31 lipca 2013

Pytanko/ By Nathalia (Patrycja) ;3

Hej wam miśki :) Jak u was? Mam nadzieję, że lepiej u was niż u mnie :P
Ja z pytankiem do was. Kiedy chcecie kolejną część opowiadania? Bo z tego co wynika to chyba nie za bardzo... :C
Mówię od razu, że z piątku na sobotę jade nad morze i biore ze sobą laptopa. Prawdopodobnie uda mi się tam wstawić dwa odcinki, jeśli tylko będziecie chcieli :))

Liczę na was ;*

__________________________________________________
Buziaki *.*
Nathalia/Patrycja ;3

29 lipca 2013

Stracone marzenia - Marzenie w końcu się spełniło [6] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [6]:
" Marzenie w końcu się spełniło "


Następnego dnia Nina wraz z Fabianem szykowali się do wyjazdu. Dziewczyna zeszła na dół do kuchni, zaparzyła herbatę, przygotowała kanapki z szynką i dżemem truskawkowym, po czym przeszłą do salonu i zaczęła przeglądać płyty CD na stojaku. Obydwoje z Fabianem mieli podobny gust. Wybrała jedną i włączyła odtwarzacz.

Niezapomniane dźwięki romantycznej ballady dobiegały Fabiana w ich sypialni. To była ich ukochana piosenka. Pamiętał, że kiedy się poznali, żartował z niej.


Znowu ujrzał jej śmiejące się jasnoniebieskie oczy.

Nina nacisnęła przycisk "powtórz". Bardzo dawno nie słyszała tej melodii, która należała do jej ulubionych. Zastanawiała się co robi teraz Fabian.

Z rozmyśleń wyrwało ją nagłe kliknięcie wyłączanego odtwarzacza.

- Przepraszam Cię,  Nino. - rzekł z uśmiechem w jej stronę. - Powinniśmy już się pakować..

Nina z uśmiechem wypiła łyk wody mineralnej, które w jej ustach wydawało się ciepłe i łagodne. Gdy tak przez chwilę spoglądali na siebie w milczeniu, poczuła się pewniej.. bezpieczniej.


Dziewczyna uśmiechnęła się i rzekła ;
- Dobrze.

Na łóżku leżały porozwalane ubrania i szkatułka na biżuterię, z którą Nina nie chciała się rozstać. Amerykanka wyjęła z garderoby jeszcze kilka letnich sukienek i kolejną parę sandałów. Wszystko porządnie ułożyła w walizce.

Jej stary kostium kąpielowy nie nadawał się do noszenia. Na szczęście kupiła nowy.

Gdy wraz z Fabianem skończyli pakować walizki, postanowili iść pożegnać się z babcią Niny "Gran".
Babica doskonale wiedziała o ich wyjeździe do Wenecji. Jej babcia nie skrywała szczęścia.

- Bawcie się dobrze - piała z zachwytu.

- Babciu zostawimy Ci klucze do mieszkania. - rzekła Nina.

- Dobrze. Zaopiekuję się nim. A i nie zapomnijcie wysłać pocztówki!

 

W ten poniedziałek w Londynie, było chłodno i znowu padał deszcz, gdy Nina wraz z Fabianem wczesnym popołudniem jechali na lotnisko. Lot przebiegł rutynowo i wkrótce usłyszeli komunikat, że za chwilę będą lądować na lotnisku imienia " Marco Polo".

Włochy, oślepiające słońcem i upałem, wydawały się odmiennym światem w porównaniu z zimnym i szarym Londynem. 

Fabian odebrał bagaże i przeszedł do zatłoczonej hali przylotów.

- Mam bagaże! - rzekł.

Fabian miał na sobie jasne spodnie i jedwabną koszulę z krótkimi rękawami. Był uśmiechnięty. Wyglądał tak niesamowicie przystojnie...

Nina gapiła się na niego bez słowa.
- Wyglądasz na zdziwioną, że razem tutaj przyjechaliśmy - powiedział z żartem.

- Nie skąd, że.. Tylko się zamyśliłam. - w tym momencie dziewczyna zaczerwieniła się.

- Coś mi się nie wydaję - szepnął w jej stronę.

Wziął jedną ręką jej walizkę i swoją, czym ruszyli do wyjścia. Nina czuła miły zapach jego wody po goleniu. Bliskość Fabiana sprawiała, że nie mogła się skupić. Doszli do czarnego samochodu z otwartym dachem i włożył walizki do bagażnika.

Gdy prowadził, ukradkiem spoglądała na jego twarz. W pewnym momencie odwrócił głowę i popatrzył na nią. Wydało jej się, że jego ciemnoniebieskie oczy przez moment stały się brązowe.

- Za niedługo dojedziemy. - powiedział po chwili.

Nina rozglądała się wokół i nie mogła uwierzyć, że marzenie o zobaczeniu Wenecji ziści się już za chwilę.Jej marzenie w końcu się spełniło.Po 10 minutach samochód zatrzymał się przed budynkiem. Fabian pomógł Ninę wyjść i wyjął ich walizki z bagażnika


___________________
Hej wam :) Tak dziś w końcu ta upragniona Wenecja :> Hura ^^

Przepraszam, jeśli odcinek taki krótki i beznadziejny.. ale wiecie, że ze mną jest źle ;/ Czuję się dobrze.. ale to co ostatnio lekarz mi powiedział, zabolało mnie. Tak czy inaczej, jeszcze troszeczkę pożyję :)
Mówię od razu, że nie wiem kiedy kolejna część. Zobaczymy czy wam, aż tak na tym zależy.





Dooo Napisania:
Nathalia/Patrycja ;3






28 lipca 2013

Bez tytułu / By Nathalia (Patrycja) ;3

Hej wam :) Jak wam mija weekend? U mnie.. szczerze to nie zbyt dobrze. Byłam w piątek u lekarza i powiedział, że choroby jeszcze nie pokonałam. Moje biedne serce -.-
Ale i tak za bardzo mu nie wierzę. Oczywiście moim rodzicom zachciało iść się do przychodni.. a nie do tego lekarza co mnie operował. Na szczęście jadę w czwartek i się okaże.. czy jest aż tak źle.

No dobra.. Ja do was z pytankiem. Kiedy chcecie kolejną część opowiadania.? Pytam się was, ponieważ z piątku na sobotę jadę nad morze, i wtedy prawdopodobnie nie będą pojawiały się odcinki, mimo to że biorę ze sobą swojego laptopa.

Aaaaa i czy chcecie tego bloga o Peddie? Nie będę ukrywała, że mam masę pomysłów. Przynajmniej mogę zapomnieć dzięki temu o mym chorym sercu ;/

PS : Nowy odcinek na blogu wiki ^^ Odcinek [1] " Jesteś kochany."

_______________
Tooo jaaaaaaaak?
Tylko szczerze! .xD

Pozdrawiam:
Nathalia/Patrycja ;3

27 lipca 2013

Rozdział 14 część 2/ by Wild and Beauty

Uwaga! Długie! 





Było późne po południe. Fabian zaplanował dla mnie niespodziankę. Byłam bardzo szczęśliwa z tego powodu. Obecnie byłą w łazience i zażywałam odświeżającej kąpieli. Trwało to około 20 minut. Kiedy sięgnęłam po ręcznik ujrzałam prostokątne pudełko. To dziwne, przecież wcześniej go nie było. No cóż, wyszłam, owinęłam się nim i...otworzyłam prezent. Widniała w nim sukienka sięgająca do kolan. Miała kolor czarny, bez ramiączek. Od razu mi się spodobała. Czekaj, czekaj. Tam jeszcze coś jest. Schyliłam się i przeczytałam wiadomość.

  Czekam przed domem.
                    Fabian x

Nigdy bym się nie domyśliła co on planuje. Pozostało się tylko przygotować.


***


Sukienka leżała na mnie idealnie. Buty na wysokim obcasie w takim samym kolorze jak strój. Usta pomalowane na czerwono. Proste włosy delikatnie zakręcone przy końcówkach. Teraz mogłam już iść. Jeszcze ostatni raz spojrzałam w lustro. Widziałam w nim tą samą dziewczynę co parę lat temu. Nigdy bym nie pomyślała o tym jak szybko minęły te lata. Jakbym jeszcze wczoraj poznała Fabiana. Dobra nie będę was już tym zanudzać. Wzięłam głęboki oddech wychodząc z łazienki i kierując się na zewnątrz.

Przed domem

Tuż po otworzeniu drzwi moim oczom ukazały się lampiony tworzące krótką drogę na której końcu był brunet. Cały czas na jego twarzy znajdował się promienny uśmiech ii na mojej też. Oboje ruszyliśmy w swoim kierunku. Kiedy nasze ciała były już blisko siebie, a czoła opierały się o siebie, chłopak pierwszy zabrał głos.
-Buty nie będą ci potrzebne.-zaśmiał się i wskazał na swoje stopy. Zdjęłam obuwie i rzuciłam je gdzieś  obok. Już po chwili byłam na jego rękach.
-Co ty robisz?-zapytałam rozbawiona.
-Jak to co? Przecież widzisz. Teraz zamknij oczy.-rzekł idąc na przód. Zrobiłam to co chciał. Niedługo po tym zatrzymał się i delikatnie położył mnie na piasku. Wiedziałam, że byliśmy blisko morza, nawet bardzo.
-Otwórz oczy.-szepnął trzymając mnie od tyłu. Otwarłam oczy i znów miłe zaskoczenie. Okrągły stolik ze świeczkami do tego kolacja. Usiedliśmy i zaczęła się rozmowa. Wszystko było w prost do nie wyobrażenia. Wieczór skończyliśmy w naszej sypialni.


