojechał na ten projekt, ale nie mogę.  Już im wszystko wyjaśniłem, a oni wciąż nalegają abym tam pojechał. – odpowiedział bezbarwnym głosem, lecz wyraz jego twarzy świadczył, że targają nim silne emocję.

- Jak to? – rzekła z niedowierzaniem.
- Nie mogę wyjechać i znów Cię zostawić. Wiem jak cierpiałaś po moim wyjeździe.

- Skąd wiesz?

- Od twojej babci. Opowiedziała mi wszystko, następnego dnia po moim przyjeździe, kiedy byłaś w pracy.

Tym razem Nina nie wiedziała co dalej powiedzieć. Była zaskoczona. 
Fabian rzucił Ninie posępne spojrzenie, spod zmarszczonych brwi, następnie pospiesznie dopił kawę i wstał.

- Dokąd idziesz? – rzekła, wstając z krzesła.

- Do pracy. – powiedział z uśmiechem na ustach. – Będę koło 16. – rzekł, całując wybrankę lekko w usta, wychodząc z mieszkania.

Nina z powrotem usiadła na krzesełku, kładąc swoje dłonie na białym stoliczku. Serce zabiło jej mocniej. Zamrugała powiekami,  zaciskając na chwilę usta.  Czy to nie jest kłamstwo? – pomyślała, przez chwileczkę. Co jeśli próbuje ją oszukać, wmawiając kłamstwo? Dziewczynie nie przechodziło to przez głowę, ale co jeśli to okaże się prawdą? Co wtedy zrobi?
Kolejne pytanie, na które nie znała odpowiedzi.



_________________________
O mój boż! Tylko nie zabijcie mnie za ta końcówkę. Znowu mi nie wyszła.Totalna porażka. Ech... 
No, ale macie wyjaśnienie Fabiana w postaci słodkiego kłamstewka. To wina Tuska, że Fabian kłamie!
Dziękuję za poprzednie komentarze pod poprzednim postem ~_~ 
Wiecie, że ostatnio dużo osób rezygnuję z blogów o HOA? Szkoda. 
Słyszeliście też zapewne, że Brad zerwał z Samanthą. A tak pasowali do siebie. 
Troszkę się popłakałam.
Początek roku szkolnego zbliża się ogromnymi krokami. A ja nie chce wracać do szkoły! Jak sobie pomyślę, że znowu będę musiała przebywać w towarzystwie tych "idiotów". Prawie codziennie jakiś wybryk. No, ale cóż. Trzeba będzie poczekać do następnych  wakacji ;<
Kolejna część znów za dużoooo komentarzy.  

Do następnej notki:
Nathalia/Patrycja ;3
xoxo.


(Czwartek, 29 Sierpnia 2013)
*16:30*

25 sierpnia 2013

Znów.../ By Nathalia (Patrycja) ;3

Cześć wam. Wiecie, że wczoraj Wiktoria odeszła? A zresztą.... Sama mi powiedziała, że odchodzi ze wszystkich blogów, bo ją już to znudziło. Tak czy siak, to był jej wybór. A ja znów muszę szukać nowej współlokatorki na bloga... Są jacyś chętni, pisać pod tym postem ^_^
Co do kolejnego opowiadania to sobie poczekacie... ;( Mam wenę, ale po prostu coś mnie przybiło...
PS: Zapraszam na odcinek :) "Przeszłości się nie zmieni, Fabian. Trzeba żyć dalej, pomimo tylu ran." [12]


Także liczę na was. Do następnej notki.
Nathalia/Patrycja. ;3
xoxo.


23 sierpnia 2013

Stracone marzenia - Przeszłości się nie zmieni, Fabian .Trzeba żyć dalej, pomimo tylu ran… [12] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [12]:
"Przeszłości się nie zmieni, Fabian . Trzeba żyć dalej, pomimo tylu ran…"

Na tarasie panował chłód, lecz Nina z przyjemnością wystawiła twarz do wiatru. Musiała ochłonąć. Zimny powiew przepędził resztki senności. W inny okolicznościach pewnie szybko położyłaby się spać, ale nie mogła.  Nie mogła zapomnieć o dzisiejszej awanturze.  Martwiła się o niego. 

Teraz wolałaby przez całą noc szczękać zębami na niego, ale nie było go tutaj. Od awantury nie zjawił się w domu. Żadnego znaku życia. Telefonu, sms’a.  Nawet w swoich myślach, Nina bowiem nie mogła sobie tego wszystkiego poukładać. Co w niego, do cholery wstąpiło. – pomyślała. Czy te telefony, sms, aż tak bardzo wpłynęły na niego?

Usłyszała trzask drzwi. Wrócił. Stanął na środku salonu, wpatrując się w stojąca Ninę na balkonie. Chłonął wzrokiem jej smukłą sylwetkę. Długa spódnica lśniła niczym najszlachetniejsze perły w blasku pełnego księżyca. Wiatr poruszał wypuszczone z koka włosy.

Chłopak przygasił światła w pokoju i wszedł na taras. Nina na jego widok zesztywniała, zmarszczyła brwi.

- Znów to zrobisz ?!– powiedziała w pełni sił, dławiąc się swoimi łzami.
- Nino…
- Nie jestem zdenerwowana. – zaprzeczyła, lecz nie zdołała ukryć strachu.
- Nie kłam. Zdradziły Cię oczy i ta urocza żyłka pulsująca na szyi w przyspieszonym rytmie.

Dotknął opisywanego miejsca, lecz Nina odchyliła się gwałtownie. Popatrzył na nią, tak niewinnie. Jej ściągnięte ramiona nie umknęły jego bystremu spojrzeniu.

- Ależ skąd. – skłamała.
- Nino, ja nie wierze w „bajki”, a w szczególności w to.  – rzekł.
- W moją wypowiedź?

- Nie wiem co we mnie wstąpiło. Przepraszam – rzekł, spuszczając wzrok na dywan

Cyniczna odpowiedź – znów pomyślała dziewczyna. Nie zamierzała przedłużać nocnej dyskusji ponad miarę.  Nina wyczuła jego zniecierpliwienie, ale nie zamierzała mu ulegać. Wprawdzie jej ślad na nadgarstku był nie dość widoczny, ale strasznie bolał wręcz piekł.

- Proszę Cię, odpowiedz. – poprosił.

Dziewczyna spojrzała na niego, nie odpowiadając.  Póki mogła, powstrzymała łzy, lecz w końcu popłynęły szerokim strumieniem. Korzystając z chwili nie uwagi Fabiana, umknęła do łazienki.  Zorientował się zbyt późno, żeby ją zatrzymać, ale natychmiast podążył w ślad za nią. Na szczęście w porę zdążyła zamknąć drzwi.

Fabian szarpnął za klamkę, prosił, żeby go wpuściła, porozmawiali. Przez ułamek sekundy nie wierzyła, że go to obchodzi. Kazała mu odejść. Kiedy po kolejnej nieudanej prośbę spełnił polecenie, Nina zrzuciła z siebie przepocone ubrania i weszła pod prysznic. Po kontakcie z chłodną wodą, poczuła się lepiej. Tak jakby jej smutek pomału odpływał. 

