25 czerwca 2013

Ponowne spotkanie w Londynie - Odcinek [10]"Dzisiaj wyręczy Cię ktoś inny./ By Nathalia (Patrycja) ;3

Odcinek [10]:
" Dzisiaj wyręczy Cię ktoś inny. "


Ninę obudziły promienie słoneczne wpadające do pokoju. Zerknęła na zegarek. Było wpół do jedenastej.
Jej uprasowana koszula  leżała obok na krześle. Nina włożyła ją i zeszła na dół do salonu. Była sama. Przeszła więc obok kuchni, wchodząc do swojego skromnego salonu.

Miała taki dobry nastrój, że nawet widok parawanu i wspomnienie wczorajszego wieczoru nie wydawały jej się już przerażać ani niepokoić.

Wzięła prysznic i włożyła swoją ulubioną, bawełnianą sukienkę. Zdecydowała, że jest zbyt gorąco na makijaż, więc tylko upięła włosy w kok i poszła w kierunku kuchni.

Schodząc na dół do kuchni, usłyszała pukanie do jej drzwi frontowych.
- Kto tam ? – zapytała.
Na dźwięk jego głosu Ninie zrobiło się gorąco.
- To ja, Fabian.



Po chwili Amerykanka uchyliła drzwi i ujrzała w nich stojącego Fabiana z uśmiechem na twarzy. Miał na sobie dobrze skrojone spodnie i  białą koszulę polo rozpiętą pod szyją. Uśmiechnął się do Amerykanki.

- Dzień Dobry, moja śpiąca królewno- pocałował ją lekko w usta – Wyglądasz pięknie.
- I tak się czuje. – odparła, zapraszając chłopaka do salonu.- Właśnie miałam przygotowywać śniadanie. Zjesz ?
- Może.. – znowu ją pocałował. – Chyba na prawdę musisz być głodna. Zadzwonię po śniadanie. Dzisiaj wyręczy Cię ktoś inny.
Nina pokręciła przecząco głową:
- Jest już za późno, poza tym wczoraj, jeśli pamiętasz zjadłam wspaniałą kolację. Zaczekam na lunch.
- To może w takim razie lunch zamówię. – rzekł.

- No pewnie – po tych słowach, dziewczyna złożyła namiętny pocałunek na wargach Ruttera i lekko uśmiechnęła się..- Może w takim razie napijemy się kawy albo herbaty? Soku pomarańczowego?
- Poproszę kawę, jeśli to nie kłopot.
- Gorąca kawa stoi tam, obok tamtego dzbanka. Powinna być jeszcze gorąca. Dopiero co ją zaparzyłam.

Nina zaprowadziła Fabiana do pięknego pokoju śniadaniowego, gdzie na podgrzewaczu, obok dzbanka z kwiatami stała zaparzona kawa. Fabian napełnił dwie filiżanki. Do kawy Niny dodał cukry i śmietanki, bo wiedział, że taką lubi. Sam wolał czarną, parzoną… najlepiej bez mleka. Przez kilka sekund siedzieli i pili kawę w milczeniu. W końcu jedno z nich nabrało odwagi, aby rozpocząć rozmowę.


- Nino.. bo ja tak szczerze, przyszłem w innym celu. – rzekł, odkładając filiżankę z kawą na stół.- Chciałem Cię tylko poinformować, że ten bankiet, jest organizowany po za Londynem… i on jest już pojutrze.. – uśmiechnął się. Jutro w południe musimy już wyjeżdżać.
- Ale czym?
- Moim samochodem.
- Dobrze. Jeśli  tak nalegasz- odpowiedziała z uśmiechem.. 

Po tych słowach w Ninie przeważyło jednak poczucie odpowiedzialności i samodyscyplina. Rutter objął Ninę w pasie, kolejno składając na jej wargach soczysty pocałunek.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kilka godzin później, pod sam wieczór siedziała w pokoju z laptopem na nogach, oglądając „Grand Prix”.  Po jej głowie, cięgle chodził wczorajszy dzień, wieczór spędzony wraz z Fabianem i  nękające go telefony. Poczuła się zdradzona , ale w głębi duszy miała nadzieje, że to nic złego, co mogłoby przeszkodzić ich związkowi. 


Znudzona do granic możliwości patrzyła na ekran laptopa. Wypiła kilka kieliszków czerwonego wina , a potem wstała z fotela, aby trochę rozprostować nogi. Stała na wprost okna, podziwiając przepiękne widoki, oraz krople deszczu spadające z chmur na oświetlone ulice Londynu.

Nina pozostała wzroku, wpatrującego się okna. Wciąż padał deszcz. Nina ciągle patrzyła przez okno, tym razem podziwiając  nie oświetlone ulice Londynu, czy deszcz, lecz ciężkie chmury nad dachem jej domu.

Powinna dokończyć pakowanie przed wyjazdem, ale brakowało jej energii. Wiele by dała, aby Babcia wciąż żyła, była obok niej, podpowiadała co ma robić.. Niestety choroba ją pokonała i zmarała. 


Babcia zabroniła jej żałować tego, co było, co było złe.  Nina jednak nie potrafiła wygnać tego z serca i pamięci. Dziwne, że znalazła w sobie dość siły, aby tu ponownie powrócić. Ale wie, że ma dla kogo żyć… i dlaczego.  Dziewczyna liczyła na to, że z czasem złe wspomnienia zblakną, że w końcu przestaną istnieć, tęsknić.


O kurcze, co za masakra. Chyba nigdy w zyciu takiej głupoty nie napisałam :C
Obiecany rozdział...
Już pomalutku zbliżamy się do końca :(
Ale nie bójcie żaby.. już mam pomysł na nową historię :)
Aaa i chciałam wam podziękować, za poprzednie komentarze przy mym opowiadaniu. Jesteście kochani *.* Miło by mi było gdybyście tyle samo zostawili pod tym lub więcej... przy najmniej moje chore serce szybciej powróci do zdrowia. Na razie muszę znowu jechać do kardiologa.. Masakra -.- Nie życzę wam tego z całego, ale dlaczego akurat na mnie padło ? ;O ;((
Kolejna część.. w czwartek lub piątek :D

Nathalia/Patrycja ;3

14 komentarzy:

  1. jest świetny *.*
    ciesze się że masz już pomysł na nową historię
    pozdrawiam i życzę miłych wakacji ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. KOchammm twoje rozdziały i nie pisz już nigdy wiecj że nikt ich nie czyta bo są boskie.Ten nie jest głóptą jest no boski a w tą nową historie nie wątpie na pewno będzie boska :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne :D Mimo błędów ortograficznych i interpunkcyjnych xDD Żart, nie bierz tego do siebie, ostatnio wszystkich o wszystko się czepiam, mimo że sama nie jestem idealna :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Cud,miód i malinkii*.*

    Ochh ten twój talencik :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka tam masakra? Rewelacyjne *o* Tylko szkoda, że już niedługo koniec...Naprawdę to jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Masz naprawdę WIELKI talent

    OdpowiedzUsuń
  7. Booooooooski ;) Nie umiem doczekać się następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudooooooooo nad Cudaaaaaaaaaaaaaaaaaaa <3

    OdpowiedzUsuń
  9. CCCCCUUUUDDDDOOOO kobieto oddaj talent :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Przecudne (weź mnie tak naucz *.*) <3
    Zobaczysz, na pewno szybko wrócisz do zdrowia :)
    Pięknie piszesz <3
    Pozdrawiam cieplutko c:

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze : *
Może zaobserwujesz ?? :)

Obserwatorzy