***Tydzień później***


Byliśmy już u siebie w domu. Leżeliśmy na kanapie i graliśmy w prawdę czy wyzwanie. Jeszcze do tego towarzyszyło nam czerwone wino.
-Prawda czy wyzwanie?-spytałam ciesząc się, że nie wypadło na mnie.
-Prawda.-powiedział poprawiając się.
-Z kim przeżyłeś swój pierwszy raz?-w tym momencie umilkł. Tak po prostu.
-Fabian?-nadal się nie odzywał, a mój głos stawał się coraz bardziej  drżący.
-Czy to ważne?-próbował się przybliżyć i mnie pocałować lecz nie pozwoliłam mu na to.
-Odpowiedz.-powiedziałam coraz bardziej stanowczym głosem.
-Z Samanthą...-odrzekł z ciszonym głosem abym go nie usłyszała. Tak się nie stało.-A ty?
-Z tobą.-spojrzałam na niego powoli zbierając mi się na płacz. Szybko ruszyłam się z miejsca pozwalając łzą wydostać się na zewnątrz aby zielonooki mnie taką nie zobaczył.
-Nino...to nie tak jak myślisz...-znajdował się tuż za mną. Jego dłoń dotykała mojego ramienia, ale nie pozostała tam długo. Pobiegłam szybko do góry. Zaczęłam już powoli dławić się własnymi łzami. Zamknęłam się w naszym pokoju i bez opamiętania płakałam. Chłopak kopał, uderzał w drzwi ciągle mówiąc: ''Otwórz, proszę!''. Nie miałam zamiaru go słuchać. W pewnym momencie usłyszałam ciszę. Pewnie nie było go już tam. Podniosłam się (bo byłam skulona) i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Wytarłam resztki łez i cicho zeszłam na dół. W salonie siedział z twarzą schowaną w dłoniach. Niewiele brakowało żebym przemknęła obok niego niezauważona. Przez przypadek nadepnęłam na skrzypiącą deskę. Od razu podniósł się i podążył w mym kierunku.
-Możemy sobie to wszystko wyjaśnić i...-tu zobaczył moją torbę.-Po co ci ta torba?
-To...był błąd, że zamieszkaliśmy razem.-odrzekłam skruszonym głosem otwierając drzwi, ale Fabian jedym ruchem je zamknął i podszedł do mnie.
-Jak to?-jego twarz zmieniała się ze złości w smutek, a potem w ból.
-Normalnie. Sądzę,  że...powinniśmy zrobić sobie przerwę.-tym razem wyszłam. On wciąż był w mieszkaniu. Znów moje oczy zaczęły robić się szkliste. Chciałabym już zapomnieć o tym dniu.


***Następny dzień, wieczór***


Kolejny smutek przelany na niezliczoną dawkę alkoholu. Tak właśnie teraz wyglądałam. Siedząca w barze próbująca upić się do nieprzytomności. Chciałam zapomnieć o tym co się wczoraj wydarzyło. Niestety mi się to nie udawało. Po chwili zorientowałam się, że siedzę tu od 3 godzin. Czas się zbierać. Wstałam, zapłaciłam i chwiejącym się krokiem ruszyłam do domu. Na zewnątrz było cholernie zimno, a ja miałam na sobie tylko czerwoną, obcisłą sukienkę na ramiączkach. Ja to jestem udana. Przyznałam sobie w głębi. Szłam i szłam, aż usłyszałam swoje imię. Za dużo drinków jak na jedną noc.
-Co ty tu robisz?-odezwał się czyiś głos.
-Sorry, nie ma ognia. Teraz spadaj.-powiedziałam nie spoglądając na tego kogoś.
-Stój.-zatrzymał mnie i odwrócił w swoją stronę. Takiego widoku bym się nie spodziewała.
-Fabian?-nie dowierzałam. Szybko wziął mnie w swoje ramiona.
-Tak się martwiłem.-ścisnął mnie jeszcze mocniej. Z gracją wywinęłam się mu i spojrzałam na niego zimnym wzrokiem.
-Nie musiałeś.-zaczęłam się oddalać. Nie chciał dać za wygraną i ruszył za mną. 
-Porozmawiajmy.
-Nie.
-Słyszysz co do ciebie mówię?-szarpnął mnie za ramię i mocno ścisnął. Nie wytrzymałam. Emocje zrobiły swoje.  Uderzyłam go. Po raz pierwszy. I wiecie co? Czuję się z tym zajebiście.
-Sama tego chciałaś.-przerzucił mnie przez ramię i ruszył przed siebie. Co chwilę uderzałam rękoma o jego plecy.
-Puść mnie!-krzyknęłam zdenerwowana.
-Nie tym razem.-nadal szedł przed siebie. Zaprowadził mnie do swojego, a raczej ''naszego'' domu. Do tego jeszcze zaniósł do sypialni i wreszcie postawił. I...znów to zrobiłam. Siarczyste uderzenie w policzek. Tym razem zrobiłam to mocniej. Jego twarz cały czas była w tej pozycji po uderzeniu, nie zmieniała się przez chwilę. W końcu odzyskał zimną krew i spojrzał na mnie.
-Co w ciebie wstąpiło?-teraz zaczęłam płakać.
-Jeżeli coś się dzieje to powiedz.
-Nie mogę...-powiedziałam starannie łkając.
-Proszę.-spojrzał prosto w me oczy i chwycił za rękę.
-Jestem w ciąży.




No mam nadzieję,  że wam się podoba^^ Trochę się u pisałam. Została mi tylko jedna długaśna cześć^^ Dodam ją za tydzień lub wcześniej jeżeli się postaracie z komentarzami^^ W między czasie zapraszam na mojego bloga: fabina-stories-by-wild.blogspot.com



Wild and Beauty


Rozdział I. Część II/II // by cнosen tωo

Z perspektywy Niny

- Fabian?- wyszeptałam.
- Kope lat, co nie? - Uśmiechnął się ukazujac szereg białych zębów, poczym mocno mnie uściskał.
Trwając w jego ubięciach byłam dziwnie spokojna. Cały strach, rozgoryczenie i niepokój znikneły jak za odjęciem ręki. Mocniej sie w niego wtuliłam. Właśnie tego teraz potrzebowałam. Zupełnie ignorowałam jego głos mówiący o tym jak to się cieszy że mnie widzi. Jego zapach całkowicie mnie dekoncentrował. Puścił mnie, lecz jego prawa ręka pozostała na moim ramieniu. Czułam przyjemne dreszcze.
- Co tu robisz? Myślałem że jesteś w Stanach. - spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
- Cóż – zaczełam – postanowiłam spróbować czegoś nowego. Rozpocząć z czystą kartą – rozłożyłam teatralnie ręce - pomyślałam że Londyn będzie dobrym miejscem, mam tu wielu przyjaciół, ale.. chyba trochę się przeliczyłam – dodałam ciszej. Troche mi sie wymskneło, nie chciałam by Fabian to usłyszał. W ten sposób jawnie dawałam mu do zrozumienia że potrzebuje pomocy, nie chciałam żeby wyczuł moją bezsilność. Ale ja oczywiście musiałam wszystko wypaplać. Ech.. powinnam w porę ugryść się w język. Usłyszał. Spojrzał na mnie z niepokojem.
- Nino? - mocniej zacisnoł ręke spoczywajacą na moim lewym ramieniu i spojrzał mi w oczy – Masz jakieś problemy?
- Nie! No, coś ty. - zaczełam śmiać sie nerwowo. Chyba nie byłam zbyt przekonujaca. Nie uwierzył mi.
- Nie umiesz kłamać Nino. - usmiechnął sie lekko, lecz szybko spoważniał. - Przecież cię znam. Wiem kiedy kłamiesz.
Westchnełam. Chyba nie mialam wyjścia.
- W porządku – powoli wypuściłam powietrze z płuc. - mam trochę małe problemy z orientcją, i...- przerwałam widząc minę Fabiana. Nagle uświadomilam sobie co przed momentem powiedziałam.
- Boże, nie! - wrzasnełam spanikowana – nie taką orientacją – czułam że się czerwienie, i za nic nie mogłam tego opanować – chodziło mi o, że ummm... strasznie trudno mi się tu odnaleść – posłałam mu niepewny uśmiech – wszystko jest takie nowe i ... wielkie – rozejrzałam się dookoła.
Rutter roześmiał się.
- Jasne. Może mógłbym ci jakos pomóc. Znam Londyn dość dobrze. Moje rodzinne miasto.
- Mógłbyś? - starałam się posłać mu najlepszy uśmiech na jaki ją było stać. Całkiem niewykluczone, że zamiast tego wyszedł mi wymuszony grymas. Nie czekając na odpowiedz Fabiana , wyciągnełam notatnik. Znowu zapomniałam adresu – mam trafić na.. - otworzyłam brulion - ... Abbey Road. Spojrzałam na niego z nadzieją ( warto wspomnieć, że już po raz drugi tego ranka). Rutter podrapał się po podbrodku, i zaczął się nad czymś intensywnie zastanawiać.
- Emm.. kojarzę to miejsce. To jakieś 8 kilometrów stąd.
Moja mina daimetralnie zrzędła. Ciekawe co ja im wszystkim zdobiłam, że teraz tak się na mnie mszczą.
- Gdybym chociaż miał sprawny samochód.. mógłym cie zawiść. - usłyszałam jak mówi. Bardziej do siebie, niź do mnie
Spuściłam głowę obserwujac krople deszcze rozbijające się na chodniku.Nagle zrobiły się niezwykle interesujace.
- Wiesz – zaczął. - Po jego głosie poznalam że trochę mu głupio – ja.. nie chciałbym żeby to zabrzmiało niezręcznie, ale.. może zechciałabyś przenocować u mnie w mieszkaniu? Moze nie jest zbyt duze, ale przynajmniej suchę. - dodał pół żartobliwie dla rozluźnienia atmosfery.
- Nie Fabian. Ja.. nie chcę sprawiać kłopotu.
- Ty? I kłopot? Nino, co ty bredzisz? Chciałbym w ten sposób cię powitać, i przeprosić. Nie zostałaś przywitana zbyt należnie. - jako dowód wystawił dłoń za daszek – Chyba nie mogę ci inaczej pomóc – widząc moja niezdecydowana mine powiedział – Oj, daj spokoj, Nina. Po starej znajomości?
Zastanowiłam się.
- Nie będe sprawiać kłopotu?
Przewrócił oczami.
- Znowu zaczynasz?
Westchnełam z uśmiechem. Chyba nie miałam wyboru.
- No.. dobrze.
Z uśmiechem wycągnął w moja stronę dłoń , którą po chwili ujełam.
- A więc w drogę.