Przeglądając się w lustrze, ujrzała swoją zrozpaczoną twarz z rozszerzonymi, bezradnymi jak u skrzywdzonego dziecka oczami i drżącymi wargami.

Wychodząc z łazienki ujrzała opartego o ścianę Ruttera. Spojrzał na nią. Chłopaka dręczyło poczucie winy, że do tego doszło. Było mu wstyd z tego powodu. Wręcz cały się palił.

- Co ci się stało w nadgarstek? – rzekł, wstając z zimnej podłogi.
- Ślad po dzisiejszej awanturze. – odpowiedziała, kierując się w stronę sypialni.
- Nino.. – rzekł, zatrzymując ją tym samym uściskiem co wtedy. – Nie wiem co we mnie wstąpiło. Ostatnio dużo …
- Zdążyłam zauważyć. – przerwała mu, krzyżując ręce.
- Przepraszam.  To się więcej nie powtórzy.
- I co dalej. Znów mnie tak potraktujesz za kilka godzin, jak dzisiaj? – A potem…


Nie zdarzyła dalej powiedzieć. Fabian zamknął jej usta zachłannym pocałunkiem.
- Wybacz mi. – rzekł, przerywając. – Czuję się jak totalny drań, że Cię tak potraktowałem.

Po policzku dziewczyny znów spłynęły łzy.
- Czemu znowu płaczesz?
-  Przeszłości się nie zmieni, Fabian. Trzeba żyć dalej, pomimo tylu ran...
________________________________
Kolejna część badziewia. Niech mnie ktoś z resetuje. Zwłaszcza mój mózg.  Wielkie sorry, za to badziewie, ale znowu wyszło jak wyszło.
Znowu ta końcówka mi nie wyszła. Zwaliłam ją. :(
W kolejnej części wyjaśnienie Fabiana w postaci kłamstwa... Niech mnie ktoś udusi. Ale pocieszające jest to, że w 15 lub 16 odcinku ślub Peddie. Uhuhuhuhuhuhuhu ^,*
Rozdział dedykowany jest dla was wszystkich. Czytających i komentujących *.*
Następną część mam już zamiar zacząć pisać....
Ale kolejna część, za tyle samo, co wcześniej - 17-20 komentarzy


Do usłyszenia - Bye bye...

Nathalia/Patrycja ;3
xoxo...


(Piątek, 23 Sierpnia 2013)

20 sierpnia 2013

Stracone marzenia - Powiesz mi? [11] / By Nathalia (Patrycja) ;'3

Odcinek [11]:
"Powiesz mi?"

Nina spała głęboko, bez żadnych snów. Otworzyła oczy, gdy promienie słoneczne padały na jej ścianie. Zegarek wskazywał jedenastą. Ponownie obudziła się sama.

Wstała i jak automat wyszła ze salonu, do swojej sypialni . Wczorajszy dzień nie pozwolił jej spać gdzie indziej, niż tylko na swojej kanapie.  Sypialnia jej i Fabiana była zalana słońcem. Nina stanęła i przyglądała się tej pięknej sypialni. Zwróciła uwagę na małe beżowe kafelki, którymi wyłożony był kominek, i różowy aksamit sofy i fotela.  Od wczorajszego popołudnia, Nina z Fabianem z powrotem byli w Londynie.

W pewnym momencie, dziewczyna stanęła w bezruchu. Nad kominkiem wisiał obraz. Był to portret młodej dziewczyny z jasnymi lokami , ciemnymi oczami i uroczą twarzą w kształcie serca. Miała na sobie szesnastowieczną  błękitną suknię balową, na szyi podwójny sznur pereł, które zdawały się jaśnieć wewnętrznym światłem. W ręku kobieta z obrazu trzymała srebrną karnawałową maskę.

Nina stała zamurowana i nie mogła oderwać wzroku od portretu. Bez wątpienia był to oryginał. Obraz ten kupił jej Fabian, podczas wycieczki do Wenecji.

Amerykanka szybko wzięła prysznic. Włożyła spódnicę i top. Na nogi – sandały o płaskich podeszwach. Włosy związała w  luźny węzeł. Zafascynowana znowu zapatrzyła się w obraz.

W tym momencie usłyszała głos Fabiana:
- Tu jesteś! – w jego głosie nastała ulga. Ale czy to koniec  męczących go sms-ów , telefonów i e-maili ?

Stał w otwartych drzwiach. Miał na sobie oliwkowe spodnie i jedwabną koszulę w podobnym odcieniu, rozpiętą pod szyją. Wydawał się trochę spięty, jakby zachowanie spokoju i równowagi kosztowało go trochę wysiłku.

- Wyspałaś się? – zapytał z nutką uśmiechu na twarzy.

- Tak. – odpowiedziała tym samym tonem, co chłopak. – A ty?

- Także.

Dziewczyna popatrzyła na niego przenikliwie. Domyśliła się, że nadal nie jest w humorze. Ale dlaczego nie chciał jej o tym powiedzieć, kto bez przerwy do niego wydzwania.  Ze zrozumieniem nie chciała pytać się, o to. Nie chciała doprowadzić do sprzeczki  między nimi.

A może w końcu się odważy i sam powie o co biega? Czas w pewnym momencie pokaże, na co go stać.

Dzień był przepiękny. Niebo bezchmurne.  Nina z  Fabianem jedli śniadanie na tarasie. Owoce morza, sałatki, sery i owoce bardzo smakowały na powietrzu.

Jedli w milczeniu. Dziewczyna przeczuwała, że napięcie między nimi rosło i rosło.  Nina czekała wyczekująco, kiedy wszystko jej powie.  Nie mogąc czekać dłużej, nabrała odwagi, aby zadać mu to pytanie.

5

- Powiesz mi w końcu, kto tak bez przerwy do Ciebie wydzwania? – zmrużyła oczy od słońca.

Zapadło długie ciężkie milczenie. Fabian przez chwilę obserwował twarz dziewczyny zwężonymi oczami.  Nina ponownie zadała mu to pytanie.

- Powiesz mi ? – rzekła, z naciskiem na ostatnią sylabę.

Chłopak wstał z krzesła. W mgnieniu oka podszedł do dziewczyny. Stanął przed nią z chłodnym wyrazem twarzy. Wyciągając rękę w jej stronę, mocno chwycił  jej nadgarstek. Ninie zaparło oddech.

- Fabian puść! To boli! – rzekła ostrożnie.

- Nie mam zamiaru ci mówić! – wyszeptał ze złością, nerwowo puszczając jej nadgarstek.

Ninie ponownie zaparło oddech w piersiach. Zadrżała pod wpływem jego mocnego dotyku palców. Fabian westchnął, opuścił dom trzaskając  frontowymi drzwiami.  Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.  Nie chciała do tego doprowadzić. Domyśliła się jak, to mogło się skończyć.  I skończyło.  Na jej nadgarstku została czerwona plama. Zaczerwienienie.

