25 lutego 2013
Ten blog nie dla mnie odchodzę\Radocha^^
Żegnająca się
Radocha^^
24 lutego 2013
Rozdział 14 by Patuśka
Hej! Ja przychodzę z rozdziałem ;)
Ponieważ dawno żadnego nie było tu macie link to poprzedniego:
>KLIK<
ROZDZIAŁ 14
Obudziłem się około jedenastej. Zaspanym wzrokiem rozejrzałem się po pokoju. Zauważyłem, że nie ma obok mnie Patricii. Spojrzałem na kalendarz, wiszący na ścianie. Dzisiejsza data była zaznaczona. Nie mogłem sobie przypomnieć dlaczego. Wziąłem plecak i wyciągnąłem z niego jakieś bokserki, skarpetki, dżinsowe spodnie i czarny t-shirt z nadrukiem liścia marihuany. Przewiesiłem ciuchy przez ramię i skierowałem się do łazienki. Tam wziąłem prysznic, umyłem zęby i przebrałem się. Następnie zszedłem do kuchni. Zastałem tam Trixie, która robiła jakieś kanapki. Podszedłem do niej od tyłu i objąłem ją w talii.
-Co dziś na śniadanie, kotku? - spytałem i pocałowałem ją w szyję
-Kanapki z serem i pomidorem - odpowiedziała
-Mmm... Zapowiada się pysznie - powiedziałem po czym zacząłem całować Pat po szyi
Ona lekko odepchnęła mnie od siebie i wręczyła mi kanapkę. Uśmiechnęła się i także zaczęła jeść. Właśnie wtedy coś mi się przypomniało.
-No tak! - krzyknąłem
-Co? - zapytała Trixie
-Muszę dzisiaj jechać do szpitala.
-Dlaczego? Czy coś się stało?
-Nie. Po prostu lekarz musi mi zdjąć szwy z nogi.
-To co, jedziemy?
-Tak, ale muszę jeszcze nakarmić Pepsi i wyjść z nią na spacer.
Zawołałem sunię, która od razu do mnie podbiegła. Nasypałem do miski porcję karmy i postawiłem ją na podłodze. Na komendę suczka zaczęła jeść. Pat z uśmiechem się jej przyglądała. Kilka minut potem wyszedłem z Pepsi na spacer. Chodziliśmy wzdłóż drogi. Po powrocie do domu jak zwykle czegoś się napiliśmy. Sunia położyła się na kanapie i zasnęła, a ja i Patricia pojechaliśmy do szpitala. Na zdjęciu szwów nie było tak źle. Spodziewałem się czegoś gorszego. Po tym małym zabiegu poszliśmy do baru. Ja zamówiłem drinka, a moja dziewczyna colę.
-Nigdy bym nie pomyślał, że będziemy razem. - powiedziałem
-Ja też. Będziemy razem szczęśliwi - odpowiedziała Pat
Nagle, w tym samym czasie do mnie i Trixie przyszedł SMS. Sprawdziłem telefon tak jak buntowniczka.
"Fabian, przepraszam Cię za tamtą kłótnię. Nie powinnam tak reagować. Spotkajmy się w parku o 16.00. Całuję, Nina. ;*"
Byłem mile zaskoczony tą wiadomością. Pomyślałem, że wreszcie możemy się pogodzić.
-Eddie chce się spotkać. - szepnęła Pat
-Co?
-"Gaduło, przepraszam Cię za tamtą kłótnię. Nie powinienem tak reagować. Spotkajmy się w parku o 16.00. Całuję, Eddie. - przeczytała
-Mój SMS ma taką samą treść.
Wymieniliśmy się komórkami i przeczytaliśmy te wiadomości. To było bardzo podejrzane.
-Jak myślisz, czy to jakaś pułapka? - zapytałem
-Na pewno. Jedziemy?
-Tak.
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę celu.
Kocham, Fabian x
Jakiś taki... niedopracowany. To przez tą przerwę. Wyszłam z wprawy ;) Czekam na opinię (tylko mają być szczere)
I jeszcze jedno :) Co to za piosenka? (wykonawca i tytuł)
Yeah, you can be the greatest
You can be the best
You can be the king kong banging on your chest
You can beat the world
You can beat the war
You can talk to God, go banging on his door
23 lutego 2013
Rozdział 21 by Naćka ;3
Rozdział 21
„Tajemnica która..już nie jest tajemnicą”
Teraz przyjaciółki prawie nie rozmawiały,a ciszę przerywało tylko bębnienie deszczu w szyby. Jak to w Anglii,deszcz deszcz i jeszcze raz deszcz.
22 lutego 2013
[26] Odcinek "Łzy rozpaczy"/ by Patrycja ;33
"Łzy rozpaczy"...
Późnym wieczorem, księżyc w pełni świecił dość wyraziście. Nina, która w tym czasie wracała z kawiarni, poczuła lekkie zachwianie się. Świecista eksplozja księżyca, raziła dziewczynę w jej jaskrawe oczy. Nie sądziła, iż księżyc posiada taką moc. Czuła się wolna od obecności innych. Przez całą, powrotna drogę zastanawiała się nad kobietą, która od dłuższego czasu ją obserwowała. Po raz kolejny odczuwała to paskudne uczucie, które nie odstępowało ją na krok. A jedynie o czym teraz marzyła, to złożenie
namiętnego pocałunku na wargach Ruttera. W głebi duszy, czuła stado fruwajacych motyli a na zewnątrz paskudne przerażenie. Czyżby kolejne pasma rozczarowań? Nina, jak najprędzej chciała odgonić od siebie tę wstrętne myśli, skupiając się na czymś innym.... przyjemniejszym. Cos co poprawiłoby jej homor o 100000 %.
Zrozpaczona Martin po cichu weszła do domu.. W holu postawiła swe wysokie obcasy, położyła płasz w byle jakim kącie i swą ulubiona markową torbę.. Do jej zielonookich oczu zaczęły napływać wilgotne łzy..
Łzy rozpaczy czy smutku.. a może przerażenia ? Szybko przetarła swe wrażliwe policzki, wchodząc do salonu.. Nikogo nie ujrzała.. Liczyła na to, że jej ukochany już będzie.. Usiadła na wygodnej czerowono- skórzanej kanapie obok rozpalonego kominka.. Czym prędzje podeszła do niego, aby się ogrzać.. Tym razem poczuła, okropnu ucisk w gardle.. Złapała sie za szyje, czym udała sie do kuchni.. Chwyciła butelke z wodą mineralną, czym wlała jej cała zawratośc do przezroczystej szklani... Od razu, po wypiciu poczuła się lepiej. Może tego jej trzeba było ? Chwyciła szklanke w dłoni czym, usiadła przy stole.. Nagle przypomniała sobie, że moze zadzownić.. Wyjęła telefon z tylnej kieszeni spodni.. Na ekranie ukazały jej się 4 nieodebarane połaczenia od Fabiana, i jeden sms...