______________________________________________________

Hmmm... jestem nawet z niego zadowolona, pomijając to że jest jak zwykle krótki. -.- Przepraszam. Staram sie nad tym pracować.  ^^

Wczoraj byłam na zakupach i kupiłam kilka książek. Konkretniej 14. xd ( Mina babki za kasą - bezcenna) Pewnie większość z Was uzna mnie za dziwną z racji tego że wydaje własnoręcznie zarobione pieniądze na książki, i poczęści macie racje. Przeczytałam już dwie i zaczełam trzecią, ale mama zagroziła że jak nie przestane, i nie zaczne sprzątać pokoju,  to mi  zabierze. xd  
Może zna ktoś jakieś fajne? :) Jestem otwarta na propozycję. ^^

Cieszę sie że rozdziały Wam sie podobają. To daje mi naprawdę duuzą motywację. ^^ 
Dziękuję. <3

xx cнosen tωo


25 lipca 2013

Stracone marzenia - Kocham Cię [5] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [5]:
"Kocham Cię"


Nina jak zwykle obudziła się wcześnie rano, ale Fabian wstał jeszcze wcześniej. Gdy zeszła do kuchni, żeby zaparzyć kawę, zobaczyła go stojącego przy oknie opartego jedną ręką o framugę. W drugiej trzymał kubek z kawą i patrzył na ogródek, mieniący się kolorowymi kwiatami.

Był bez koszuli.
Nie mogła oderwać od niego wzroku.

Nie dlatego, że przyciągał ją widok nagiej skóry. Patrzyła na jego twarz rozświetloną porannym słońcem i posrebrzone końcówki włosów. Przesunął się nagle i wyprostował, a Nina poczuła się dziwnie zawstydzona, że jest w nocnej bieliźnie. Była tak podniecona, że nie wiedziała, co powiedzieć.

Ale on był świadomy jej obecności. Wydawał się trochę spięty i roztargniony.

Po chwili zwinął dłoń w pięść i uderzył nią we framugę okna, niezbyt mocno, ale z widoczną frustracją. Ścisnęło ją w gardle. Odwrócił się do okna i wtedy ją zobaczył. Przez kilka sekund nie mogła myśleć, mówić ani się poruszyć.

- Zaparzyłem kawę - oznajmił, a w jego głosie słychać było jeszcze poranną chrypkę.

- Dobrze spałeś? - głupie pytanie, pomyślała.

- A ty ? - spytał.

- Dobrze, wręcz doskonale...

- No to znasz odpowiedź, na moje pytanie. - rzekł, zbliżając się do niej, a następnie kładąc swoje ręce wokół jej tali..

Przez Ninę powędrowała gęsia skórka, którą poczuła.

- Jesteś głodna? - szepnął do jej lewego ucha

- I to bardzo.. - rzekła, czym następnie dotknęła jego ust swoimi, zatracając się w pocałunku.

 

Później po śniadaniu, kiedy Fabian siedział w salonie i oglądał TV, Nina wzięła swój aparat i poszła na spacer. Po spędzeniu kilku godzin w swoim żywiole wróciła do domu. Czuła się dobrze i była szczęśliwa, mając przy sobie takiego mężczyznę, jak Fabian. Po raz pierwszy w życiu poczuła się lepiej. Serce biło jej jeszcze szybciej, ale była to niecierpliwość, z powodu jutrzejszego wyjazdu do Wenecji.

Umyła głowę, przypominając sobie moment, gdy Fabian gładził jej włosy przed wczoraj, zwracając uwagę na ich znajomy zapach. Dziś wyjątkowo użyła odżywki zawierającej mieszaninę wanilii i ambry.


Była prawie gotowa, gdy do  łazienki wparował zdezorientowany Rutter.
- Nino..

- Tak? - rzekła z uśmiechem, wycierając swoje włosy o ręcznik.

- Za 20 minut zjawi się tutaj Patricia z Eddim..

Po nie całych dwudziestu minutach usłyszeli znajomy dzwonek. Amerykanka podbiegła otwierając na oścież, frontowe drzwi.

- Wchodźcie. - rzekła, zapraszając zakochanych do środka.

- Co tym razem was sprowadza ? - rzekł Fabian, obejmując Amerykankę od tyłu.

- Chodźcie do salonu. Nie będziemy tutaj stali.

 

Fabian, Nina, Patricia i Eddie zasiedli wygodnie na sofie.

- No bo widzicie.. - zaczęła Patricia.

- No na razie nie widzimy - rzekł Rutter, śmiejąc się.

- Chcieliśmy zaprosić was na nasz ślub - dokończył Eddie.

- Teraz widać - rzekła Patricia.


- Gratulujemy !

- Dzięki - odpowiedziała Patricia  - Macie tutaj zaproszenie.. A ty Nino, co taka zadowolona?
- Aaaaa....

- Jutro wyjeżdżamy na dwa tygodnie do Wenecji.
- To świetnie!

- A jak tam przygotowania do ślubu? - spytała Nina, z ciekawością.

- W porządku. Są takie małe trudności, ale da się wszystko ogarnąć - rzekła Patricia.

Kiedy Patricia z Eddim poszli, Nina opowiedziała Fabianowi o długim spacerze ulicami "Street", o miejscach które widziała, i zdjęciach, które robiła. Siedzieli na przeciwko siebie. Był już późny wieczór. Rutter słuchał wspaniałego brzmienia jej głosu i podziwiał pasję widoczną w jej oczach.

Amerykanka dostrzegła, że jego wzrok prześlizguję się z jej szyi niżej. Ubrana była tylko w bieliznę nocną. Lekko się uśmiechnęła, gdy ich oczy spotkały się.

Minęła długa chwila, podczas, której żadne z nich nic nie mówiło.. Tylko śledzili siebie wzajemnie wzrokiem. Z radia dochodziła romantyczna muzyka, którą obydwoje uwielbiali.

Amerykanka zamknęła na chwilę oczy. Gdy je otworzyła zobaczyła go zbliżającego się w jej stronę. Dwie boczne lampy w ich sypialni, oświetlały całe pomieszczenie ciepłym blaskiem.


Jej ciało pamiętało jego dotyk. Czułość. Delikatność. Ta pamięć zaszumiała jej we krwi, uspakajając bijące serce, sprowadzając do wolniejszego rytmu. Popatrzyła na niego. Usiadł obok niej. Znowu głaskał jej włosy. Uśmiechnęła się.

- Kocham Cię. - szepnął, całując jej gorące usta, z taką samą zmysłową czułością jak wtedy.

Po chwili cofnęła się lekko, żeby móc mu spojrzeć w oczy.
- Ja Ciebie też.

Znowu ją pocałował. Najpierw delikatnie, jakby badając. Po chwili jego pocałunki stawały się coraz bardziej entuzjastyczne, a smakowały tęsknotą. Ich języki się spotkały i pożądanie ogarniało całe jej ciało z narastającą intensywnością. Odrzuciła na bok głowę, kiedy przetaczała się przez nią fala rozkoszy. Jego smak i zapach wypełniały jej zmysły.

Nie czuła rąk, które zamknął w swoich dłoniach.Serce jej waliło. Jej gęste, lśniące włosy rozsypały się na poduszce, a policzki płonęły. Poczuła, jak jej serce stanęło. Kiedy zanurzył w jej włosach twarz, ich serca biły jak oszalałe, jedno przy drugim. Trzymając się kurczowo za ręce, zapomnieli o całym świecie...



____________

No Czeeee ;3 Tak dziś troszeczkę Peddie. Potem ich ślub, który opisze ! ;D
Ale najpierw Wenecja.. Potem wesele Peddie.. a dalej nie zdradzę !
Chyba zaczynam mieć obsesje na punkcie Peddie .xD
Kto wie.. może jak będziecie chcieli założe blog o nich :))
Yhy yhy ^^
Oczywiście, jeśli będziecie chcieli ...
Hue hue :))
Kolejną część przewiduje jeszcze w tym tygodniu, ale dokładnie to jeszcze nie wiem kiedy :(


Doo napisania :
Nathalia/Patrycja ;3

24 lipca 2013

PROLOG - ,,To fajnie ,że potrafisz dostrzec jego dobro '' by яєαѕση. ↨ (Wiktoria)



Heeeej. <333

Dzisiaj przebywam do was z prologiem... Jak mówiłam bedzie on długi. :) Miłego czytanka życzę :) ♥

PROLOG

,,To fajnie ,że potrafisz dostrzec jego dobro ''

- Nina:
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się jak to jest mieć drugą połówkę. Ale teraz gdy tego doświadczyłam, wiem, że trudno jest to zatrzymać dla siebie na stałe. Tego dnia w którym poznałam Fabiana, od pierwszego spotkania chciałam już z nim normalnie rozmawiać. Lecz bezskutecznie....
- Fabian:
Czasem myślę sobie na spokojnie, o tym, jaki będzie nas dalszy los w związku. Mamy rodzinę, dom, auto ,lecz brakuje nam szczęścia i mile spędzonych chwil razem. Zawsze chciałem doświadczyć tego z Niną, moją przyszłą żoną..