Nabrała powietrza w płuca. Modliła się, żeby starczyło jej siły na dokonanie rzeczy niemożliwej. Zadrżała z przerażenia. Zamknęła drzwi balkonowe, opierając się o ścianę pokoju. Po jej policzku znów spłynęły łzy. Nie jedna, wręcz kilkanaście. Serce Niny zaczęło bić coraz mocniej i mocniej. Zjeżyła się ze strachu.

Co będzie dalej? Od tej pory, będzie ją traktować, jak szmatę czy może dziwkę? Próbowała ukryć swój strach, ale na nic. Za nic w świecie nie przyznałaby, że ogarnia ją to z przerażenia.  Zastanawiała się, jak zareaguje, gdy tylko przyjdzie do domu. A może nie przyjdzie? Uchla się i będzie ją błagać o przebaczenie, gdy tylko przekroczy próg tego domu.

Nina na razie nie chciała o tym myśleć. Nie mogła sobie tego wszystkiego, poukładać w głowie. Jak postąpił.  Nie chciała aby tak zareagował, ale widocznie jego adrenalina nie wytrzymała. Teraz, czas pokazał, na co go stać. 

____________________________
Kolejna część badziewia. Ogólnie to nie jestem zadowolona z końcówki tej części. Wyszła mi masakrycznie. Wybaczycie? Ale w końcu obiecałam paru osobą, że coś zacznie się dziać. A tu w postaci takiego czegoś.  
Efekt miał być inny, ale wyszło inaczej niż planowałam.  Dziękuję, za komentarze pod ostatnim postem. Wiem przynajmniej, że to czytacie. Wiecie, że coś takiego mnie raduję i motywuję do pisania ^,~ Patka was kooochaaać *.* Jesteście cudowni :) Kolejna część pojawi się w tym tygodniu. Mam nadzieję, że wyjdzie mi lepiej niż ta.

Aleee.... Kolejna część kochani za przynajmniej 20 komentarzy

Do następnej części:
Nathalia/Patrycja ;3


(Wtorek, 20 Sierpnia 2013)

19 sierpnia 2013

The Versatile Blogger Award/ By Nathalia (Patrycja) ;3

Hej wam!
Zostałam nominowana przez Uzależniona Od Ciebie z bloga: http://fabina-stories-by-wild.blogspot.com/, do The Versatile Blogger Award.
Bardzo dziękuję za nominację *_~

Nominowany powinien: podziękować nominującemu blogowi, pokazać nagrodę na swoim blogu, ujawnić 7 faktów o sobie, nominować 10 blogów i poinformować o tym fakcie właścicieli.


Siedem faktów o mnie:

1. Jestem osobą, która bez przerwy przewraca swoje życie do góry nogami.
2.Jestem straaasznie marudna.
3. Trzykrotnie wygrałam szkolny konkurs pisarski.
4.Kocham czytać książki, gdyż w ten sposób rozwija się moja nienormalna  wyobraźnia.
5. Moim hobby jest pisanie różnych opowiadań, oraz gra w siatkówkę.
6. Bez przerwy kłócę się z młodszą siostrą.
7.Według mnie 3 sezon tajemnic Domu Anubisa, oraz film to totalne dno...


Blogi, które nominuję:


Wiem, że miałam tylko nominować 10 blogów, ale ja nominowałam aż 20 *.*

Jeżeli chodzi o kolejną część opowiadania, to odcinek pojawi się za niedługo. Chyba, że chcecie trochę wcześniej?

Całuski:
Nathalia/Patrycja ;3

(Poniedziałek, 19 Sierpnia 2013)

17 sierpnia 2013

Stracone marzenia - Każdy czasami ma zły dzień [10] / By Nathalia (Patrycja) ;3

 Odcinek [10]:
" Każdy czasami ma zły dzień. "



Następnego ranka Nina obudziła się o świcie.  Fabiana już nie było. Została tylko jego poduszka  i  ślad odciśnięty na materacu. Przytuliła się do poduszki i wciągnęła zapach, szczęśliwa jak nigdy w życiu. Usłyszała jego głos na zewnątrz. Była na balkonie.Stwierdziła stanowczo, że z kimś rozmawia przez telefon.

Wzięła prysznic, ubrała się w miarę szybko w spódniczkę i T-shirt na ramiączkach. Wychodząc z łazienki, sprawdziła czy Fabian nadal jest na balkonie. Coś pstrykał na telefonie, ale po jego wyrazie twarzy widać było, że jest  zły.

Jej pierwsze wrażenie, na temat jego miny nie ulegała zmianie. Dramatycznie brakowało jeszcze tutaj jego wybuchu. Nie była zbytnio zadowolona. Domyśliła się, że coś złego się stało.Opuszczając pomału sypialnie, usłyszała jego głos.

- Dzień dobry – powiedział do niej, obejmując od tyłu.

- Dzień dobry – tutaj w miarę swoich sił, starała się odpowiedzieć radośnie.  –  Kto do Ciebie dzwonił?

- Nikt ważny.  – rzekł z lekkim uśmiechem.

Kiedy Fabian zaproponował Ninie, żeby zjedli śniadanie na tarasie, ochoczo się zgodziła, z nadzieją na poprawę humoru. Sama jego obecność sprawiała, że świat stawał się dla Niny bardziej przyjazny, chociaż on zdawał się trochę roztargniony.

Z tarasu rozciągał się widok na bajeczne ogrody, - ich perfekcyjny kształt kazał przypuszczać, że ktoś listek po listku przycina każdy miniaturowy krzak. Delikatna bryza przynosiła zapach róż i lawendy i muskała przejrzyste fale morza. 

Dziewczyna siedziała na tarasie u boku Ruttera i sączyła kawę z filiżanki, ale w myślach wciąż zastanawiała się nad pewnym tajemniczym telefonem do Fabiana, o którym nie chciał jej powiedzieć. Pomału zaczęła martwić się o niego. 

Poczuła krótką ulgę, kiedy służący przyniósł im tacę i musiała wybrać śniadanie.  Znowu telefon. Wyraz twarzy Fabiana był zirytowany. Bez przerwy patrzył się na ekran telefonu, nie odrywając wzroku.  Dziewczyna coraz bardziej zaczęła się martwić. Nie chciała aby zamknął się w sobie, nie chciała aby zamknął swoje emocje, odczucia. 

Tego ostatniego wieczoru w Wenecji, Fabian zaprosił Ninę na kolację. Powinna  podtrzymać go na duchu – tłumaczyła sobie pod prysznicem. Dlatego tak mocno biło jej serce, a głowa była pełna niespełnionych marzeń.

Włożyła skromną kremową suknię z koralowym wykończeniem, a do tego swój ulubiony łańcuszek, który podarował jej Fabian. Przed zejściem na dół Fabian dostał jeszcze dwa telefony. Stopniowo odrzucał połączenia, ale to na nic. 

