24 lipca 2013

PROLOG - ,,To fajnie ,że potrafisz dostrzec jego dobro '' by яєαѕση. ↨ (Wiktoria)



Heeeej. <333

Dzisiaj przebywam do was z prologiem... Jak mówiłam bedzie on długi. :) Miłego czytanka życzę :) ♥

PROLOG

,,To fajnie ,że potrafisz dostrzec jego dobro ''

- Nina:
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się jak to jest mieć drugą połówkę. Ale teraz gdy tego doświadczyłam, wiem, że trudno jest to zatrzymać dla siebie na stałe. Tego dnia w którym poznałam Fabiana, od pierwszego spotkania chciałam już z nim normalnie rozmawiać. Lecz bezskutecznie....
- Fabian:
Czasem myślę sobie na spokojnie, o tym, jaki będzie nas dalszy los w związku. Mamy rodzinę, dom, auto ,lecz brakuje nam szczęścia i mile spędzonych chwil razem. Zawsze chciałem doświadczyć tego z Niną, moją przyszłą żoną..

- Nina:
Był piękny słoneczny dzień, trzydzieści stopni cieniu. Ja natomiast wylegiwałam się wtedy na plaży rozmyślając o tym co robią moje dwie pociechy... Patrząc na niezwykłe, błękitno - turkusowe fale, wzięłam głęboki wdech i wstałam ,odgarniając lewą ręką kosmyk moich długich kręconych włosów. Wkładając rzeczy do torby, zauważyłam Patricię i Eddiego, na drugim końcu brzegu. Uśmiechnęłam się  i podeszłam do nich, wieszając swoją torbę na prawym ramieniu.
- Cześć wam - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- O, hej Nino - rzekła Patricia rozkładając koc na piasku. - Co cię sprowadziło na plażę??
- Umm, chciałam troche odpocząć od małej. A was? - usiadłam, wyjęłam z torby butelkę wody i odkręciłam korek.
- Nas? Hm, Eddie chciał popływać ,prawda skarbie? - rzec zerknęła na chłopaka.
- Tak, oczywiście... - mówiąc zdejmował z siebie koszulkę. Uśmiechnęłam się razem z towarzyszką, a ona usiadła obok mnie na kocyku...
- O! A jak tam trzyma się Fabian. ?
- Całkiem nieźle... Teraz zajmuje się małą - wzięłam łyk wody
- To fajnie. W końcu będzie wiedział jak to jest się zajmować małym dzieckiem, nie to co mój... - popatrzyła się na Eddiego, który w tym momencie biegł w stronę wody.
- Ooo, to twój nie zajmuje się Olivią?
- Zajmuje ,ale... Yhh, nie ważne - odwróciła się w druga stronę.
- Patricio , powiedz... - rzekłam zmartwiona. Dziewczyna wstała i zaczęła pakować rzeczy do torby.
- Eddie! - zawołała, składając koc. Wstałam, włożyła butelkę do torby i poszłam w kierunku uliczki. Odwróciłam się i popatrzyłam się na nich...

- Patricia:
Nie miałam zamiaru zranić uczuć Ninie, ale nie powinnam zdradzać więcej szczegółów dotyczących moje związku... Wiem, to było głupie z mojej strony... 
Może to dziwne, ale jeszcze nigdy nikogo nie uraziła z powodu Eddiego. Lecz dzisiaj ,zmieniłam się w stosunku do moich przyjaciół.
- Patricio, gdzie poszła Nina? - rzekł chłopak który akurat wychodził z wody.
- Uświadomiła sobie ,że nie może zostawiać Fabiana samego z dzieckiem... - kłamiąc ,zapięłam torbe i wzięłam ją do ręki. - Kotku, weźmiesz koc? 
Eddie nie wierzył w to co przed chwilą powiedziałam... Chciał wydusić ze mnie więcej szczegółów ,ale nie teraz ,nie tu...
- Tak, jasne... - wziął koc i poszedł powoli tą drogą którą szła Nina.
Chwyciłam plecak z jedzeniem, zawiesiłam go na swoim ramieniu i dogoniłam Eddiego.