- Nina:
Był piękny słoneczny dzień, trzydzieści stopni cieniu. Ja natomiast wylegiwałam się wtedy na plaży rozmyślając o tym co robią moje dwie pociechy... Patrząc na niezwykłe, błękitno - turkusowe fale, wzięłam głęboki wdech i wstałam ,odgarniając lewą ręką kosmyk moich długich kręconych włosów. Wkładając rzeczy do torby, zauważyłam Patricię i Eddiego, na drugim końcu brzegu. Uśmiechnęłam się  i podeszłam do nich, wieszając swoją torbę na prawym ramieniu.
- Cześć wam - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- O, hej Nino - rzekła Patricia rozkładając koc na piasku. - Co cię sprowadziło na plażę??
- Umm, chciałam troche odpocząć od małej. A was? - usiadłam, wyjęłam z torby butelkę wody i odkręciłam korek.
- Nas? Hm, Eddie chciał popływać ,prawda skarbie? - rzec zerknęła na chłopaka.
- Tak, oczywiście... - mówiąc zdejmował z siebie koszulkę. Uśmiechnęłam się razem z towarzyszką, a ona usiadła obok mnie na kocyku...
- O! A jak tam trzyma się Fabian. ?
- Całkiem nieźle... Teraz zajmuje się małą - wzięłam łyk wody
- To fajnie. W końcu będzie wiedział jak to jest się zajmować małym dzieckiem, nie to co mój... - popatrzyła się na Eddiego, który w tym momencie biegł w stronę wody.
- Ooo, to twój nie zajmuje się Olivią?
- Zajmuje ,ale... Yhh, nie ważne - odwróciła się w druga stronę.
- Patricio , powiedz... - rzekłam zmartwiona. Dziewczyna wstała i zaczęła pakować rzeczy do torby.
- Eddie! - zawołała, składając koc. Wstałam, włożyła butelkę do torby i poszłam w kierunku uliczki. Odwróciłam się i popatrzyłam się na nich...

- Patricia:
Nie miałam zamiaru zranić uczuć Ninie, ale nie powinnam zdradzać więcej szczegółów dotyczących moje związku... Wiem, to było głupie z mojej strony... 
Może to dziwne, ale jeszcze nigdy nikogo nie uraziła z powodu Eddiego. Lecz dzisiaj ,zmieniłam się w stosunku do moich przyjaciół.
- Patricio, gdzie poszła Nina? - rzekł chłopak który akurat wychodził z wody.
- Uświadomiła sobie ,że nie może zostawiać Fabiana samego z dzieckiem... - kłamiąc ,zapięłam torbe i wzięłam ją do ręki. - Kotku, weźmiesz koc? 
Eddie nie wierzył w to co przed chwilą powiedziałam... Chciał wydusić ze mnie więcej szczegółów ,ale nie teraz ,nie tu...
- Tak, jasne... - wziął koc i poszedł powoli tą drogą którą szła Nina.
Chwyciłam plecak z jedzeniem, zawiesiłam go na swoim ramieniu i dogoniłam Eddiego.

- Eddie:
Oboje szliśmy tym samym szlakiem co Nina. Nie wiedziałem dlaczego wyrwaliśmy się z plaży tak szybko ,ale mam przeczucie ,że to sprawka Patricii... 
Po chwili ujrzałem kobietę o długich , kręconych włosach i domyśliłem się ,że to dziewczyna mojego kumpla.
- Nino! - zawołałem i podbiegłem do niej. Ona nie zareagowała i szła dalej. - Co się stało? - stanąłem na przeciw jej.
- Nic, a co miałoby sie stać ? - stanęła i popatrzyła się na mnie.
- No nie wiem ,ale... - przerwałem gdyż, Patricia złapała moją rękę i mocno pociągnęła. - Gaduło! Rozmawiałem!!
- A mnie to tyle obchodzi jak zeszłoroczny śnieg, wiesz? - idąc, puściła moją dłoń ze swojego uścisku. Odwróciłem się do tyłu pewny ,że dziewczyna nadal tam stoi. - Eddie, zostaw ją...Ja zaczęłam rozmowę i teraz ja zakończę, rozumiesz ? - nie wiedząc o co jej chodziło, wywróciłem oczami chwytając jej dłoń.
- Tylko ,żeby nie było łez i jęków... Nie będe sie tłumaczył Fabianowi po tym co jej zrobisz!! - powiedziałem lekko zdenerwowany.
- Bez obaw... Jęków nie bedzie ,ale nad łzami to się zastanowię... - uśmiechnęła się. - Pójdę ją poszukać... - wyrwała swą dłoń i zaczęła się kierować w stronę uliczki wiodącej do domu... 
Zaczynałem się powoli niepokoić i ze strachu rozszerzyłem oczy... Lecz w końcu nie wytrzymałem i pobiegłem do dziewczyn jak najszybciej mogłem...

- Nina: 
Eddie zachował się bardzo dojrzale trzymając moją stronę po tym co się stało... Choć gdy jego dziewczyna próbowała ze mną pogadać, przerwał nam.
- Ej! - krzyknął Eddie, który w tym momencie podbiegł do nas. - Patricio! Rozegrajcie to inaczej - stanął na przeciwko niej.
- O co ci chodzi ? My chciałyśmy na spokojnie porozmawiać, ale nam przeszkodziłeś... - popchnęła go lekko lewą ręką...
- Umm... - nie wiedząc co powiedzieć chłopak, powolnymi krokami odchodził w innym kierunku.
- Nino... dajcie se spokój... Przecież ja ci nic nie zrobię, wiesz o tym ,nie?
- Tak wiem o tym Patricio... - mówiąc czułam jak torba zsuwała mi się z ramienia.  - Choć również wiem ,że umiesz zrobić krzywdę osobie która jest nawet nie winna...- zawiesiłam torbe się tym samym ramieniu... 
- To nie prawda! - towarzyszka skrzyżowała ręce. Popatrzyłam się na nią chcąc wiedząc o co chodzi... - Słuchaj to fajnie ,że potrafisz dobro Eddiego, ale on ci same głupoty wygaduje! Zbyt wiele o mnie nie wie...- spuściła ze mnie wzrok.
- Ooookej, więc... - uśmiechnęłam się lekko. - .. Idziemy do domu?
- Oczywiście... to był ciężki dzień... - powiedziała z ulgą i lekko się uśmiechnęła. - Eddie! - zawołała i powoli zaczynała iść. Po chwili chłopak podbiegł do nas chcąc zapytać jak poszło...
- Więc ??? - zapytał. Patricia się nie zatrzymywała...
- Daliśmy se z tym spokój... - rzec, zaczęłam iść za Pat.
- Poważnie .? - poszedł za nami, a ja prześpieszyłam tempo ,aby pójść obok przyjaciółki.
- Tak Eddie... - idąc, odwróciła się do Eddiego. - Skończmy temat...
Kończąc dyskusję związana z ostatnimi minutami, szliśmy we trójkę uśmiechnięci i pełni energii. Chociaż dzisiaj ledwie co uszłam z tchem w piersiach, wiem, że teraz mogę ponownie cieszyć się życiem...
***

Doobra ,więc to był jakby prolog... Wiem ,nawet go nie przypomina... O.o
Ale obiecałam i się pojawił... 
Pierwszy rozdział nie wiem kiedy się pojawi ,ale postaram się go napisać w najbliższych dniach.. :)
Rozdziały będe pisała z perspektywami innych bohaterów TdA jak tutaj, w prologu... Bo tak jest ciekawiej . :)

Pozdrawiam яєαѕση. ↨ (Wiktoria)

23 lipca 2013

Stracone marzenia - Zawsze o tym marzyłam [4] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [4]:
" Zawsze o tym marzyłam"


- Czy coś jest nie tak z twoim lunchem ? - spytała rzekomo Amber..
Nina spojrzała na rozgrzebaną na talerzu pierś z kurczaka.
- Nie wszystko w porządku.

Nina jadła z Amber późny lunch w restauracji nie daleko jej pracy. Amerykanka spotkała przyjaciółkę w "Galerii sztuki". Po pracy Amber namówiła Ninę na lunch, a po nim na zakupy.

- Chyba nie jestem dziś dobrą towarzyszką - przyznała Nina.

- Nie mów tak. A no właśnie. Jak tam Fabian ?
- W porządku.

- Wybieracie się gdzieś razem ?

- Wygląda na to, że tak. Do Wenecji - odpowiedziała z dużym uśmiechem na twarzy.

- Coś takiego wyczuwałam. Takie przyciąganie między wami i mam wrażenie, że od tamtego czasu.. znaczy od przyjazdu Fabiana w końcu zaczęłaś się uśmiechać. Ale zdajesz sobie sprawę, że umieram z ciekawości. No, mów! - popędziła ją przyjaciółka.

Jak zawsze Amber miała racja.. zresztą jak jej inne przyjaciółki. Mara, Joy, Willow, KT i Patricia. Nina za wszelką cenę unikała swoich przyjaciółek, a teraz żałowała,  że była takim tchórzem. Po powrocie Fabiana na stałe uznała., że tamten dzień był jej najlepszym dniem z możliwych. 