Kiedy obróciła się w jego stronę i spojrzała w jego oczy, zdała sobie sprawę jak bardzo go kocha.  Kochała go całym sercem. Pragnęła go. Chciała spędzić z nim resztę życia. Spojrzał na nią, po czym musnął jej usta. 

- Przepraszam Cię za moje dzisiejsze zachowanie. – rzekł.

- Nic się nie stało. Każdy czasami ma zły dzień. – uśmiechnęła się, trzymając swoją prawą dłoń na jego policzku.

- Kocham Cię ponad życie. – rzekł.

Kiedy spojrzała ponownie w jego szczere ciemno niebieskie oczy, nie wątpiła przez chwilę, że tak będzie. On natomiast pragnął czegoś innego: nie chciał opuszczać jej , ani na jeden krok. Chciał być zawsze przy niej. Chciał widzieć, jak każdego ranka uśmiecha się ze szczęścia, kiedy ją całuję.  Pragnął ją rozpuszczać i dać jej życie, marzenia, na które zasługiwała, tak by zmęczone pracą jej dłonie, znów stały się delikatne.

__________________________
Witam, witam państwa. Wczoraj miałam dodać ten dzisiejszy odcinek, ale coś mi wypadło. Dziś cała rodzinka się zjeżdża i musiałam pomóc mamie przy wypiekach:) Wiem, że Pauline was ostatnio o wszystkim poinformowała. Tak byłam w szpitalu. na moje "nieszczęście" musieli mnie reaminować i podłączyć do respiratora.
Nadal czuję smak, tej ohydnej rurki. Bleeee. Ale jak się okazało, mój inny lekarz przepisał mi nie ten lek co trzeba. Co za... Powiem tylko tyle: LOL and Żal. I się dziwić, że zależy im tylko na kasie, a nie na ratowaniu ludzi -.- LOL... W każdym razie, czuję się bardzo dobrze ! ^_^ Możecie się nawet spytać Pauline :) Mam nadzieję, że już będzie ok. Część jedenastą, mam już napisaną. Szykuujcie się na "SURPRISE"! Będzie się działo. :)
Jeszcze tylko dwa tygodni wakacji :( Czujecie to, że za niedługo do szkoły?

NEXT- Dużoooo komentarzy

Buziaaaczki miśki! 
Nathalia/ Patrycja ;3
xoxo


(Sobota, 17 sierpnia 2013)

16 sierpnia 2013

Rozdział 15 część 2/by Wild and Beauty THE END





Szłam na spotkanie z doktorem. Umówiliśmy się na dostarczenie dla mnie badań dotyczących dziecka. Nie, nie usunęłam go. Nie potrafiłam tego zrobić. Fabian nic o tym nie wie. Bombardował mnie sms-ami, dzwonił po kilka razy, przychodził do domu, ale w końcu dał sobie spokój. Było tak przez około tydzień. Aż do dzisiaj. Siedziałam z lekarzem rozmawiając o moim maleństwie. Na szczęści wszystko jest z nim w porządku. Po skończonej rozmowie na mój pech podszedł do mnie brunet. Szłam przed siebie udawając, że go tam nie ma.
-Czy możesz się zatrzymać?
-Nie.-obrócił mnie w swoją stronę i mocno przytulił. Bardzo mi tego brakowało. W końcu kiedy już odsunął się ode mnie powiedział:
-Może...pójdziemy do mnie? Chciałabym z tobą porozmawiać.-teraz mnie zatkało. Czy on na serio chce tylko ''rozmawiać''?Niezbyt mogłam w to uwierzyć.
-Dobrze.-rzekłam trochę ciszej. Pokierowaliśmy się do jego domu. Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. W końcu dotarliśmy na miejsce. Jak wchodziliśmy otworzył mi drzwi i pozwolił pierwszej wejść. Jak kulturalnie pomyślałam od razu kierując się do salonu. Usiadałam na kanapie i wbiłam swój wzrok w podłogę. Po chwili w pokoju znajdował się także zielonooki.
-Na początku chcę wiedzieć co z dzieckiem.-powiedział ponuro. Podniosłam się, stanęłam na przeciwko niego i...odsłoniłam brzuch.
-Nie mogłam tego zrobić.-byłam bliska łez jednak znów została obdarowana mocnym uściskiem i tymi dwona słowami:
-Kocham cię.-nie chciałam go puścić. Pragnęłam żyć tą chwilą, tym momentem na długi czas. Jednak po dłuższym momencie ujął moją twarz w dłonie i delikatnie musną wargi. Po czym odsunął się krokiem w tył i...on naprawdę to robi. Klęknął przed moją osobą i wyjął małe pudełeczko. Otworzył je wraz z tym odsłaniając pierścionek.
-Chcę żebyś wiedziała jak bardzo cię kocham i jak ważna dla mnie jesteś. Chcę każdego ranka budzić się obok ciebie i po mimo upływu lat i przybywających zmarszczek kochać cię każdym dniem coraz mocniej, mówić ci jaka jesteś piękna. Mimo, że wiele razy się kłóciliśmy i na pewno jeszcze będziemy zawsze będę czuł do ciebie to samo co na początku naszej znajomości. Mam zamiar założyć z tobą rodzinę i żeby sąsiedzi zazdrościli mi takiej zajebistej żony.-tu jego głos trochę się załamał. Ja sama nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Czu uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?-pokiwałam głową i ze łzami wpadłam mu w ramiona. Teraz już wiedziałam, że on jest tym jedynym, że będę go kochała do końca moich dni.

___________________________________________

Tak, więc skończyłam ostatnią część moich rozdziałów. Mam nadzieję, że nie jesteście zawiedzeni^^ Niedługo tu powrócę jeżeli będziecie chcieli^^ Może ktoś pożegna mnie miłymi słowami na koniec? Co? Byłabym wdzięczna^_^ Chciałam ogromnie podziękować tym którzy komentowali rozdziały. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy.  Teraz pożegnam was tym co zawsze i 3 słowami. Bardzo was Kocham!




Wild and Beauty




Ważne!! / by яєαѕση. ↨ (Wiktoria)

 
Heeej. <3

Cześć wam wszystkim w taki cudownie beznadziejny dzień. Jeśli chodzi o następny rozdział to pojawi się tylko wtedy gdy bedzie co najmniej 12 komentarzy. Znów będe tak robić, wymuszać komentarze jak wcześniej... Tylko dlatego ,że mam wrażenie takie ,że nie chcecie ich czytac... bedzie jak kiedyś.. No, więc jeśli chcecie nowy ,dużo kom pod poprzednim. :P

Pozdrooooo :P яєαѕση. ↨ (Wiktoria)

15 sierpnia 2013

Rozdział trzeci // by cнosen tωo

Nina otworzyła oczy. Najpierw jedno oko, potem drugie. Pierwsze, pojedyncze promienie słońca leniwie wlewały się za zasłony i delikatnie łaskotały jej w policzek. Chwile zajeło jej ogarnięcie całej sytuacji. Podniosła się do pozycji siedzącej, i rozejrzała się po pokoju. Źle się czuła. Bolała ja głowa i było jej trochę chłodno. Poza tym, wciąż nie otrząsneła się z resztek snu. Niechetnie zrzuciła z siebie koldrę i odrazu poczuła nieprzyjemny chłód okalający jej nogi. Nie mogła tracić czasu. Musiała jak najszybciej wynieść się z mieszkania Fabiana. Nie chciała mu ciążyć.
Westchneła przeciągle, zsuwając się z łóźka. Niewiele pamiętała z wczorajszego wieczora. Ostatnią rzeczą, którą pamiętała był Fabian. Rozmawiali. A potem usneła. Przenajmniej tak jej się wydaje. Niczego nie była teraz pewna. Podeszła po gniazdka w rogu pokoju, odłączyła od niego swoją ładowarkę i pośpiesznie wybrała numer Melanie.