- Eddie:
Oboje szliśmy tym samym szlakiem co Nina. Nie wiedziałem dlaczego wyrwaliśmy się z plaży tak szybko ,ale mam przeczucie ,że to sprawka Patricii... 
Po chwili ujrzałem kobietę o długich , kręconych włosach i domyśliłem się ,że to dziewczyna mojego kumpla.
- Nino! - zawołałem i podbiegłem do niej. Ona nie zareagowała i szła dalej. - Co się stało? - stanąłem na przeciw jej.
- Nic, a co miałoby sie stać ? - stanęła i popatrzyła się na mnie.
- No nie wiem ,ale... - przerwałem gdyż, Patricia złapała moją rękę i mocno pociągnęła. - Gaduło! Rozmawiałem!!
- A mnie to tyle obchodzi jak zeszłoroczny śnieg, wiesz? - idąc, puściła moją dłoń ze swojego uścisku. Odwróciłem się do tyłu pewny ,że dziewczyna nadal tam stoi. - Eddie, zostaw ją...Ja zaczęłam rozmowę i teraz ja zakończę, rozumiesz ? - nie wiedząc o co jej chodziło, wywróciłem oczami chwytając jej dłoń.
- Tylko ,żeby nie było łez i jęków... Nie będe sie tłumaczył Fabianowi po tym co jej zrobisz!! - powiedziałem lekko zdenerwowany.
- Bez obaw... Jęków nie bedzie ,ale nad łzami to się zastanowię... - uśmiechnęła się. - Pójdę ją poszukać... - wyrwała swą dłoń i zaczęła się kierować w stronę uliczki wiodącej do domu... 
Zaczynałem się powoli niepokoić i ze strachu rozszerzyłem oczy... Lecz w końcu nie wytrzymałem i pobiegłem do dziewczyn jak najszybciej mogłem...

- Nina: 
Eddie zachował się bardzo dojrzale trzymając moją stronę po tym co się stało... Choć gdy jego dziewczyna próbowała ze mną pogadać, przerwał nam.
- Ej! - krzyknął Eddie, który w tym momencie podbiegł do nas. - Patricio! Rozegrajcie to inaczej - stanął na przeciwko niej.
- O co ci chodzi ? My chciałyśmy na spokojnie porozmawiać, ale nam przeszkodziłeś... - popchnęła go lekko lewą ręką...
- Umm... - nie wiedząc co powiedzieć chłopak, powolnymi krokami odchodził w innym kierunku.
- Nino... dajcie se spokój... Przecież ja ci nic nie zrobię, wiesz o tym ,nie?
- Tak wiem o tym Patricio... - mówiąc czułam jak torba zsuwała mi się z ramienia.  - Choć również wiem ,że umiesz zrobić krzywdę osobie która jest nawet nie winna...- zawiesiłam torbe się tym samym ramieniu... 
- To nie prawda! - towarzyszka skrzyżowała ręce. Popatrzyłam się na nią chcąc wiedząc o co chodzi... - Słuchaj to fajnie ,że potrafisz dobro Eddiego, ale on ci same głupoty wygaduje! Zbyt wiele o mnie nie wie...- spuściła ze mnie wzrok.
- Ooookej, więc... - uśmiechnęłam się lekko. - .. Idziemy do domu?
- Oczywiście... to był ciężki dzień... - powiedziała z ulgą i lekko się uśmiechnęła. - Eddie! - zawołała i powoli zaczynała iść. Po chwili chłopak podbiegł do nas chcąc zapytać jak poszło...
- Więc ??? - zapytał. Patricia się nie zatrzymywała...
- Daliśmy se z tym spokój... - rzec, zaczęłam iść za Pat.
- Poważnie .? - poszedł za nami, a ja prześpieszyłam tempo ,aby pójść obok przyjaciółki.
- Tak Eddie... - idąc, odwróciła się do Eddiego. - Skończmy temat...
Kończąc dyskusję związana z ostatnimi minutami, szliśmy we trójkę uśmiechnięci i pełni energii. Chociaż dzisiaj ledwie co uszłam z tchem w piersiach, wiem, że teraz mogę ponownie cieszyć się życiem...
***