- Przecież już Ci mówiłam wszystko. - rzekła Nina..

- A no tak..

- Amber tak bardzo Cię przepraszam, że tak was unikał podczas gdy nie było Fabiana. Nie wiesz jak głupio się czuję.

- Nie masz za co przepraszać. Uwierz mi. - odpowiedziała.

Przyjaciółki patrzyły na siebie przez moment, przypominając sobie cierpienia Niny, sprzed sześciu miesięcy.. Fabian wyjechał, a ona odcięła się od swoich przyjaciół. Tylko Amber, ciągle do niej przychodziła, pytała się czy wszystko w porządku.. Wręcz zamartwiała się o Amerykankę. Nie pozwala jej rezygnować z najskrytszych marzeń. To właśnie Amber, namówiła Ninę, aby rozpoczęła pracę w "Galerii Sztuki". Doskonale wiedziała, jaki Nina ma talent artystyczny.
                                                                        
Fabian siedział na wielkiej brązowo- beżowej sofie.

- Wybacz mi ciekawość Nino. - zaczął. - Gdzie byłaś?

- W pracy spotkałam Amber, przypadkiem - krótko wyjaśniła okoliczności - A potem wybrałyśmy się na lunch i mini zakupy.

- Aha. Czyli wolałaś zjeść z nią lunch niż ze mną?

- Ohh.. Fabian. Przecież kolację możemy zjeść teraz . Jest dopiero - spojrzała na zegarek - Wpół do siódmej.


- A co sądzisz o tym wyjeździe do Wenecji. ? - szybko zmienił temat.

- Zawsze o tym marzyłam. Moi rodzice bardzo dobrze znali Wenecję. Często powtarzali, że razem tam pojedziemy... ale tak się nie stało
.
- Ale tym razem pojedziesz. Ze mną. - rzekł z uśmiechem, całując Ninę lekko w usta.

Dziewczyna uśmiechnęła się, ponownie składając na wargach chłopaka pocałunek podziękowania.
- Bilety już są kupione. Wyjeżdżamy za dwa dni...

- Ale jeszcze urlopu ..

- Spokojnie. Dzwoniłem już. Mamy całe 4 tygodnie tylko dla siebie - po tych słowach, przycisnął ją bardziej do siebie.

- Jesteś kochany.- rzekła z radością.

Fabian podał Ninę datę i godzinę odjazdu i przylotu. Obiecał jej, że to będą niezapomniane chwilę.
- Nino, tylko w Wenecji jest fala upałów. - powiedział. - Weź najlepiej letnie rzeczy i koniecznie strój kąpielowy. Umiesz
pływać?

- Tak, ale niezbyt dobrze. Nie pływałam od czasów szkolnych...

- W takim razie będę miał czego cię nauczyć ..

__________________

Heeeej *.* A jednak dzisiaj ten odcinek pojawi się :)) <HURAAAAAA>
I tak wiem.. ten odcinek jest okropny =.= .XD
A no własnie.. Chciałam wam podziękować za tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem.. Kooochaniii jesteście..;*
To jak.. Za niedługo Wenecja..
Aaaa.. I info dla fanów PEDDIE!
W następnym odcinku będzie troszeczkę Peddie :))
To do kiedy? Do jutra czy czwartku ^^


Nathalia /Patrycja ;3

Wielkie sory ;C/ By Nathalia (Patrycja) ;3

Hej wam :) Jak tam u was ? Ale dogrzewa...
Chciałam was Przeprosić. Mianowicie dziś miała pojawić się kolejna część odcinka.. ale niestety rodzice zabrali mnie do cioci na cały dzień =.= Przepraszam. Postaram się jutro coś napisać :D
A tak a propos.. Co byście chcieli w kolejnych odcinkach? Czekam na wasze pomysły ^^

Nathalia/Patrycja ;3

22 lipca 2013

Rozdział 14 część 1/ by Wild and Beauty




Rano

Delikatnie otworzyłam powieki. Obok mnie leżał już Fabian. Nie spał. Na sam mój widok uśmiechnął się i pocałował.
-Dzień dobry kochanie.-przycisnął mnie do siebie i zaczął bawić się włosami.
-Nawet bardzo dobry.-zaśmiałam się i wstałam. Skierowałam się do łazienki. Na samym początku spojrzałam w lustro. Czy, aż tak się zmieniłam? Te 5 słów nieustannie krążyły po mojej głowie. Może wcale? Nigdy nie byłam pewną siebie osobą. Dzięki niemu to wszystko się zmieniło. Czy on tak na mnie działał? tego byłam pewna. Opłukałam twarz zimną wodą, otarłam ją ręcznikiem i poszłam do kuchni. Schodząc ze schodów wyczułam pyszny zapach. To pewnie brunet coś szykuje. Miałam rację. Stoją u progu drzwi ujrzałam go i on mnie też. Oboje ruszyliśmy w swoim kierunku. Stojąc już wystarczająco blisko siebie nasze spojrzenia się spotkały.
-Porywam cię gdzieś.-powiedział kładąc ręce na mojej talii.
-Czyżby?-uśmiechnęłam się w jego stronę.-A jeżeli nie chcę?-dodałam tuż po chwili zakładając dłonie na jego kark.
-To spotka cię kara.-przysunął się jeszcze bliżej. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć zaczął mnie łaskotać. Nie mogłam przestać się śmiać, a on dalej robił to samo. Wyrywałam się mu na wszystkie strony, ale on był sprytniejszy. Jedną ręką trzymał, a drugą robił to co przed chwilą. Na razie ten dzień zapowiadał się cudownie.



Jeżeli sądzicie, że ten rozdział jest beznadziejny to się z wami zgadzam. Napisałam go, bo zostałam zmuszona! :) No niestety. Zapraszam też do siebie na Prolog mojej nowej historii > PROLOG Do zobaczenia niedługo^^ Zostały mi już tylko 2 lub 3 części.


Wild and Beauty

 

Rozdział I. Część I / II /// by cнosen tωo


Nina mocniej ścisneła rączke granatowej walizki. Nic nie szło dzis po jej myśli: na lotnisku zgubiono część jej bagażu, bateria w komórce padła, a prognoza pogody jak zwykle się nie sprawdziła. Jakby na potwierdzenie z nieba dało się usłyszeć cichy grzmot. Mimowolnie przyśpieszyła kroku . To właśnie bagaż z ubraniami zniknoł, więc tym bardziej nie chciała zmoknąć - nie miała nic na zmianę.
Puki nie znajdzie niczego własnego, miała zatrzymać się w mieszkaniu swojej kuzynki – Melanie.
Mimo, że juz kilka razy tłumaczono jej drogę z lotniska, z każdym kolejnych krokiem czuła się niepewniej niż dotychczas. Jej zdolnosci orientacji w terenie były znikome.
Ugh.. co jej strzeliło do głowy? Po co ruszała sie ze Stanów? Na wspomienia jej się zachciało, to teraz ma.
Sięgneła do bocznej kieszeni torby podróżnej, i wyciagneła z niej przewodnik.
Dobra, a więc miała trafić na..- spojrzała na adres nabazgrany u dołu kartki czerwonym markerem. - ...  Abbey Road. Dość szybko odnalazła na mapie nazwę ulicy.
Okej. - pomyślała.- skoro już wiem gdzie mam dotrzeć, należało by zastanowić sie nad tym gdzie ja w ogóle jestem.
Rozejrzała wie w około w poszukiwaniu jakiejś tabliczki. Niestety bezskutenie. Po krótkim namyśle postanowiła iść dalej.W końcu co mogło pójść źle? W najgorszym przypadku zabłądzi.

***

Mineło jakieś 15 minut. Nogi bolały ją coraz bardziej, a ręce powoli zaczeły puchnąć od cięzkiego bagażu. Postanowiła chwile odpocząc. Opadła na dębową ławkę w centrum parku rzucając bagaż obok. Poczuła zdecydowaną ulgę. Przymkneła powieki rozkoszując się chłodym powiewem wiartru muskającym jej twarz. Czuła poranną świerzość nieskarzoną jeszcze codziennym życiem londyńczyków. Zaciągneła się powietrzem. To jest to. To czego przez lata brakowało jej w Stanach.
 Niespodziewanie poczuła rosę na policzku. Zaraz. Skąd na jej policzku wzieła się rosa? Wystawiła ręke. Pojawiły sie na niej dwie obfite krople. Nie. Nie. Nie Nie. Nie! W pośpiechu zeskoczyła z ławki. Podbiegła do walizki, w celu znaleziania w niej czegoś przeciwdeszczowego. Kilka sekund później uśmiadomiła sobie że kurtkę miała w zaginionej walizce. Czały czar prysł. Pośpiesznie zaczeła się rozglądac w poszukiwaniu jakiegoś miejsca do schronienia. Jej wzrok padł na daszek nad witrynką sklepową. Popedziła w jego stronę. Przez ten czas zdążyło się już nieźle rozpadać. Jej złote włosy całkiem przemokły, a mokra koszulka przylegała do ciała. Dobiegła i odetchneła głęboko starając się wcisnąc jak najdalej. Wraz z każdą kolejna kroplą czuła coraz większe przygnębienie. Po pierwsze: Nie było tu zbyt wygodnie. Musiała się ścisnąc by nie wychodzić zza daszek. Po drugie: Nie wiedziała ile jeszcze będzie tu stała. Był mniej-więcej kwandrans po szóstej. Kto normalny wychodzi o tej godzinie z domu? Na pomoc raczej nie mogła liczyć. Mogłaby zadzwolnić do Mel, gdyby miała sprawną komórkę, ale niestety tak nie jest. Głośno westchneła i spojrzała na szare niebo. Jak narazie nie zapowiadało sie na poprawę. Wygląda na to, że na jakiś czas tu ugrzęzła. Spusciła wzrok, ręce bezwłanie opadły jej na kolana. Dlaczego to zawsze musiało sie jej przytrafiać? Zawsze przyciagala kłopoty. To wszystko przez tą jej niezdarność. Kto jak kto , ale ona zawsze...
- Przepraszam?- z zamyślenia wyrwał ją męski głos. - Co pani tu robi o tej porze? Coś się stało?
Z nadzieją podnosła głowę. Głos był znajomy. Ale nie mogła dostrzec twarzy nieznajomego. Była zakryta za granatowym kapturem od kurtki przeciwdeszczowej.
-Ja.. nie. Czy mógłby pan...
-Emm..- mężczyzna nagle przerwał.- Nie chcę żeby to dziwnie zabrzmiało, ale.. nie nazywa się pani przypadkiem Nina? Nina Martin?.- widząc jej minę, nagle się zmieszał.- Przepraszam. Pomyliłem panią z kimś .
- Nie. - przyjrzała sie tajemniczemu mężczyźnie, jeszcze bardziej ciekawa jego tożsamości.- Ma pan racje. Nazywam sie Nina. Skąd pan wiedział? Chyba się nie znamy.- pokręciła głową z niedowieżaniem wciąż się mu przyglądając.
 - Oczywiście, że tak. - nieznajomy ściągnoł kaptur, a Nina ujrzała uśmiech którego nigdy więcej nie spodziewała się zobaczyć.