* Nina *
Wszystko było załatwione. Musiałam sie tylko spakować. Mel obiecała załatwić jakiś transport. Tylko jak mam to wszystko załatwić. Mogłabym spróbować przejść niepostrzeżenie, ale wtedy nie będe mogła podziękować Fabianowi za pomoc. Bez niego, najprawdopodobniej dalej siedziałabym w tym parku, marudząc. Ciarki mnie przechodzą na samą myśl. Ale z drugiej strony... gdy mu powiem, będzie chciał mnie zatrzymać. Znam go. A ja.. nie mogę. I tak pozwoliłam sobie na zbyt dużo.
Dostrzegłam moje stare ubrania. Wisiały na dzwiach szafy, już suche i uprasowane. Uśmiechnełam się. To było bardzo w stylu Fabiana. Założyłam je, i pożyczone ubrania zawiesiłam w podobny sposób. Potem spakowałam pozostawione rzeczy, poscieliłam łóźko i ruszyłam na dół w poszukiwaniu Rutter'a.
Szybko zorentowałam się, że nie jesteśmy sami. Z przedpokoju dobiegały jeszcze dwa inne głosy. Mężczyzny i kobiety. Im bliżej podchodziłam, tym większe miałam wrażenie, że są znajome. Przyczaiłam się za schodami i probowałam usłyszeć kawałek rozmowy. Troche głupio mi było szpiegować, ale w tej chwili działałam całkowicie impulsywie.
- Ale jak to? Że gdzie jest? Ja muszę sie z nią zobaczyć! - pisnął dziewczący głos.
- Amber, ona.. jest zmęczona, jeszcze śpi.
Amber. Mimowolnie serce zabiło mi troche szybciej. Nie miałam z nią żadnego kontaktu przez.. uh, sama nie wiem ile. To wcale nie tak, że nie chciałam do niej napisać, ale... bałam sie. Była moją przyjaciółką, kochałam ją, i dalej kocham, ale nie będe mnieć jej za złe jeźeli nie będzie chciała mnie znać po tym jak ich zostawiłam.
- No to ją obudzę – powiedziała to takim tonem jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie. Najwyraźniej planowała pójść na moje poszukiwania, ale – dzięki Bogu, coś ja zatrzymało.
- Fabian ma racje, Ambs. Nie możesz tak po prostu tam pójśc. Gdy Nina się obudzi, napewno sama do nas zejdzie.
- Ale Alfie! - jękneła Amber – ja muszę ją zobaczyć!
A więc Alfie też tu jest. Miło go znowu usłyszec. Ciekawe kto jeszcze mieszka w pobliżu.Chociaż... Może lepiej nie wiedzieć?
Nagle zamarłam. Uslyszałam kroki. Mimowolnie moja stopa cofneła się o stopień w górę. Mam jakieś 
10 sekund, zanim mnie zobaczą. No już, Nino!
 Szybka decyzja. 
8 sekund
Chwila zawachania.
 6 sekund. 
5 sekund. 
Rzuciłam się do ucieczki. 
Tak. Wiem co myślicie. To nie tak, że nie chcę ich znowu zobaczyć. Bardzo chcę. Ale nie jestem jeszcze gotowa. Czasem moje tchórzostwo nie zna granic.
Zatrzasnełam za soba dzwi, rozmasowując obolałe kolano. Podczas mojej ' heroicznej ucieczki' zdołałm kilka razy przydzwonić nim o podłoge. Tchórz, i przy okazji nie zkoordynowany.
Z torby wygrzebałam kartke i jakiś długopis. Nabargrałam kilka słów przeprosin i odłożyłam ją w widocznym miejscy. Chwyciłam rączke granatowej walizki i, starając sie nie wywołać zbyt dużego hałasu wywlokłam ją na dół.
Teraz głosy dobiegały z kuchni. Mimo zamkniętych dzwi poznałam że były głośniejsze i bardziej doniosłe. Kłócili się? Uh.. czy ja zawsze musze dobrowadzać ludzi to takiego stanu? Gdziekolwiek się pojawiam.
Usłyszałam, jazgot udsuwanego krzesła. To było dla mnie jak sygnał startu. Podniosłam walizkę z podłogi i zdecydowanym krokiem ruszyłam w strone wyjścia. Gdy już je zamknełam , pobiegłam ile sił w nogoch, dopuki nie upewniłam się, że jestem całkowicie bezpieczna. 

______________________________________________________________________________

Kurczę, naprawdę przepraszam. Miałam napisać w poprzednim tygodniu, a piszę dopiero dzisiaj. W dodatku za dwa dni wyjeźdzam, i nie będzie mnie przez cały tydzień. :c  Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe.
Są tu jacyś fani książek Ricka Riordana? ^^ Już niedługo do kin wchodzi Morze Potworów, i strasznie sie jaram. Normalnie jak 3 sezonem HoA. ^^  Jeżeli się uda do będe na premierze, w przed dzień wyjazu. kto sie wybiera? :3
+ No i tradycyjnie dziekuje za komentarze pod poprzednim rozdziałem. <3  

13 sierpnia 2013

Stracone marzenia - Patrzysz na mnie tak, jakbyś prosiła o pocałunek … [9] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [9]:
"Patrzysz na mnie tak, jakbyś prosiła o pocałunek...".

Nina obudziła się, gdy do sypialni wpadł pierwszy promień porannego słońca. Leżała na boku, zwrócona do Fabiana. Dzieliły ich zaledwie centymetry. Przyjrzała się uważnie jego twarzy. Ogarnęła ją kolosalna fala wzruszenia. Nie, nie może teraz płakać! Nie przy nim. Wiedziała, że jeśli w porę nie powstrzyma swoich łez, Fabian nie będzie z tego zadowolony.

Próbowała sobie wytłumaczyć, że przypływa takich emocji jest zupełnie niezrozumiały. W końcu ilu ludziom udaje zrealizować się marzenia? I to jeszcze jakie marzenia… Zamknęła oczy, wspominając to, co się działo wczoraj wieczorem. Była zadowolona, pełna euforii, że może tutaj być. 