Doobra ,więc to był jakby prolog... Wiem ,nawet go nie przypomina... O.o
Ale obiecałam i się pojawił... 
Pierwszy rozdział nie wiem kiedy się pojawi ,ale postaram się go napisać w najbliższych dniach.. :)
Rozdziały będe pisała z perspektywami innych bohaterów TdA jak tutaj, w prologu... Bo tak jest ciekawiej . :)

Pozdrawiam яєαѕση. ↨ (Wiktoria)

24 komentarze:

  1. Prolog świetny ^^
    Taki inny od innych :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie inny! I to mnie denerwuje O.o :*

      Usuń
    2. Nie denerwuj się.
      Ja to dopiero jestem wkurzona ! o.O

      Usuń
    3. Ja mogę się denerwować, ale ty nie ,bo szkodzi to Twemu serduszku :(
      Ty jesteś wkurzona? A dlaczego. ? :( *.=

      Usuń
  2. ale fajny
    tylko czekać na następne opowiadanko^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Prolog iście oryginalny. Zważywszy jednak na to, iż odnaleźć można w powyższym tekście kilka błędów interpunkcyjnych, jak i ortograficznych, oraz kilka pomyłek, swego rodzaju, kosmetycznych, oznajmiam wszem i wobec, iż oceniam tenże utwór na grubo powyżej średniej. Wielmożne Panie, wielmożni Panowie, milordowie, daruję szanownej autorce tegoż tekstu cztery gwiazdki w skali od jeden do sześć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no fakt O.o
      Bardzo dziękuję za taka szczerą a zarazem ciekawą opinię na temat mojego tekstu :) Było mi albowiem miło z twojej strony :) <3

      Usuń
    2. Niestety, nie rozumiem ostatniego zdania :P
      Lubię pisać po staropolsku, tylko nie za bardzo mi to wychodzi D:
      Jestę milordę ^^

      Usuń
    3. :) niestety nie ogarniam staropolskich pisań, bo ja jako bezmózga ( mówiąc oczywiście w ,, '' ) nie potrafię tak pisać... Nawet teraz pisze bezsenseownie O.o Przyznasz rację ,nie? D;

      Usuń
    4. Cóż, żeby mieć 5 z historii i tym samem czerwony pasek, musiałam napisać tekst po staropolsku na jedną stronę kartki formatu A4, a na drugiej stronie list opisujący chyba hołd pruski, już nie pamiętam.
      Ufff, ufało się ^^

      Usuń
    5. O.o Poważnie?? Ja w tym roku z historii miałam 4 więc = :(
      Ja + historia = Buuuuuuuuuuuu. O.o
      Haha :)

      Usuń
    6. Bo wiesz, 11 czwórek kontra 6 piątek - kto wygrywa? Facet (nauczyciel) dał mi szansę i git ;P

      Usuń
  4. Twój blog został nominowany do Versatile Blogger Award. Szczegóły u mnie: http://the-fabina-story.blogspot.com/2013/07/the-fabina-story-rozdzia-14-versatile.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne, czekam na next'a.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie kumam.. Fajny ale nie kumam.. Muszę to jeszcze raz przeczytać rano. Może to moje zmęczenie xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Tez za bardzo tego prologu nie kumam =.= o_O

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny. ^^ Też go trochę nie kumam, ale ja jestem wyjątkowo nierozgarniętym ludziem. ;o
    Czekam na ciąg dalszy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt go nie kuma. O.o To bardziej wygląda na normalny rozdział a nie na prolog :P
      Chyba przestanę tu pisać...

      Usuń
    2. Przestań opowiadać mi tutaj takie pierdoły!

      Usuń
    3. Jesteście lepsze niż kabaret.

      Usuń
    4. No bo... kabaret? Paulinko...
      Patrycjo ja chyba napiszę prolog od nowa bo ten nie ma najmniejszego sensu :P Albo kontynuuję tą historię i zaczynam pisać pierwszy rozdział :P :P

      Usuń
    5. Dziś to ja pisze odcinek...

      Usuń

Dziękuję za komentarze : *
Może zaobserwujesz ?? :)

Obserwatorzy