Pewnie już domyślacie sie kogo spotkała. ^^

Dziękuje za tyle miłych słów pod poprzednim rozdziałem. ;) Mam nadzieję, że ten też Wam się spodoba. ^^

cнosen tωo

20 lipca 2013

Rozdział 13/ by Wild and Beauty





-Już idę!-krzyknęłam pakując ostatnie rzeczy. Postanowiliśmy wyjechać na parę dni do domku Fabiana, który znajduje się nad morzem. Położony na cichym obszarze, malownicze widoki z tarasu. Oboje nie mogliśmy się już doczekać szczególnie, że jutra mija pół roku odkąd jesteśmy ze sobą. Chwyciłam w rękę torbę i wybiegłam. Przed schodami czekał już brunet.
-Możemy już jechać?-spytał na co ja pokiwałam twierdząco. Wyszliśmy i ruszyliśmy do samochodu.

***

-Już jesteśmy.-rzekł zatrzymując auto. Wyszliśmy i udaliśmy się do budynku. 2 piętrowy domek gdzie na dolnej części mamy kuchnię, salon i mały pokoik, górna zaś część posiada sypialnię oraz łazienkę. Pierwszą rzecz jaką zrobiłam tuż po wejść to powędrowanie na taras. Stałam tuż przy drzwiach trzymając okrągłą gałkę, miałam ją już przekręcać gdy nagle wszedł Fabian. . Nawet kiedy się nie obracałam wiedziałam, że chłopak się do mnie zbliża. Miałam rację. Lewą ręką objął mnie w talii, prawą położył na mojej tak, że momentalnie nasze palce były splecione.
-Daj, ja to zrobię.-wymamrotał do ucha przez co sprawił u mnie lekkie dygotanie. Zamknęłam oczy i zdałam się na niego. Otworzył drzwi na oścież przez co mogłam poczuć świeżą, słoną morską bryzę. Ruszyłam parę kroków naprzód napawając się coraz bardziej przyjemnym zapachem powietrza.
-Otwórz oczy--rzekł powoli puszczając mą dłoń. Delikatnie otworzyłam powieki. To co zobaczyłam do reszty odebrało mi mowę. Błękitne niebo zlewające się z piaskiem, słońce chylące się ku zachodowi odbijając swą kolorystykę w tafli i lekki przyjemny powiew. Tego właśnie potrzebowałam.
-Podoba ci się?-spytał radosnym głosem stając obok mnie.
-Bardzo.-odwróciłam głowę do zielonookiego. Cały czas na jego twarzy malował się piękny uśmiech. Ujął mnie w swoje ramiona kładąc podbródek na mojej głowie. Teraz już nic nie stanie pomiędzy nami. Oboje ufaliśmy sobie bezgranicznie. Każde wahanie, każdy sekret mówiliśmy do ukochanej osoby. Dla niektórych może się to wydawać głupie lub zbędne w związku. Nie przywiązywaliśmy się do negatywnych uwag ze środowiska zewnętrznego. Mało nas to obchodziło.

***

Aktualnie  była 19: 58. Kompletnie straciłam poczucie czasu. Szybko wyjęłam z walizki szeroki, dziergany sweter w kolorze mięty. Nałożyłam go na siebie i czym prędzej zbiegłam na dół. W salonie Fabian oglądał telewizję.
-Możemy już iść.-powiedziałam uśmiechając się szczęśliwie. Wyłączył film, który właśnie oglądał i wyszliśmy. Niedaleko nas jest wesołe miasteczko. Chcieliśmy spędzić trochę czasu na zabawie. Nasze dwie dłonie bez przerwy były razem Powoli dochodząc mogliśmy zobaczyć diabelski młyn. Miałam nadzieję, że dziś skorzystamy z niego.






Kocham ten gif! *.*  Jedyne co mi się nie podoba to ta końcówka...Całkiem ją zniszczyłam. Przepraszam! Obiecuję,  że się poprawię^^ Już niedługo Fabina przeżyje kryzys...he he :) Będziecie mogli mnie zabić^^


Wild and Beauty


19 lipca 2013

Stracone marzenia - Już nigdzie nie mam zamiaru, wyjeżdżać bez Ciebie [3] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [3]:
" Już nigdzie nie mam zamiaru, wyjeżdżać bez Ciebie. "


A co jeśli to nie prawdziwa randka? 
Nina miała nadzieję, że to nie jest żart. Oderwała wzrok od kartki i ruszyła w stronę holu. Była dopiero szósta trzydzieści, zbyt wcześnie jak na kolację.

Kiedy weszła na schody, które prowadziły na górę, usłyszała muzykę dochodzącą z sypialni. Frontowe drzwi były otwarte. Wpadła do środka.

- Nino?- krzyknął Fabian.

Nie odpowiedziała. Nie musiała. Zobaczył ją zanim, skończył wymawiać jej imię.  Amerykanka stała wprost na przeciwko niego.


Fabian po raz pierwszy widział ją tak ubraną... po domowemu. Nie wystrojona na randkę czy ubraną do pracy.Kiedy podniosła ręce, aby odgarnąć włosy z twarzy, zauważył, że uśmiecha się.

- Jak tam w pracy...

- Jak minął ci dzień..

Oboje zaczęli mówić jednocześnie i Fabian dał jej znak, żeby kontynuowała. Jego słowa mogły poczekać. Dodał to do swojej, wciąż wydłużającej się listy.

- To wszystko.. - zwilżyła wargi. - Jest dla nas?

- Tak.- rzekł z lekkim uśmiechem.

Ich spojrzenia się spotkały, a Fabian zobaczył w jej oczach radość. Znowu go uderzyło,że tak się zmieniła. Stała się silną kobietą. Bardzo chciał ją mieć ponownie przy swoim boku.. Codziennie..

Chwilę to trwało zanim Nina , na niego spojrzała. Następnie uśmiechnęła się i ten śmiech narastał w niej, aż w końcu zabrzmiał jak uwolnione ciśnienie dławione obawą. Ciągle się uśmiechając, popatrzyła na niego zwężonymi oczami.

- Nigdy nie przepuścisz takiej okazji, prawda?

- Ale musisz przyznać, że jestem użyteczny.

- Jesteś - uśmiech pozostał jeszcze na jej ustach, ale w jej oczach Fabian zobaczył prawdziwą wdzięczność.

Nina mocno odczuwała jego obecność, i była świadoma, że to nie jest bajka.. Tylko rzeczywistość.
Podczas posiłku prowadzili swobodną rozmowę, śmiejąc się..

- Dlatego zaproponowali mi ten projekt - opowiadał.

- Och.. - uśmiechnęła się. - Ale wróciłeś już na stałe? Tutaj, do domu?

Fabian nie odpowiedział od razu. Nina spojrzała na niego i napotkała jego wzrok. To, co zobaczyła, zaparło jej dech w piersiach. Widziała płonące w jego oczach pożądanie.


- Nino pojedź ze mną. Do Wenecji.

- Ale...

- Nie ma żadnego, ale. Jedziesz ze mną i koniec dyskusji. - rzekł z uśmiechem, chwytając jej dłoń, gładząc kciukiem jej nadgarstek. - A co do twojego wcześniejszego pytania.Tak, zostaję. Już nigdzie nie mam zamiaru, wyjeżdżać bez Ciebie.

Jego odpowiedź była automatyczna.. tak jakby czytała mu w myślach. Serce zabiło jej mocniej i poczuła wielką pokusę. Mogła to zrobić.. wręcz może. Może spędzić z nim cały dzień i noc, a może nawet cały weekend. Tutaj, w ich domu, w Wenecji, gdzie pozostawały po nich wspomnienia, daleko od ich najlepszych przyjaciół.
Nikt by nawet nie wiedział..

Fabian gładził Ninie plecy. Czuł satysfakcję i słodycz wypełniającą ich obojga, kiedy głaskał jej włosy, a z radia płynęła romantyczna muzyka "Ballady".


- Ciągle używasz tego samego szamponu. - szepnął, zakładając kosmyk włosów za jej ucho i dotykając małego, perłowego kolczyka. - Czy to te same kolczyki?