Otworzyła pomału oczy, ale powstrzymała się przed spojrzeniem na śpiącego Ruttera. Ostrożnie wysunęła się z łóżka, wzięła z szafy swoją ulubioną, bawełnianą sukienkę po swojej mamie i  poszła do łazienki ubrać się.

Zdecydowała, że jest zbyt gorąco na ostry makijaż, więc pomalowała tylko rzęsy, swoim ulubionym tuszem. Włosy upięła w wysoki kok.


Po przebudzeniu Fabian przez kilka minut leżał na łóżku, nie otwierając oczu. Czuł się.. szczęśliwy.  Po raz pierwszy w życiu, uśmiechnął się na widok Niny, w swoich wspomnieniach. Senność powoli go opuszczała. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, przypominając sobie wczorajszy wieczór z Niną.

Ale gdzie jest Nina? Gdy zasypiali, zupełnie wykończeni, leżała przytulona do niego. Wyciągnął ramię, spodziewając  się gładkiego, ciepłego ramienia Niny. Ale nie znalazł go. Łóżko było puste, a przez okna wlewało się słońce. Spojrzał na zegarek. Było wpół do dziesiątej.  Szybko wyskoczył z łóżka, wyciągnął krótkie jasne spodenki  i T- Shirt.  Słońce wpadało, coraz głębiej do pokoju, przez uchylone okna.  Z łazienki usłyszał głosy i śmiechu.   

Otworzył drzwi, stanął w progu i ujrzał uśmiechającą się w jego stronę Ninę. Była ubrana w piękną sukienkę.  Podszedł do niej i objął od tyłu, obracając w swoją stronę.

- Jak się spało? – pocałował ją lekko w usta.

- Wspaniale.

- Chodźmy lepiej na śniadanie – objął ją w pasie, czym wyszli z pokoju.


Po śniadaniu, postanowili udać się do galerii. Długa galeria w której się znajdowali, wyglądała wspaniale. Na ścianach wisiały w rzędach stare obrazy, niektóre miały ponad pięćset lat. Podłoga była marmurowa, a sufit bogato zdobiony.

Szli wzdłuż galerii, a Fabian opowiadał o poszczególnych portretach – kogo przedstawiają i kto dany obraz namalował.

Podeszli do porteru dwóch małych dziewczynek, w wieku około pięciu lat, siedzących obok siebie ze złożonymi na kolanach rączkami. Obie miały ciemne włosy i ciemne oczy, były ubrane w identyczne niebieskie sukienki z falbankami, we włosach miały wstążki tego samego koloru.
Doszli do końca galerii.

- I co myślisz o tych portretach? – zapytał

Zdaniem Niny, niektóre były dziwne, inne czarujące, inne trochę mniej udane, ale wszystkie bardzo interesujące – i to mu właśnie powiedziała.

Większość z tych obrazów, były zachowane w bardzo dobrym stanie. Jedynie tylko trzy wymagały czyszczenia.

Później Fabian zamówił taksówkę, ale niestety nie zjawiła się . Zrobiło się chłodniej. Gdy ruszyli , Nina zadrżała pod wpływem powiewu.  Fabian zdjął kurtkę i okrył jej ramiona. Wstrzymała oddech, czując ciepło jego ciała i zapach męskiej wody toaletowej.

Późnym wieczorem, wzdłuż kanału spacerowało jeszcze sporo ludzi, ale zamykano już niektóre kawiarenki.  Na chwilę zatrzymali się na światłach skrzyżowania. Potem ruszyli tak szybko, że Nina ledwo co mogła złapać świeże powietrze.
Gdy doszli pod bramę, Fabian zanurzył rękę w prawej kieszeni marynarki, którą miała na sobie dziewczyna.
Uniosła ku niemu twarz i wstrzymała oddech.

- Patrzysz na mnie tak, jakbyś prosiła o pocałunek … - powiedział miękko.

- Ale…

Przerwał jej dalsze słowa pocałunkiem. Po kilku sekundach uniósł głowę i bez słowa otworzył kluczem drzwi. Wprowadził ją do środka.

Gdy znaleźli się w swojej sypialni, Fabian zdjął marynarkę z jej ramion i nic nie mówiąc, znowu wziął ją w ramiona. Nina czuła, że całe życie czekała na tego mężczyznę.  Fabian całował jej czoło, skronie, powieki i policzki, szyję i ramiona. Nina zatraciła się w świecie zmysłowych doznań. Czuła, że Fabian ponownie zdobył jej serce.

Więc czemu znowu jest taka szczęśliwa?
Bo chciała być z nim. W jego ramionach.

To był mężczyzna, którego naprawdę kochała. I będzie kochać, nawet jeśli popełni jakiś przelotny błąd. Chciała być z nim i mieć choćby te miłe wspomnienia.

_________________________
A więc dziś kolejna część opowiadania .xD Nie będę mówiła, że jest lepiej ze mną. Wręcz na odwrót. Chyba serce nie chce wyzdrowieć ;c Czyli wyjazd na wczasy mógł zaszkodzić. Ech.. Cały czas, jest ze mną coś nie tak. I tak od siedmiu miesięcy
. Ciągłe wizyty u kardiologa. Powiem szczerze, że już mam dość tych ich  białych fartuchów. Zbiera mi się od tego na wymioty...
Ale mam jeszcze siłę pisać. Przynajmniej przy tym mogę zapomnieć na chwilę o tej chorobie -.- 
Los zrobił tak jak chciał. Akurat trafiło na mnie. 
Znowu muszę to powiedzieć: JESTEŚCIE KOCHANI ! 22 komentarze pod ostatnim mym postem . Woow ;) Kocham was wszystkich *.* No to jak... Kiedy chcecie kolejną część ? Zdradzę, że od 10 odcinka akcja zacznie się rozkręcać ;P 
Next! - Dużoo komentaarzyy < 333  ♥.♥

Buziaczki:
Nathalia/Patrycja ;3 


(Wtorek, 13 sierpnia 2013)



Rozdział 1 (2/2) ''Romantyczny wieczór'' / by яєαѕση. ↨ (Wiktoria)

 Heeej!!