- Pamiętasz?

- Pamiętam.

Kiedyś przez cały weekend Nina nie nosiła niczego więcej, tylko te kolczyki. Poczuł, jak jej ciało zakołysało się w takt melodii. Uśmiechnął się i przytulił ją mocniej.


- Mam zamiar zabrać Cię dziś na "Dancing".

- Gdzie?

- Do "Cherry Bar".

Roześmiała się. Podmuch jej oddechu prawie sparzył mu skórę.
- Możemy iść, jeśli chcesz. - powiedział, przyciskając ją mocniej do siebie. - Ale to jest również miłe.

Amerykanka przeciągnęła się, dotykając dłońmi jego szyi.
Pierwotna melodia pożądania popłynęła w jego krwi. Przesunął ręce na jej pośladki, przyciskając ją mocniej do siebie. Podniosła głowę. Zobaczył radość w jej oczach i słabość, która wywołała u niego czułość, której ponownie mógł doświadczyć.

To była jego kobieta i nie pozwoli jej odejść.
Powoli rozluźnił uścisk i delikatnie, pieszczotliwie przesunął dłonie z jej bioder do talii, a później do ramion. Następnie dotknął jej ust i przejechał kciukiem po dolnej wardze. Kiedy się pochylił, żeby ją pocałować, poczuł znajomy smak jej ust.

Niechętnie przerwał pocałunek i patrzył, jak zmrużonymi oczami spojrzała na jego usta, a później na twarz. Jedna jej ręka ciągle błąkała po jego karku, a palce gładziły włosy, tak delikatnie jak skrzydła motyla.

________________________
No czeeee waaam ;3 Dzisiaj 3 odcinek.. a za niedługo 4.. Wyjazd Fabiny do Wenecji, niespodzianka.. itd. Reszty nie zdradzę! Hue hue :))
Patkaaaaaaa ma dziś humor.. Może to przez powrót do zdrowia.Yeaaaaaaaaaaaaaah ! < 3333
A może przez pogodę..
A no tak. dzisiejszy odcinek dedykuję naszej kochanej Pauline. Moja biedaczyna :(
Trzyyyymaaaaaaaaaaaj Sięeee KICIA!!! *.*
Buzi buzi.. cmok cmok *_~

Nathalia/Patrycja ;3



18 lipca 2013

Prolog // by cнosen tωo

Nina spojrzała na zegarek. Piąta trzydzieści trzy. Za około dwie minuty samolot wyjąduje.
Wyjrzała ze znurzeniem za okno. Nad nią rozciągała się panorama uśpionego miasta. Ona też nie mogła się jeszcze otrząsnąc z resztek snu. Rozejrzała się dookoła. W porównaniu do niej, reszta pasażerów oczekiwała lądownia w pelnej gotowości.

Pewnie zastanawiacie się, co Amerykanka zamierza robić w Angli? Cóż, w Ameryce nigdy nie umiała się odnaleść, a teraz po śmierci Gran, nie miała już niczego co by ją tam trzymało.
Anglia była dla niej miejscem bardzo sentymentalnym.
Tu przeżyła pierwszą prawdziwą przygoda, zawarła pierwsze przyjaźnie, poznała smak prawdziwej miłości. A to wszystko w małym miasteczku niepodal Liverpool'u. Jednak to nie tam zamierzała się udać. Jako cel obarała sobie Londyn. To właśnie tam postanowiła rozpocząć nowy rozdział swojego życia.


Moja pierwsza notka na tym blogu. ^^ Szczerze mówiąc, to niezabardzo sie tu widzę. Jak dla mnie poziom jest chyba troszkę za wysoki. ^^ Zresztą to Wy o tym zadecydujecie. :)  
Wreszcie się doczekałaś Patrycjo. ;) Mam nadzieję, że się podoba.  :3


 cнosen tωo

16 lipca 2013

Stracone marzenia - Chcę spędzić z Tobą ten wieczór, Nino [2] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [2]:
" Chcę spędzić z Tobą ten wieczór, Nino.  "


Nina obudziła się z potwornym bólem głowy, a na dworze było szaro. Spała fatalnie. Spojrzała na zegarek przy łóżku - zaspała!

Najszybciej jak mogła umyła się, upięła włosy w oficjalny kok i włożyła swoją ulubioną sukienkę. Zrobiła szybki, lekki makijaż i wypiła parę łyków kawy. Na pożegnanie pocałowała Fabiana w policzek. Szybko wybiegła z domu, wkładając płaszcz.

Chociaż szła szybkim krokiem, dotarła do galerii spóźniona o dwadzieścia minut.

Główna sala za drzwiami z dymnego szkła, miała owalny kształt. Wystrój zaprojektowano w kolorze brązowy, ze złotymi i ciemnożółtymi zdobieniami i dodatkami. Wygięte schody prowadziły na antresolę. Klasyczne kolumny przydawały wnętrzu spokój, harmonię i elegancję.


Nina zerknęła na antresolę. Kilka osób już tam spacerowało, oglądając różne obrazy. W jednym końcu wysoki, ciemnowłosy mężczyzna i drobna kobieta o jasnych włosach do ramion, przyglądali się miniaturom.

Amerykanka weszła do pokoju biurowego. Przywitała się ze swoim kolegą Georgie'm i przeprosiła za spóźnienie. Potem zajęła swoje miejsce przy biurku, w dyskretnym miejscu na sali. Zobaczyła Gran w pobliżu. Oglądała znane obrazy francuskich malarzy z Paryża.

Nina wróciła do domu późnym popołudniem. Wchodząc do salonu, zapaliła światła. Na blacie kuchennym leżała kartka. Nina wyjęła kartkę, która była dołączona do prezentu i przeczytała:
Co powiesz na kolację? Czekam na górze.
Fabian.

Nic dziwnego, że taka była reakcja. Fabian mógł przypuszczać, że przeczyta jego kartkę, dlatego czekał na nią na górze. 


Nina potrząsnęła głową, przypominając sobie wszystko, co jej kiedyś powiedział.

"Czekam na górze".. Nina nie mogła pojąć, jak w taki sposób mógł wypowiadać swoją wolę.

Włóż pantofle do tańca.
Weź urlop.
Chcę spędzić z Tobą ten wieczór, Nino.

Pokusa nasiliła się, kiedy wzięła do ręki bransoletkę i przyjrzała się pięknemu wyrobowi tak przypominającemu ich minione stosunki i takiemu doskonałemu symbolowi obecnych. Ten mały prezencik mówił: Kocham Cię.

Przez ostatnie sześć miesięcy Fabian był strasznie zabiegany. Rzadko co dzwonił do Niny. Jednakże jego dzisiejsza pokusa, spowodowała, że Nina czuła się tak pewna siebie. W końcu odzyskała to i ogólnie rzec biorąc miała dobre samopoczucie. Może powinna zaspokoić swoje pragnienia?

Ale czy tym razem, na pewno nie chciała czegoś więcej?

Z drugiej strony właśnie od wczoraj, miała już wszystko, czego pragnęła tutaj, w tym życiu.

A może powinna zjeść z nim kolację, zatańczyć i błyszczeć jak kobieta, której on nie pozwolił rezygnować z najskrytszych marzeń? Może powinna iść teraz tam, na górę.? Spędzić z nim ten wieczór ? Nie rezygnować ze swoich marzeń ...?

__________

Heloooł *.* Przepraszam was jeśli dzisiejszy odcinek taki krótki, ale następny będzie dłuższy i mnóstwo Fabiny *.* Hue hue .xD

Do napisania :
Nathalia/Patrycja ;3



15 lipca 2013

:))/ By Nathalia (Patrycja) ;3

Hej wam ponownie :)) Przepraszam was za tamto, ale po prostu ostatnio mam złe dni. Za dużo się dzieje. I'm sorry. Jestem także wdzięczna mojej siostrze, że usunęła tamtą notkę..
A w takim razie że dziś jest rocznica bloga to : STO LAT *.*
Oby tak dalej : >
Nie pytajcie się mnie czemu Naćka odeszła, bo nie mam bladego pojęcia.
Opowiadanie pojawi się najprawdopodobniej jutro lub w czwartek ^^

Nathalia/Patrycja ;3

14 lipca 2013

Stracone marzenia - Tylko Ty i Ja [1] / By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [1]:
"Tylko Ty i Ja"


Nic dodać, nic ująć. Nina była ciekawa, czy Fabian żałuję tego spontanicznego wyjazdu, i czy odetchnął z ulgą, że w końcu wrócił. 

Skręcili za rogiem w spokojną uliczkę. Zatrzymali się przed zdobionym wejściem do domu numer 12. Światło latarni przy drzwiach i z jednego okna na parterze  rozlewało się na chodniku. Okna na piętrze były ciemne. 

Nina spojrzała w oświetlone okno na parterze i zauważyła, że jedna z zasłon się porusza. Jej babcia na pewno na nią niecierpliwie czekała i już ją dostrzegła.

Zaczęła szukać kluczy w torebce. Miała nadzieję, że to nie jest sen... tylko rzeczywistość.
Fabian trzymając siatki jedną ręką, wziął od Niny klucze i od razu wybierając właściwy, otworzył drzwi frontowe.

Nina zapaliła światło w małym korytarzu. Po chwili przeszli do przestronnego pomieszczenia, które było połączeniem kuchni i salonu.

Amerykanka zdjęła płaszcz, a jej towarzysz odłożył swoją torbę oraz siatki z zakupami na stoliku. Rozejrzał się wokół.

- Nic się nie zmieniło. - Stwierdził.