Z całego serca przepraszam za to ,że nie napisałam w ostatnich dniach żadnego rozdziału... :(  Nie miałam czasu napisać do na blogu ,ale przynajmniej w notatniku A4 ( 3 strony ) Cieszycie się ?? xdd

- Fabian:
Bardzo się ucieszyłem słysząc ,że Nina wybierze się ze mną do restauracji . Nigdy wcześniej nie dało jej się na to namówić. Czyżby ktoś ją z kimś innym zamienił ? 
Wieczorem ,kiedy nadchodziła pora wyjścia z domu ,siedziałem na łóżku zamyślony w tym jak wypadnę u boku narzeczonej. Niestety nie na długo, bo rozmyślenia przerwała kobieta o podobnym głosie mojej wybranki.
- Fabian ?? Jesteś gotów do wyjścia ? - odwróciłem się słysząc jej pytanie. Wstałem ,spoglądając na towarzyszkę.
- Jeszcze nie. - patrząc na jej piękną suknię ,uśmiechnąłem się szeroko i podszedłem do niej. - Rety, wyglądasz wspaniale ... - tuląc ją, poczułem niezwykle słodki zapach truskawkowych perfum ,wydobywających się z pod jej długich kręconych włosów. - Mmm, śliczne te perfumy. -pocałowałem ją.
- Dziękuję słonko. To jest jedyna moja wieczorowa sukienka, a perfumy tylko na specjalne okazje. -spojrzała na mnie lodowatym wzrokiem.
- Co się stało ?? -zapytałem zmartwiony
- Cóż, bardzo się zdziwiłam ,że zaprosiłeś mnie na randkę od kilku lat. 
- A co ,chcesz zrezygnować ? 
- Nie, skądże. Chcę iść tam z tobą, i tylko z tobą - odparła opuszczając z uśmiechem głowę w dół.
- Dobrze więc, jak skończe się szykować i poczekam na ciebie na dole.
- Okej, to ja idę zrobić sobie makijaż bo bez niego wyglądam idiotycznie -zachichotała
- Nie przesadzaj, bez niego też wyglądasz dość wytwornie -rzec uśmiechnąłem się do dziewczyny. 

-Nina:
Dzisiejszy wieczór jest ważny dla nas obojga. Z każdą sekundą robię się coraz starsza a wyjątkowa chwila ,która ma nastać niedługo , zbliża się do odbycia w romantycznym miejscu. 
Gdy tylko skończyłam robić sobie makijaż ,postanowiłam sprawdzić czy narzeczony jeszcze nie wyszedł z domu. Wychyliłam głowę zza barierkę i zobaczyłam ,że chłopak stoi patrząc sie w górę. Uśmiechnęłam się i stanęłam skupiona. Zaczęłam powoli schodzić na dół.
- Jestem gotowa -odparłam z uśmiechem.
- A jednak z makijażem wyglądasz o wiele bardziej atrakcyjnie -uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. - To jak? Idziemy ? -złapał mnie za rękę
- Pewnie... -wzdychnęłam
Oboje wyszliśmy z domu uśmiechnięci i pełni nadziei ,że ten moment w restauracji wypadnie dość romantycznie. Szliśmy długą ,wąską uliczką ,trzymając się za ręce. Wspaniale było iść i czując chłodny powiew wiatru na twarzy. 
- Wszystko okej ? -zapytał towarzysz.
- Oczywiście, a czemu by nie ? -odwróciłam głowę w jego stronę.
- Bo wygląda jakbyś zaraz miała odpłynąć. -zaśmiał się lekko
- Niee, no co ty. Bądź poważny. -zachichotałam ,tuląc się do chłopaka.

10 minut później...
File:Lucy Hale queen.gifDotarliśmy na miejsce. Z zewnątrz ten obiekt wyglądał przepięknie. Mnóstwo światełek, błyszczących dekoracji ,brokat na stolikach który świecił niczym jak gwiazdy na niebie. 
- Ale tu pięknie... -rozglądałam się z każdej strony. 
- Rzeczywiście. -odparł narzeczony, który otworzył przede mną wejściowe drzwi do restauracji . 
Weszliśmy razem , rozkoszując się pieknymi zapachami różnych potraw które tu serwują. Od razu przeczułam ,że bedzie to najwspanialszy wieczór w historii... 
Podeszliśmy do stolika stojącego dokładnie obok dużego okna.
- Chodź, siądź. -rzekł towarzysz który jak dżentelmen odsunął mi krzesło abym usiadła. Gdy zajęłam swoje miejsce ,on poszedł do swej strony stolika u usiadł z uśmiechem na twarzy. - I jak ? Takie miejsce sobie wymarzyłaś ? 
- Dokładnie takie samo. Tu jest... niewyobrażalnie romantycznie. -wzięłam do ręki kartę dań i otworzyłam ją. - Co sobie zamawiamy ?? -odparłam czytając listę menu .
- Zamówmy sobie czerwone wino i sernik truskawkowy z czekoladową polewą. -zamknął kartę i zawołał kelnera. - Przepraszam!? 
- Słucham ? co podać ?? - podchodząc ,zapytał kelner. 
- Poprosimy czerwone wino i sernik truskawkowy.
- Z polewą czekoladową? -odparł , zapisując na kartce każde słowo wypowiedziane przez Fabiana.
- Tak proszę. -odpowiedział 
- Za chwilę będzie. Prosze poczekać ,a tym czasem naleję państwu wina. -rzekł wlewając nam do kieliszków czerwone jak krew wino. 
- Dziękujemy -powiedziałam uśmiechnięta. Kelner odszedł od naszego stolika i kierował się w stronę barku gdzie stoi wiele butelek w różnych rozmiarach z zawartością alkoholu. 

»» ««

Czekając niecierpliwie na deser , ponownie napiłam się w kieliszka pełnego wina. Przymknęłam na chwilę oczy aby spokojnie pomyśleć o tym co bedzie dalej.
the amazing lucy hale ♥ - lucy-hale Fan Art- Nino otwórz oczy. Deser juz jest... -na polecenie towarzysza ,otworzyłam oczy . Spojrzałam na Fabiana wiedząc ,że nie zmieszczę takiego wielkiego sernika. 
- Wszystko w porządku?? -spytał zmartwiony chłopak. -Źle się czujesz?
- Nie ,nic mi nie jest. -wzięłam do ręki łyżeczkę i zaczęłam jeść ciasto.
- To dobrze -odetchnął z ulgą - Już zaczynałem się martwić. 
- Niepotrzebnie -wzięłam łyk wina. 
 
15 minut później...
Po zjedzeniu ciasta czułam się strasznie najedzona. To co Fabian jeszcze zamówił ,nie dałam rady zjeść. 
- Fabian już nie mogę. Nie zamawiaj już nic bo pęknę. !! -odparłam, wstając.
- Nie bierzemy nic na wynos ? 
- Weź co chcesz, na pewno jutro zjem -uśmiechnełam się zakładając na siebie żakiet. Wzięłam do ręki swoją torebkę i zaczęłam iść w stronę wyjścia z restauracji. Spoglądając na każdą lampkę wiszącą na ścianach budynku ,przypomniałam sobie swoją przeszłość, pierwsze spotkanie z Fabianem...

Po chwili usłyszałam głos Fabiana który w tym momencie wychodził z miejsca naszej randki.
- I jak? Smakowało ci wszystko ?? -stanął na przeciw mnie
- Oczywiście -złapałam go za rękę. Zaczęliśmy powoli iść do domu ... Idąc przytuliłam się do chłopaka i uśmiechnęłam się szeroko ,wiedząc ,iż taki wieczór jak ten nie nastąpi tylko raz na kilka lat .
***

KOOOOOOONIEC ROZDZIAŁU! Mam nadzieję ,że się spodobało. Kolejny postaram się napisać jak najszybciej!!!!