Kiedy Fabian popatrzył wprost na Ninę, dziewczyna mogła zobaczyć, że jego oczy są niebieskie, ale takie ciemne, niemal czerń połączona z niebieskim. Oczy, które wyglądały bardzo dziwnie przy naturalnie ciemno - kasztanowych włosach.  Nina z trudem oderwała od niego wzrok:


- Kiedy przyjechałeś?

- Dziś.. - rzekł z uśmiechem.

- Tak bardzo mi Cię brakowało. - rzekła, opuszczając głowę w dół.

- Ale już jestem. - dodał bez wahania. - I to się teraz liczy.. Tylko ty i Ja .
- Nino, czy na wystawie będą te sławne miniatury? - Gran  zmieniła temat.

 - Tak, tak będą. - odpowiedziała, całkiem zamyślona.

- Moja ulubiona to ta przedstawiająca ciemnowłosą dziewczynę w pięknej niebieskiej sukni balowej. Na szyi ma perły, a w ręku coś, co wygląda na maskę karnawałową. Zawsze trochę przypominała mi ciebie.

To był kolejny obraz, który szczególnie podobał się Ninie. Szata i fryzura kobiety na obrazie wskazywały, że musi być kopią jakiegoś malowidła. Gdy Nina spytała swojego szefa, gdzie jest oryginał, odparł, że widział go bardzo dawno temu i nie pamięta.

- Pamiętasz jak wspominałaś Fabianowi, jak podoba Ci się ten obraz. - odezwała się staruszka. - Przyznał się, że jego też.. - Po chwili Gran wyprostowała się na krześle. - A jak się czuję?

- Jest zmęczony po podróży. Pewnie śpi. Aaa i otwarcie wystawy jutro rano.- rzekła z uśmiechem

Paella, którą przygotowała Nina była gotowa. Jej babcia zaproponowała do niej butelkę wina marki Rioja.

- Babciu udawajmy, że jesteśmy w Hiszpanii.

Po posiłku Gran oświadczyła, że to najlepsza paella, jaką kiedykolwiek jadła. Rozmawiały, śmiały się, i grały w karty, aż Nina zorientowała się, że dochodzi północ. Ruszyła korytarzem do swojego mieszkania, a gorące podziękowania Gran, nadal dźwięczały jej w uszach.

Otworzyła drzwi i zapaliła światło. Pierwsza rzecz , którą zauważyła, to jej klucze leżące pod stolikiem. Musiały tam spaść, kiedy przepakowywała torby...

Nagle zesztywniała. Ogarnęło ją dziwne uczucie. wszystkie przedmioty znajdowały się na swoim miejscu, torebka leżała tam gdzie ją zostawiła, ale szóstym zmysłem wyczuwała, że coś było nie w porządku.

Rozejrzała się dookoła. Tak! Oba okna - frontowe i kuchenne z boku domu - zostawiła otwarte, gdy wychodziła. Teraz były zamknięte, a zasłony zasunięte.

Poczuła, jak jeżą jej się włosy na karku. Na rękach, miała gęsią skórkę. Zasłony same się nie zasunęły, chyba że zrobił to Fabian?

Jednak ktoś tu był. I może nadal jest!

Nina zadrżała. Powoli ruszyła w stronę sypialni, zapalając wszystkie światła. Sypialnia była pusta. Ani jednego śladu Fabiana.



Jedyną rzecz, jaką zauważyła na swoim biurku, była ukryta w głębi paczka, z małym listem. Miała wielkość pudełka na buty, ale wydawała się dość ciężka. Była owinięta w pozłacany papier, z drukowaną karteczką:
Dla Niny, z miłością. Najlepsze życzenia z okazji 22 urodzin.
Fabian.

 Gdy Nina to przeczytała, zalała się łzami. W środku znajdowała się jakaś przepięknie rzeźbiona szkatułka z kości słoniowej. Szkatułka miała lekko wypukłe wieczko, na nim dopiero po chwili rozpoznała misternie i niekowencjonalnie wyrzeźbiony jej znak zodiaku: Bliźnięta. 


Nina ponownie się rozpłakała. Jakim sposobem Fabian - którego, teraz nie było. - mógł zdobyć taki piękny i idealny prezent na tę okazję.? Jej serce przepełniała miłość i wdzięczność.  Umieściła szkatułkę na stoliku w sypialni w dość widocznym miejscu. W tym miejscu zauważyła jeszcze jedną kartkę..

Przepraszam Cię Nino, ale musiałem iść do pracy. Będę około 4 nad ranem.
Całuję, Fabian.

Nina odłożyła kartkę na swoje miejsce, i ponownie spojrzała na szkatułkę. 

Skąd on wogóle wiedział, co chce dostać na urodziny. Przecież tylko Gran mówiłam o tym... - pomyślała.

Nina wzięła prysznic i położyła się do łóżka, jednak niespokojne myśli, zmartwienia o Fabianie długo nie pozwalały jej zasnąć.

_____________________

Hej wam *.* Dzisiaj 1 odcinek nowej historrii.. Wiem, dupiaty wyszedł.. zresztą jak ta cała historia -.-
Jutro jest rocznica bloga :) A ja raczej nic nie napisze.. Powód.. Musze odpocząć. Ale obiecuję wam, że we wtorek obiecuję napisac kolejną część.
Dzisiaj oczywiście jak w każdą niedzielę, trze iść do kościółka. I nasz kochany proboszcz, zawsze pod koniec mszy ogłasza takie ogłoszenia.. W pewnym momencie zaczął coś tam gadać.. Że młodzież to wogóle nie chce chodzić do kościoła tylko siedzić na tym flejbuku.. Chyba wiecie o co chodzi..Zamiast Facebook.. powiedział "flejbuk"... Śmiech na cały kościół.. Tak to jest jak się ma extra, wkurzającego proboszcza ;]
No to.. mam nadzieję, że wam ta 1 część przypadnie wam do gustu :))

Nathalia/Patrycja ;3





13 lipca 2013

Rozdział 12 część2/ by Wild and Beauty





Weszłam do domu razem z Philipem. Sądzę, że Fabian mógł nas usłyszeć gdyż do moich uszu dochodziło skrzypienie podłogi. Już po chwili brunet wyłonił się zza drzwi.
-Witaj Nin...-tutaj urwał, bo zobaczył mężczyznę obok mnie.-Kto to jest?-w jego głosie usłyszałam zazdrość i złość.
-To Philip, mój kolega z pracy. -uśmiechnęłam się do mego chłopaka by załagodzić sytuację. Następnie zaprowadziłam mojego gościa go salonu. Powiedziałam  żeby tu chwilę poczekał. Usiadł na kanapie i zaczął rozglądać się we wszystkie strony. W tym czasie poszłam z zielonookim do naszej sypialni.
-Nie bądź zły. To szef kazał nam to zrobić.-chciałam żeby mi uwierzył.
-Jak chcesz.-odpowiedział obojętnie i wzruszył ramionami.
-Za godzinę go tu nie będzie. Obiecuję.-położyłam dłonie na jego karku i przybliżyłam głowę. Nie minął moment, a moje usta znajdowały się na jego.
-Okey?-zapytałam patrząc na niego błagalnie.
-Okey.-westchnął.
-Jesteś cudowny. Dziękuję.-odparłam zadowolona. Wyszłam i udałam się do kolegi. Godzina minęła dość szybko. Większość czasu spędzaliśmy gadając i śmiejąc się. Niekiedy kątem oka dostrzegłam Fabiana i od razu spoważniałam. Teraz była 21. Philipa się już pozbyłam. Siedziałam na kanapie i oglądałam telewizję. Druga połówka znajdowała się w łazience. Nie przywiązywałam większej uwagi to tego co działo się na ekranie. Moje myśli krążyły wokół reakcji Fabiana. Czy nadal jest na mnie obrażony? Może już nie będzie chciał ze mną mieszkać? Tylko to przychodziło m i do głowy. Akurat wszedł on. Bez słowa usiadł obok mnie.
-Nadal jesteś na mnie zły?-spojrzałam na niego.
-Nie.-odparł obojętnie. Przysunęłam się i położyłam głowę na jego ramieniu. Obtulił mnie ręką i przycisną jeszcze bliżej.
-Przepraszam.-szepną spuszczając głowę.
-Nie masz za co.-delikatnie musnęłam jego wargi na co odpowiedział zgrabnym uśmiechem. Po czym w spokoju skupiliśmy się na filmie.


***Miesiąc później***


Leżeliśmy na kanapie w swojej ulubionej pozycji. Ja trzymałam głowę na jego klatce piersiowej słuchając bicia serca, a on bawił się moimi palcami u lewej ręki. W tej chwili miałam ochotę zadać mu to pytanie, ale bałam się. Może jednak nie powinnam tego robić? W końcu się przełamałam.
-Fabian...-zaczęłam dość zciszonym tonem.-czy ty mnie kochasz?-nastało głuche milczenie.
-Fabian?-powtórzyłam ponownie tym razem coraz bardziej drżącym głosem.
-Kocham cię tak jak nikogo innego. Kocham cię za to, że ciągle jesteś ze mną. Kocham cię, bo dajesz mi powód do życia. Kocham cię dlatego, że przy tobie mogę być zawsze szczęśliwy. Kocham cię.-to nie był sen. On mnie kocha. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej i wyszeptałam te 3 słowa:
-Ja ciebie też. 






No i tak zakończyłam rozdział 12. Już małymi krokami zbliżamy się do końca mojej nudnej jak flaki z olejem historii. Teraz na serio nie wiem kiedy następna część. Patrycja mnie o nią prosiła, więc nie mogłam odmówić.^^ Dobra ludzie do zobaczenia niedługo. Może...



Wild and Beauty

Obserwatorzy