Pozdrawiam яєαѕση. ↨ (Wiktoria)

8 sierpnia 2013

Stracone marzenia - Powinienem być wdzięczny losowi, że mam Ciebie [8] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [8]:
"Powinienem być wdzięczny losowi, że mam Ciebie."

Gdy tylko Fabian wyszedł z pokoju do innej łazienki, Nina pospieszyła pod prysznic.W biegu zauważyła, że łazienkę wyłożono kafelkami w kolorze brzoskwini.

Nina była bardzo podekscytowana. Ale miała szczęście! W końcu znajduję się we Włoszech – w Wenecji. Znajduje się tu razem ze swoją miłością... obok jego rodziców. 

Szybko wytarła się i rozczesała długie blond włosy. Postanowiła ich nie spinać. Włożyła srebrno żółtą sukienkę i zrobiła delikatny makijaż. Wyjęła szkatułkę z biżuterią, a z niej parę kolczyków – perełek. Dostała je w prezencie od Fabiana na dwudzieste drugie urodziny. Zakładała je właśnie, gdy usłyszała, że ktoś pomału otwiera drzwi od sypialni. To był Fabian.

Położyła szkatułkę na swoje wyznaczone miejsce. Chwyciła swoją ulubioną torebkę, i ruszyła w stronę Ruttera.
Gdy go zobaczyło, zaschło jej w ustach.
Był ogolony i miał jeszcze wilgotne włosy, które lekko się kręciły. W eleganckiej marynarce, białej koszuli, wyglądał szalenie atrakcyjnie.

- Jesteś już gotowa?

Tylko kiwnęła głową. Zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów i uśmiechnął się.
- Cudownie wyglądasz… Podoba mi się, kiedy masz rozpuszczone włosy…

Gdy mówił, ujął palcami pasmo jej blond jedwabistych włosów i owinął sobie wokół palca. Nina zaczerwieniła się. Fabian ją namiętnie pocałował, po czym puścił jej kosmyk włosów.

- Wolisz się przejść czy … - zapytał.

- Wolę spacer. – przerwała mu.

Jego uśmiech potwierdził dobry wybór.
- W takim razie chodźmy.

Chłopak poprowadził ją przez salon i otworzył wysokie oszklone drzwi na dziedziniec. Wieczór był uroczy, spokojny i ciepły. Cienki cierp księżyca wisiał we wschodniej części nieba. W zachodniej – róż mieszał się ze złotem.  Powietrze było miękkie i balsamiczne.

Na środku dziedzińca znajdowała się stara kamienna studnia. W altanie, którą tworzyły pnącza winorośli i kwitnących kwiatów, stało kilka krzeseł, stół i leżaki. Na pewno jest tutaj bardzo przyjemnie podczas upałów – pomyślała Nina.

Dalej za wysokim murem, znajdował się ogród. Ocieniony drzewami, zielony, pełny kwitnących roślin, kwiatów. Ścieżki prowadziły do dyskretnych altan i ukrytych pluskających fontann.

Gdy tak spacerowali pod drzewami z baldachimem zielonych liści, Fabian wziął dłoń Niny i położył na swoim ramieniu. Zatrzymał się na chwile, aby ponownie zatopić się w jej wargach. Ich serca znowu przyspieszyły.


Fabian uśmiechnął się widząc, rumieńce na policzku jego wybranki.
- Gdzie chcesz iść tym razem ? – rzekł, nie spuszczając z niej wzroku.

- Chcę być blisko Ciebie. – odpowiedziała.

- W każdym razie jestem jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Powinienem być wdzięczny losowi, że mam Ciebie.

Gdy doszli do końca ogrodu, Fabian wyjął z kieszeni  pęk kluczy. Wybrał jeden i otworzył furtkę. Wyszli na cichy placyk, gdzie stał stary kościół z wielkimi ciemno czarnymi drzwiami. Po prawej stronie biegła wąska uliczka, znikając między wysokimi budynkami. Po lewej znajdował się kanał złączony wraz z mostem.

- Zanim zdecydujemy, którędy  iść, muszę wiedzieć, czy masz jakieś szczególne życzenia.
Nina nie namyślała się wcale.

- Chciałabym zobaczyć plac Świętego Marka. Rodzice gdy jeszcze żyli, powtarzali mi jakie piękne jest to miejsce.

- Tak przypuszczałem. – uśmiechnął się i  ponownie wziął jej dłoń.

- Najciekawsza droga prowadzi przez most.

Gdy szli, trzymając się za ręce , Fabian nie mógł oderwać od niej wzroku. Miękki, aksamitny zmierzch haftowany gwiazdami, powoli przykrywał miasto.  Wszędzie zapalały się światła, połyskując i mrugając niczym klejnoty.

Wenecja nocą była miejscem magicznym, pełnym życia i ruchu. To zawsze powtarzali rodzice Niny. Ona jednak nie kryła zachwytu.

Restauracje ze stolikami na powietrzu, na każdym płonące świece lub lampki. Kosze pełne kwiatów. Rzędy świecących latarni. Ciemne wody kanałów z refleksjami falującego światła. Muzyka. Plusk wioseł. Szepty i śmiechy. Serenada. Słony posmak morza. Zapach jedzenia i wina. Perfum \ i kawy.

Na placu Świętego Marka spacerowało mnóstwo ludzi. Arkady były rozświetlone. Stoliki zajęte.

Po drugiej stronie placu grała orkiestra, a bliżej – z kawiarni – dobiegały dźwięki, śmiechy.  Plac był jeszcze piękniejszy, niż oczekiwała Nina. Wspaniała Bazylika Świętego Marka, przepiękna architektura budynków, słynna wieża zegarowa i dzwonnica. Przez kilka minut stali razem, obok siebie, chłonąc widok i atmosferę.

- I co o tym myślisz? – spytał Fabian.

Nina popatrzyła na niego rozjaśnionym wzrokiem.
- To jest naprawdę jeden z najpiękniejszych placów na całym świecie – powiedziała.

- I jeden z najciekawszych. – dodał, czym ujął jej twarz swoimi dłońmi, ponownie zatracając się w pocałunku,  tak jakby stłumił dalsze jej słowa.

______________________________
Cześć wam robaczki. *-* Po pierwsze! Bardzo wam dziękuję za te 22 komentarze, pod mym ostatnim odcinkiem.
Jesteście kochani ;> Po drugie. Bardzo was przepraszam, że nie dodałam tego odcinka we wtorek, ale niestety byłam u rodziny na grillu. A tak po za tym, jest świetnie. Pogoda nad morzem dopisuje, morze ciepłe, opalenizna jest, uśmiech z twarzy nie znika! .xd Tak że jak na razie nie narzekam.:)) Mówię od razu!

Kolejna część za dużooo komentarzy, tak jak poprzednio ♥.♥
Liczę na was *.*

PS : Za góra 6-7 odcinków ślub Peddie ! ;P

Trzymajcie się ciepło *-*
Wasza Nathalia/Patrycja ;3


Obserwatorzy